Przejdź do głównej zawartości

Wiooosna, wiosna... wiosna, ach to TY!!!!!!!!! :)))))))))))

Skaldowie - Wiosna 

NARESZCIE WIOSNA!!!!! :):):):):):):):):):):):):)

Komentarze

  1. Witaj, zmieniłam adres bloga. Stary oczywiście nadal funkcjonuje, ale w najbliższej przyszłości zamierzam z jednego z nich zrezygnować.

    http://mojemaleopowiesci.blogspot.com/

    Zapraszam!

    Co sądzisz o zmianie?
    A może lepiej było na starym blogu?
    Mam ogromny dylemat :)

    Mąż użyczył mi jeszcze takiego adresu
    http://zona.tomaszjurczyk.com/

    Na który blog mam się zdecydować? :D

    Help!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie, niech już zostanie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O tak.. Wczoraj była piękna pogoda, dzisiaj za oknem również słoneczko.. niech już tak zostanie! :))

    OdpowiedzUsuń
  4. A u nas jeszcze i śnieg leży... ;)
    I na krokusy wciąż czekam...
    Za to Adaś był topić Marzannę z innymi przedszkolakami;-)

    Maciejka

    OdpowiedzUsuń
  5. oo no prosze, a myslalam, ze wiosna juz wszedzie dotarla. Nie martw sie MAciejko, i do Was niedlugo przyjdzie :) A krokusy sa u mnie juz piekne :) we wszystkich kolorach teczy

    OdpowiedzUsuń
  6. a u mnie wiosna dopiero od dzisiaj :))) Słoneczko śweieci, niektórzy z krótkimi rękwkami śmigają po stolicy :))) Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  7. na krotki rekawek jeszcze u mnie za wczesnie, ale mam nadzieje, ze to juz niedlugo. Mi sie marzy spodniczka i japonki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czyli przyjemniejsza, od zimy pora roku. Chociaż ja i tak wolę jesień, zdecydowanie. Na końcu stawiam lato :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja wiosnę przywitałam z przeziębieniem. Niby ciepło jest, słoneczko świeci, ale mimo wszystko marcowe powietrze jest bardzo zdradliwe i lepiej jest wstrzymać się jeszcze od krótkich rękawków i odkrytych szyjek ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. no wiadomo, ja jeszcze chodze opatulona szalikiem, ale nie moglam sie juz powstrzymac od wskoczenia w polbuciki :) Wiosna i lato to zdecydowanie moje ulubione pory roku :)

    OdpowiedzUsuń
  11. I wszyscy są szczęśliwi... :) Buźka :*

    OdpowiedzUsuń
  12. kurcze, czekałam na wiosnę, ale szkoda mi tych długich, romantycznych wieczorków pod kocykiem... :P jestem nienormalna wiem :D

    OdpowiedzUsuń
  13. teraz moga byc dlugie romantyczne wieczorki NA kocyku :P

    OdpowiedzUsuń
  14. hehehe, pierdziele, składam łóżko :D już nie będzie rozbabrane jak zawsze dla Księciunia mojego. Wprowadzimy więcej ruchu, bo mu kałdun urósł :D

    OdpowiedzUsuń
  15. No niby wiosna ale pogoda jesienna :/

    OdpowiedzUsuń
  16. a u mnie wiosna na calego :)))))

    OdpowiedzUsuń
  17. We Wrocławiu też w końcu wiosna, chociaż dziś akurat pochmurno, ale na termometrze jest 15 stopni, więc nienajgorzej :)
    Ja dziś tak hurtowo: dobrze, że się wypoczynek udał. Fajnie tak sobie zrobić wolne, kiedy już się jest zmęczonym zimą. Co do ślubnych przygotować to życzę powodzenia :) Ja sama jestem w wirze przygotowań ślubnych mojej przyjaciółki i wiem, że to bardzo przyjemna sprawa :)

    Klaudia

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja do wroclawia mam rzut beretem, wiec pogoda u mnie identyczna :)
    Przygotowania owszzem sa bardzo przyjemne, choc i troche stresujace :) Ale i tak bedzie super :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...