Przejdź do głównej zawartości

Wszystkiego po 4

Ostatnimi czasy jestem zapraszana i nominowana do różnych zabaw i gier blogowych. Ponieważ jestem miłym i niezwykle kulturalnym Kfiatushkiem (tak, wiem, moja skromność wręcz powala na kolana), przez grzeczność nie odmówię i tym razem :) Ostatnio do kolejnej zabawy zaprosiła mnie Ewelina. Zasady zapewne są wszystkim znane. Ograniczenie się tylko do 4 rzeczy będzie cholernie trudne, ale spróbujmy:

4 seriale/programy, które oglądam
* Dr House (tak, wiem, że wszyscy go oglądają, ale ja też go bardzo lubię)
* Przyjaciele - nie mogę się im oprzeć
* Kości
* Praktykant (na BBC Entertainment)

4 rzeczy, które mnie pasjonują
* B. - bo zawsze potrafi mnie czymś zaskoczyć
* śluby - chciałabym kiedyś mieć swój własny salon albo firmę organizującą przyjęcia weselne
* dziecięca logika - bo odpowiedzi dzieci na niektóre pytania potrafią wbić człowieka w fotel :)
* jazda samochodem - pociągała mnie od dziecka, chciałabym kiedyś zapisać się na kurs Akademii Bezpiecznej Jazdy... wiecie, poślizgi kontrolowane, omijanie niespodziewanych przeszkód itp.

4 sformułowania, których używam
* O, w morde...!
* Kocham Cię
* No co za gamoń
* Gdyby mi się chciało tak, jak mi się nie chce... ;)

4 rzeczy, których nauczyłam się w przeszłości
* Umiesz liczyć - licz na siebie
* Ludzka zazdrość i zawiść jest naprawdę powalająca i można się nieźle przejechać nawet na najbliższej przyjaciółce
* Kłamstwo ma krótkie nogi i prawda prędzej czy później wychodzi na jaw
* Czasami warto poczekać..... :))))

4 miejsca, do których chciałabym pojechać
* kurort narciarski we Włoszech lub we Francji
* Anglia (właściwie tylko Londyn) i Irlandia
* tropikalna wyspa na środku oceanu... jakiś Mauritius, Bora-Bora czy cóś takiego :)
* Przylądek Canaveral - chciałabym zobaczyć na żywo start promu kosmicznego :)

4 rzeczy, które robiłam wczoraj
* gotowałam obiad
* byłam na wieczornym spacerze
* czytałam książkę
* męczyłam B. swoją niekontrolowaną głupawką :)

4 rzeczy, które kocham w zimie...
* przepiękne krajobrazy i to jak cudnie wyglądają drzewa przy silnym mrozie,
* to, że można jeździć na nartach, sankach, łyżwach i innych pojazdach kosmicznych (co ja z tym kosmosem? :P )
* można siedzieć przy kominku i delektować się jego ciepełkiem
* wszystkie samochody jeżdżą brudne i nie muszę się przejmować, że mój wygląda jak ostatnia świnka :P

4 rzeczy na liście moich pragnień
...................................................................................a reszta pozostanie milczeniem... ;)

Nie typuję nikogo do kolejnej rundy - jeśli ktoś ma ochotę się pobawić niech po prostu się przyłączy.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...