Przejdź do głównej zawartości

getting ready

Nadeszły ostatnie dni przez urlopem, które jak co roku ciągną mi się niemiłosiernie. Mimo tego, że mamy jeszcze sporo rzeczy do zrobienia przed wyjazdem, czas płynie jakoś tak powoli. Złośliwiec jeden :) Ostatnie rzeczy wyprane, suszą się, jutro wyskoczymy na małe zakupy, a w piątek wielkie pakowanie. Czekam na ten piątek jak na zbawienie. Naprawdę potrzebujemy już odpoczynku od codziennych spraw, bo coraz ciężej wstaje się rano do pracy. Potrzebujemy już chwili wytchnienia, takiego sam na sam z daleka od domu. Musimy wypocząć przed kolejnymi przeprawami ślubnymi, których teraz będzie już coraz więcej. No i to nasze ostatnie wakacje w stanie narzeczeńskim :) następne spędzimy już jako mąż i żona :))))

Komentarze

  1. Mi dni też tak powoli mijają. Już pamiętam, jak mówiłam, że koniec lipca, a nadal końca nie widać! (: Czasami chciałabym żeby czas pędził jeszcze szybciej, żebym także już wyjechała i poszła do szkoły, bo zwyczajnie mi się nudzi. Nawet zdając sobie sprawę, że w listopadzie na szkołę będę już narzekała.

    A do piątku to zleci szybciutko, zobaczycie. Jakbyś już nie napisała to miłych wakacji, wypocznijcie! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Postaram sie jeszcze napisac, ale dziekuje :) Na pewno wypoczniemy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie też się czas wlecze :) tym bardziej, że ja siedzę całymi dniami w domu, a M. wraca późno z pracy... Nie mogę się doczekać tego wyjazdu, żeby się nim nacieszyć, choć i tak mi pewnie będzie mało... ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Słońca, słońca, słońca, słońca, słońca, słońca, słońca, słońca, słońca, słońca, słońca, słońca, słońca, słońca, słońca, słońca, słońca, słońca, słońca, słońca, słońca, słońca, słońca, słońca! I mnóstwo dobrego humoru! niech ten ostatni "wolny" urlop będzie SŁOOOONECZNY!
    (odbija mi dzisiaj, przepraszam :-p)

    :*

    OdpowiedzUsuń
  5. miłego odpoczynku? A gdzie będziecie?:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lena --> zachodnie wybrzeze :)

    Maciejka, Kołysanka --> dziekujemy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Udanych wakacji i żeby pogoda dopisała! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przeważnie tak jest, że gdy zbliża się wolne od pracy to nic nam się już nie chce, ale jeszcze chwila i będziecie mogli należycie odpocząć, buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...