Przejdź do głównej zawartości

Castaways

Kiedy ostatnio byliśmy na zakupach przyszła mi do głowy dość głupia myśl :) Gdy byłam młodsza, miałam może 16 lat (ach.... kiedy to bylo ;) ) byłam zapaloną fanką serialu "Jezioro marzeń". Nie przegapiłam żadnego odcinka, a gdy w polska TV zakończyła emisję przedostatniej serii, najnowsze odcinki ogladałam w internecie na amerykańskich portalach i czytałam ich scenariusze. No i właśnie w sklepie podczas jednej z ostatnich zakupowych wypraw, przypomniał mi się jeden z odcinków tego serialu - 15 odcinek 6 serii "Castaways" kiedy to Joey i Pacey utknęli na noc w hipermarkecie... :) No i kiedy sobie to przypomniałam, moja wyobraźnia zaczęła pracować na przyspieszonych obrotach. No bo pomyślcie same, co zrobiłybyście, gdyby zamknięto was na całą noc w wielkim hipermarkecie? Oczywiście w czyimś towarzystwie (może być siostra, brat, mąż, żona, przyjaciel/ przyjaciółka...itd), bo co to za rozrywka buszować po sklepie w dosłownym tego słowa znaczeniu będąc samą jak ten paluszek ? Żadna. A w czyimś towarzystwie... toż to istny raj :) Ja najpierw zrobiłabym przegląc dostępnych rozrywek. Na pierwszy ogień poszedłby dział z zabawkami :))))) O iluż to zabawkach czy grach marzyło się w dzieciństwie... a wtedy byłaby okazja wypróbować te które dotrwały do obecnych czasów i przetestować nowsze :) W dziale sportowym znalazłabym super ekstra rolki i wybrałabym się na zwiedzanie całego sklepu. Bo jak fajnie musi się jeździź po idelanie równych podłogach, bez żadnych ludzi kręcących się pod nogami... Następnie przyszedłby czas na przystanek w dziale muzycznym w celu przeglądu list przebojów, dalej spacerek do działu filmowego, w którym wybrałabym na noc filmy, których jeszcze nie widziałam i obowiązkowo moją "Pretty Woman" :) Później przyszłaby kolej na SPA. Przegląd drogich kosmetyków, perfum, aromatyczna kąpiel w wannie z hydromasażem (bo oczywiście w tym hipermarkecie znalazłby się też dział z wannami podłączonymi do ciepłej wody :P ). Po SPA odbyłaby się wycieczka do działu spożywczego po takie smakołyki na jakie tylko przyszłaby mi ochota, jakieś dobre winko, popcorn uprażony w dziale AGD, po czym zasiadłabym przed 50" TV na super wygodnym leżaku przyciągniętym z działu ogrodniczego i zaczęłabym seans :) I tak do samego rana. Jakiś czas przed otwarciem sklepu trzeba byłoby poszukać sobie jakiejś kryjówki, z której można byłoby niepostrzeżenie wymknąć się, gdy przyszliby pierwsi klienci... :)
Ach... wielkie niespełnione marzenie z dzieciństwa...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...