Przejdź do głównej zawartości

W strugach deszczu

Ta pogoda chyba mnie wykończy. Kto to widział w lipcu chodzić w kurtce (co prawda cienkiej) i w szaliku (też cienkim)? No pytam się kto? Podobno pojutrze ma być u nas 26 stopni, a później z każdym kolejnym dniem coraz cieplej i mam nadzieję, że tak będzie, bo inaczej naprawdę wykorkuję. Głowa mnie boli praktycznie codziennie od niskiego ciśnienia, kawa nie za bardzo pomaga, choć piję jej więcej niż zwykle, ale przecież ile można pić kawy. Zasypiam na siedząco i co najgorsze nic mi się nie chce! Mam trochę rzeczy do zrobienia, ale oczywiście mi się nie chce :P Dziś mam zamiar zebrać się w sobie i zrobić kilka rzeczy, które do tej pory bardzo skutecznie od siebie odsuwałam. W sobotę mimo niesprzyjającej aury zakasaliśmy rękawy i wysprzątaliśmy porządnie mieszkanie w rekordowym czasie :) A później mieliśmy czas na relaks - czyt.: parapetówkę u znajomych. Impreza jak najbardziej udana, zabalowaliśmy do 2 w nocy, co rano przypłaciliśmy pustynią w ustach. Ale za to było wesoło, zwłaszcza w drodze do domu ;) Dobrze, że mieliśmy blisko :P

Piątek dla odmiany spędziliśmy sam na sam z uroczym 5-miesięcznym maluchem :) Filipek jest synkiem kuzynki mojego B. Ponieważ Ania miała kilka spraw do załatwienia po południu, podrzuciła nam Małego i tym sposobem mieliśmy zapewnioną rozrywkę do wieczora :) Filip był niezmordowany i strasznie zadowolony z całej sytuacji, bo oto nagle miał ciocię i wujka na wyłączność, którzy bawili się z nim i rozśmieszali go do łez. A muszę przyznać, że jest on wyjątkowo pogodnym dzieckiem :) Mój B. świetnie sprawdził się w roli opiekuna i już nie mogę się doczekać, kiedy będziemy mieli takiego Malucha. Swojego :) Ale cóż... wszystko w swoim czasie ;)

Niedziela za sprawą sobotniej imprezy i pogody za oknem minęła nam na słodkim nic-nie-robieniu, a kiedy dziś rano zadzwonił budzik, miałam wielką ochotę wyrzucić go przez okno. Ale było mi szkoda szyby :P

W kwestiach ślubnych.
Uzgodniliśmy z fotografem i z zespołem, że umowy podpiszemy jesienią, jak już minie gorący okres ślubów, bo teraz nie za bardzo jest czas. Terminy mamy na 1000% zaklepane, więc nie mamy czym się martwić. Pojawił nam się pewien pomysł dotyczący oprawy samej uroczystości, który wprawił nas oboje w taki zachwyt, ze szok :) Podsunęła nam go właśnie ta wcześniej wspomniana Ania, mama Filipka. Nie wiem jak to się stało, że wcześniej sami na to nie wpadliśmy. Powiem Wam o co chodzi jak już będziemy wiedzieli więcej i jak już co nieco załatwimy, bo na razie nie chcę zapeszać. Ale póki co wszystko jest na jak najlepszej drodze :)
Ostatnio namiętnie oglądam suknie ślubne w internecie i na TLC i kurcze, zaczynają mi się podobać takie modele, których wcześniej w ogóle nie brałam pod uwagę. Wcześniej za żadne skarby świata nie chciałam mieć na sobie ani śladu koronki. Ale ostatnio wpadło mi w oko kilka fasonów właśnie z dodatkami koronki (niektóre mają jej bardzo dużo), które naprawdę mi się podobają. Taka Kfiatushkowa przewrotność ;) Ale nie ma co gdybać dopóki czegoś się nie przymierzy. To, że coś fajnie wygląda na manekinie czy na modelce albo na zdjęciu w necie nie znaczy, że będzie równie dobrze wyglądać na mnie. Poczekamy, zobaczymy :) We wrześniu w większości salonów pojawiają się przyszłoroczne modele, zaczynają się wyprzedaże obecnej kolekcji i właśnie wtedy zamierzam rozpocząć rajd po sklepach :) Suknię chciałabym kupić pod koniec grudnia, bo właśnie wtedy można trafić bardzo korzystną cenę. Moja mama już nie może się doczekać takich wypraw, a zapowiada się ich całkiem sporo, bo mam zamiar odwiedzić kilka salonów i poświęcić jeden dzień na każdy z nich :) Tak więc będzie się działo.

I urlop coraz bliżej!!! :)

Komentarze

  1. Oj tak, pogada wcale nie nastraja do działań, ale dziś już u mnie pojawiło się słoneczko, tak więc myślę, że zadomowi się już na całe wakacje i nie opuści nas wcale :)

    No to już wprawę do dzidzia macie więc tylko czekać na Wasze ;):)

    Oj szukanie sukienki na TEN dzień to jest TO ! ;) Mam nadzieję, że znajdziesz tą wymarzoną !;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Slonce wyszlo u mnie 15 minut po opublikowaniu posta :) czary ;)
    Oj tak, wprawe juz mamy, B. zapowiada sie na swietnego tatusia :)
    No ciekawe jak to bedzie z tym szukaniem sukni, przy mojej wybrednosci ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj pogoda ostatnio nie daje żyć to muszę przyznać... :| Mamy lato a zimno... ehhh a gdzie to gorące lato ? No ja mam nadzieje, że jednak się pojawi :))
    A jeśli o dzidzię chodzi to teraz się szkolcie to później będziecie mieli łatwiej ale widzę, ze u Was nie trzeba, bo B. świetny materiał na Tatusia a Ty rzecz jasna na Mamusie :)
    A jeśli o sukienkę chodzi no to ciężko wybrać tą wymarzoną ale mam nadzieje, że jednak po wielu przymiarkach i poszukiwaniach znajdziesz właśnie TĄ :))

    Pozdrawiam ciepło ;***

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz rację, pogoda dobija.. A ja w te najgorsze zimne i deszczowe dni jestem na urlopie ;( No ale co poradzić… Nie mamy niestety wpływu na pogodę :(
    Jeżeli Twój facet już ma dobre podejście do dzieci to można być prawie całkiem pewnym, że będzie fantastycznym Ojcem, oby tak było ;)
    A koronka w sukni ślubnej to coś, czego np. w mojej nie może zabraknąć! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kolysanka --> no wlasnie ta koronka coraz bardziej do mnie przemawia. No ale zobaczymy. Pogoda na urlopie to teoretycznie podstawa, ale w sumie i tak najwazniejsze to porzadnie wypoczac

    OdpowiedzUsuń
  6. Pogoda faktycznie daremna, to mało powiedziane. Ma się na szczęście poprawić i w efekcie w sobotę ma być piękne 27 stopni, trochę burzy, więc mam nadzieję, że tym razem Nasze Wesołe Miasteczko zostanie już odwiedzone, bo dostanę do głowy w innym wypadku. No i żeby w piątek było dosyć przyjemnie, bo chciałabym być w krótkim rękawku na imprezie. ;_)

    Niech ten czas szybko mija! Niechaj pogoda wam dopisze. :*

    OdpowiedzUsuń
  7. A wiesz, że mi w tym roku z tą pogodą jest dobrze... ;-)
    Błażejek nie lubie takiej 26 stopni i więcej, a teraz jest super. Od dziś możemy po chorobie wychodzić i bylismy z całą bandą na długim spacerze w przerwie między opadami :-)

    A jeśli chcesz jeszcze raz spędzić "dziecinne" popołudnie to Ci tam podeślę 5-cio latka, albo 2,5- latka - którego chcesz? :D
    Błażejka jeszcze nie, bo za często zajada cycusia ;-)

    Maciejka

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo chetnie Maciejko :) Moze byc najpierw jeden, a pozniej drugi :))))

    OdpowiedzUsuń
  9. Pogubiłam wątek co chciałam napisać :) Z każdym następnym przeczytanym paragrafem zapominałam co chcę napisać do poprzedniego .... i dupa :)
    zatem pozdrawiam Cię gorąco :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ojj, mi też takiego Szkraba podrzucają a W. w skowronkach! :) Co do ślubu. To ja połączyłam dwa fasony i nie mogę się już doczekać końcowego efektu! :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Powiem Ci Nabi, ze ja tez juz nie moge sie doczekac swojej sukni :)))
    I coraz bardziej "choruje" na takiego Szkraba. Ale to najwczesniej za rok

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...