Przejdź do głównej zawartości

Przedurlopowo

Bardzo mnie cieszy, że podoba Wam się moje nowe miejsce w sieci. Pewnie jeszcze trochę potrwa zanim wszyscy przyzwyczaimy się do nowego, ale cóż :) Będzie ok :)
Ostatnio mam takiego lenia, że szok. Na sobotę muszę zrobić kilka tłumaczeń na zaliczenie. Miałam na to kupę czasu, ale oczywiście nie chciało mi się za to wczesniej zabrać i teraz mam za swoje. Wszystko robię na ostatnią chwilę. Na szczęście zostały mi jeszcze tylko 3 teksty i koniec. Przynajmniej na razie, bo tłumaczenia z kolejnych przedmiotów już czekają za rogiem. Pewnie będę miała twarde postanowienie, żeby zabrać się za nie wcześniej i pewnie jak zwykle nic z tego nie wyjdzie i znów będę pisać w ostatnim tygodniu przed zajęciami. No cóż - taki już mój urok :P Zawsze znajdę sobie tysiące innych zajęć, byle tylko nie robić nic, co wiąże się ze szkołą. W dodatku sama tego chciałam i zapisałam się z własnej i nieprzymuszonej woli. Głupia... ;)
Poza tym jakoś się u nas wszystko powoli kręci. Wróciła zima - tym razem z niewielką ilością śniegu, ale za to tęgim mrozem. Rano kiedy jechałam do pracy było -16 stopni. Ale ja akurat cieszę się z tego chwilowego powrotu zimy , bo cały przyszły tydzień mamy zamiar spędzić na stoku :) Uzbierało nam się trochę zaległego urlopu, który musimy w końcu wykorzystać, więc śmigamy w góry. Wyruszamy w poniedziałek z samego rana i wracamy w kolejną sobotę :) Już nie mogę się doczekać. W tym sezonie nasze biedne narty więcej musiały leżeć schowane w garażu niż szusować po śniegu, bo przez nasze studia większość weekendów mieliśmy zajętych - jak nie jedno siedziało na uczelni, to znowu drugie i tak jakoś sezon nam minął. Ale w przyszłym roku mamy zamiar nadrobić zaległości. Podobno po naszym powrocie ma przyjść wiosna, więc akurat zdążymy nacieszyć się śniegiem :) a później rękami i nogami będę podpisywać się pod nadjeściem wiosny :)
"Już za parę dniiii... za dni paaarę... wezmę plecak swóóóóój i gitaaaaarę..." :)))

Odezwę się jak wrócimy :)

Komentarze

  1. Czasami leń nie jest wcale taki zły. Jakiejś odmiany potrzeba wszystkim. Cieszę się razem z tobą z tego wyjazdu. Kocham góry chociaż nie jeżdżę na nartach.Tu odwiedzałam zawsze o tej porze moje Harz ale w tym roku niestety mi nie wyszło. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że w pełni wykorzystacie swój wolny czas i śniegu spadnie mnóstwo, żebyście mogli sobie pozjeżdżać na nartach... ;)
    Bawcie się dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie tylko Ty robisz coś na ostatnią chwilę- ja tym bardziej.

    Lubię zimę, ale te temperatury już mnie wykończą, za dużo minusu, za dużo. Ważne, że wam się przyda taka pogoda. Pozdrawiam i udanej zabawy! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio wszyscy z Onetu uciekają ;) Mnie osobiście bardziej podoba się Blogspot, bo ma wiele przydatnych bajerów, jak na przykład blokowanie bloga, żeby był dostępny tylko dla zaproszonych przez Ciebie osób :)
    Mnie powrót zimy wcale nie cieszy... Na nartach nie jeżdżę, więc nie pogniewałabym się, gdyby tą porę roku w ogóle z obiegu wyrzucić :)
    Nie połam się na tych nartach ;) Baw się dobrze :))

    OdpowiedzUsuń
  5. dziekuje Wam bardzo za zyczenia udanego odpoczynku. Na pewno taki bedzie :) Juz ja sie o to postaram ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. vide cul fide -> bardzo prosze o link do Twojego bloga. Chcialabym Cie odwiedzic :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bawcie się dobrze :*. I też już czekam na wiosnę z utęsknieniem, choć mam wrażenie, że dla mnie zima minęła całkiem szybko :)
    A jeśli chodzi o odkładanie wszystkiego na ostatnią chwilę to też jestem w tym mistrzynią :P Buziaki :***

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie tylko leń Ciebie dopadł, bo ja również na to cierpię :D :) Ale Wam zazdroszczę tych nart, jak ja bym chciała! Życzę udanego wypadu! ;-))
    A co do zostawiania wszystkiego na ostatnią chwilę! Mam to samo! Zawsze, ale to zawsze to robię i żadna nauczka na mnie nie działa... Eh, a na piątek tyle roboty mam... :)
    Pozdrawiam! ;**

    OdpowiedzUsuń
  9. no no... widze, ze wirus lenistwa szerzy sie w najlepsze :)
    A zima sie nie martwcie, wiosna przyjdzie niedlugo :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Aaaaa! Szczęściara ;D kurczę, jeszcze nigdy nie byłam na stoku, nie jeździłam na nartach. Jedyne narty jakie miałam na nogach to narty biegowe, na zawodach ;)
    Odpoczywaj póki możesz i niech pogoda Wam sprzyja ;) i podczas urlopu i po urlopie tez ;):*

    OdpowiedzUsuń
  11. jazda na nartach to super sprawa :) Polknelismy bakcyla od momentu kiedy pierwszy raz zalozylismy je na nogi :) Sprobuj kiedys jesli bedziesz miala taka mozliwosc. Na pewno ci sie spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  12. To ja życzę Wam udanego wyjazdu :)
    Pozdrawiam Ciepło :*
    I czekam na relacje :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wiem, wiem- w końcu mój N. też studiuję i również to co ja chcę w przyszłości- prawo. Pojęcie mam, notatki, książki widziałam. Wiem, jak się uczył, wiem jak ciężko było, także psychicznie jestem nastawiona. Mam nadzieję, że podołam. Najgorszy jest fakt, że zalicza się wszystko za jednym zamachem, a nie tak jak w szkole sprawdzian, za sprawdzianem, dział za działem, trzy lekcje i tak dalej. Trudno przestawić się na taki system, dla N. też był to trudny okres, ale dał radę. Wszak, właśnie się dowiedziałam, że tylko jednego egzaminu nie zaliczył i poprawkę ma, pewnie tym razem się już uda- ja już tego dopilnuję! :)

    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Pani N -> a jakze, relacja bedzie obowiazkowo :)
    Dzieki :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Góry zimą muszą być piękne, może kiedyś będzie mi dane je zobaczyć ;). [photos-of-red-angel].

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie zdążyłam orzed urlopem, toteż niech życzenia wspaniałego pobytu i odpoczynku, dogonią Was na stoku :-)))

    Maciejka

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...