Jako kierowca od kilka lat nie lubie zimy z wielu powodow... odkopywanie auta spod sniegu, poranna walka ze skrobaczka, a pozniej jazda na drugi koniec miasta 40 km/h po lodzie lub kopnym sniegu. Jednym slowem nic przyjemnego. Ale w tym roku jest ze mna jakos inaczej. Kiedy patrze za okno na okolice pokryta gruba warstwa sniegu... mam ochote isc na sanki :) Jak w dziecinstwie. Podejrzewam, ze moje sanki (jeszcze sa gdzies w piwnicy ze zdartymi blaszkami na plozach :P ) rozlecialyby sie pode mna przy pierwszym "hopku", ale co tam, ile byloby zabawy :) Tak mnie ciagnie na ten snieg... :)
Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...
Komentarze
Prześlij komentarz