Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno.
Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i większych, u obojga. Musimy to jakoś poukładać, choć czasem bywa ciężko. Czasem wydaje mi się, że jest dobrze, że gorszy czas mamy za sobą i wyszliśmy z niego silniejsi, a czasem myślę, ż jesteśmy w czarnej dupie. Ot taki rollercoaster uczuć i emocji.
Niech już przyjdzie wiosna, taka prawdziwa, nie tylko w kalendarzu. Może słońce i ciepło doda sił, których czasem tak bardzo brakuje.
Dobrze że nic poważniejszego się nie stało.
OdpowiedzUsuńA "ze starym"... masz na myśli męża?
Bo jeśli tak, spróbuj zmienić nastawienie. Nie "stary" tylko "mój mąż kochany".
Poza tym pisz co Ci leży na sercu (nawet na kartce, jeśli nie tu), będzie Ci na pewno lżej i pogadaj z nim o tym.
Mi z IO udało się o tyle o ile.
Zeszłam do wagi 50 kg we wrześniu/październiku, ale mocno się stosowałam do diety o niskim IG. Nie jadłam żadnego pieczywa, makaronów, kasz. Ja po prostu obiadów w ogóle nie jadłam. Spróbuj przerzucić się na warzywa pod każdą postacią. Gwarantuję, że poczujesz się lepiej. Ja uwielbiam cukinię, np. grillowaną lub faszerowaną. Całe lato i jesień się nią zajadałam. Nawet glukoza mi się ciut obniżyła, choć nadal była powyżej normy.
Niestety w okresie bożonarodzeniowym wróciłam do starych nawyków (choć bez objadania i bez słodyczy) i przybyło mi 5 prawie 6 kg. Teraz znowu walczę.
U mnie na blogu znajdziesz ściągawki o IG.
Bierzesz nadal leki? Może spróbuj tabletki z morwą białą?
Też często miewam dołki, mogłoby się wydawać, że bez powodu. Taki brak chęci do życia. Jakaś depresja, ale zaczęłam wychodzić na długie spacery. Gdy mąż wraca z pracy, ja wydaję obiad rodzinie i idę sama na spacer 5-6 km. Lepiej się czuję. Odstawiłam całkiem gluten, to też mi bardzo służy.
UsuńTak, chodzi o małżonka mojego :) Znamy przyczynę takiego stanu i pracujemy nad tym, małymi kroczkami do przodu :)
UsuńU mnie jesienią okazało się, że takie dołki spowodowane były bardzo niski poziomem żelaza (kto by pomyślał?), dostałam od lekarza końską dawkę na uzupełnienie i było lepiej, chyba muszę znowu powtórzyć badania.
Jeśli chodzi o IO to staram się trzymać diety, oczywiście zdarzają się drobne grzeszki, ale niezbyt często. Mimo to waga nadal stoi. Dobrze, że nadchodzi wiosna i będzie zdecydowanie więcej ruchu, dobrze mi to zrobi i fizycznie i psychicznie.
Jak się czujesz? Jak po świętach?
OdpowiedzUsuńW porządku, zleciało bardzo szybko, nawet nie zdążylismy odpocząć :) Dzis byłąm w końcu na wynikach, ciekawa jestem co wyjdzie
UsuńU nas zwiazkowo podobnie. Wzloty i upadki. Najgorzej, ze moj chlop, na moje zrzedzenie, ze zachowuje sie tak czy siak, wzrusza ramionami, ze "No taki jestem i co mam zrobic". Czasem zastanawiam sie czy my razem wytrzymamy do starosci. Nachodza mnie mysli, ze dla jakiej idei mam sie meczyc w zwiazku, w ktorym czuje sie kompletnie nie doceniana? Trzymaja mnie dzieci, ale kiedy one wyfruna z domu, obawiam sie, ze nagle zostane sama z czlowiekiem, z ktorym dziele tylko kredyt. :O
OdpowiedzUsuńU nas aż tak to nie jest, ale musimy popracować trochę nad pewnymi kwestiami, bo momentami bywa ciężko. Z Twoim opowieści mam podobne odczucia do tego co tutaj teraz napisałaś i może warto byłoby uświadomić M. to właśnie, że pewnego dnia dzieci wyfruną z domu i zostaniecie we dwoje. I co wtedy?
UsuńTrzymaj się ciepło... Choć wiem jakie to trudne..
OdpowiedzUsuńKochana, co u Ciebie?
OdpowiedzUsuńPuk puk
OdpowiedzUsuńHalo ?
OdpowiedzUsuńCo tam u was?
OdpowiedzUsuńOjjj, duzo by opowiadać. Wszystko ok, ale dużo się wydarzyło przez ostatnie dwa lata. Tylko chyba nie chcę pisać o tym publicznie na blogu. Wątpię czy wrócę jeszcze do pisania. A jeśli tak to blog będzie na kluczyk.
UsuńKfiatushek
Hej, zaglądasz tu jeszcze czasami? :) Chciałam zapytać jak sytuacja z IO? Ja właśnie dostałam metformine od endo. Chciałam zapytać czy miałaś jakieś skutki uboczne? Nadal bierzesz te tabletki? Jest poprawa?
UsuńHej, zaglądam tutaj codziennie, ale nie piszę. U was tez jestem regularnie, choć rzadko komentuję. Jeśli chcesz podaj mi maila, będzie łatwiej się kontaktować. Rok temu wyszłam na prostą z IO, insulina spadła do poziomu 7, więc jest git. Niestety waga jak stała, tak stoi nadal mimo diety i ćwiczeń i nie wiem już sama co z tym robić. Metforminę brałam bardzo krótko, tak naprawdę nie było po niej żadnych efektów ubocznych oprócz mdłości. Na mnie nie podziałała, ale może u Ciebie będzie inaczej.
Usuńkarinanowak.trzy.m@gmail.com
UsuńNapisz w wolnej chwili ;) glukoza też Ci się coś obniżyła czy tylko insulina?
UsuńGlukozę zawsze miałam w normie, max 93, tu była tylko kwestia insuliny. Swoją drogą muszę zrobić badania, bo dawno nie robiłam. Napiszę maila na pewno 😉
UsuńOk
UsuńBiorę metforminę od miesiąca. Chciałabym się dowiedzieć jakie miałaś skutki uboczne itp. Odezwij się na mail w wolnej chwili karinanowak.trzy.m@gmail.com
UsuńJa też zaglądam i czekam
OdpowiedzUsuńWszystkiego dobrego na święta i w nowym roku! Co u was?
OdpowiedzUsuń