Przejdź do głównej zawartości

O włosach i nie tylko :)

Buuu... ja chce do fryzjera... Moje włosy ostatnio codziennie kompletnie odmawiają współpracy i wyglądam już komicznie. Jestem umówiona na przyszły tydzień AŻ na podcięcie końcówek, bo na więcej fryzjer mi nie pozwala, ale on nawet podcinając końcówki potrafi sprawić, że włosy zaczynają się w miarę układać same. A ja tak marzę, żeby je obciąć... Nie wiem jak wytrzymam jeszcze rok. Śmieję się już, że pierwszą rzeczą jaką zrobię po ślubie będzie obcięcie włosów. W 8 klasie, kiedy moje włosy sięgały pośladków, nie wyobrażałam sobie tak strasznej rzeczy jak posiadanie krótszych włosów. Przez ostatnie 2 lata obcinałam je mniej więcej na długość do połowy szyi i teraz kiedy minęły już ramiona nie nie mogę z nimi wytrzymać. No ale trudno, coś za coś... Jak chce się jakoś wyglądać na własnym ślubie, to trzeba się poświęcić ;) Ostatnio zaczęły mi trochę wypadać, więc wytoczyłam ciężkie działa w postaci tabletek Inneov - gęstość włosów  kupiłam szampon Kerastase Bain Prevention, który stosuję co drugi dzień, przerzuciłam się na Bambi dla dzieci i nie suszę włosów suszarką, tylko schną sobie same. Mam nadzieję, że to pomoże. Moje włosy i tak nie są zbyt bujne, choć kiedyś były i to bardzo, więc trzeba je ratować wszelkimi sposobami. Jeśli znacie jakieś skuteczne sposoby na poradzenie sobie z tym problemem, będę wdzięczna jeśli się nimi ze mną podzielicie :)

Poza tym nic nowego. W tym tygodniu lub w poniedziałek mamy zamiar załatwić sprawę terminu w kościele. Mama i B. coraz usilniej namawiają mnie na rajd po salonach z sukniami, ale jakoś nie mogę się przełamać. Sama nie wiem dlaczego. Może dlatego, że moje odchudzanie nadal jest w punkcie wyjścia i ciągle mam 6-7 kg do zrzucenia do wymarzonych 59-60 (na szczęście niedlugo aerobik). A może dlatego, że boję się, że od razu znajdę wymarzoną suknię. A ja tak naprawdę mam wielką ochotę pomierzyć mnóstwo sukni, w końcu więcej taka okazja się nie powtórzy i byłoby mi szkoda, gdybym znalazła suknię za szybko. Może dam się skusić i pojadę tylko pooglądać. Zobaczymy co w ogóle jest w salonach (wiadomo, to nie to samo co oglądanie w internecie), przymierzę kilka i już. W końcu nikt nie każe mi od razu kupować, co nie? ;) W ogóle mój B. ostatnio jakoś mnie zadziwia. Jeszcze do niedawna sama wzmianka o przygotowaniach do ślubu wywoływała u niego wysypkę (podobno u facetów to normalne :P ), a teraz tak się włącza w to wszystko, że aż go nie poznaję :) Jestem BARDZO mile zaskoczona :) Naprawdę :)

Aha, a co do pamiętników, to przekonałyście mnie. Nie wyrzucę ich, ale teraz muszę znaleźć dla nich jakąś porządną kryjówkę.

Komentarze

  1. Włosy to dla mnie temat. Kiedyś tylko długie i naturalne, potem długie, choć farbowane, następnie krótkie, farbowane, wręcz chłopięce. Teraz średnia długość, coraz bardziej naturalne... I już mi się nudzi, głównie długość i pewnie znów wkrótce usiądę na fryzjerskim fotelu! Sądzę, że i z krótkimi włosami można wyglądać seksi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. tak, ale jak chce te wlosy upiac na slub, to niestety musza troche urosnac.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj ile ja też się nacuduję, by moje włosy wyglądały jako tako:D Podcinam je często w sumie jak dla mnie, bo ok co 3 miesiące, ale skubane tak szybko rosną, ze ho ho;) Odrost muszę zakrywać średnio co 3 tygodnie ;D Koszmar, ale mam pewność, że to po tabletkach, które mi polecono;)

    Oj jak ja bym chciała być na Twoim miejscu i wybierać tą jedną jedyną suknie !;)

    A o niespodziance napisałam u siebie, także zaglądnij :):)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fryzjer dobra rzecz:) powodzenia w szukaniu sukni!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie widziałam fryzjera chyba ze 2 lata,a oprócz czesania na drużbowanie rok temu :-p
    Nie lubię ścinać włosów :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja wyleczyłam tą dolegliwość z włosami płukanką z pokrzywy na przemian z szałwią, pomogło! I Bambino pomógł ;-)) Pozdrawiam! :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Już kiedyś pisałam, że zazdroszczę zdecydowanego i znającego się na swoim fachu fryzjera. Ja niestety nie mam szczęścia do fryzjerów i wyglądam jak wyglądam... :(

    Ale super móc tak sobie poprzymierzać suknie ślubne, też kiedyś miałam taki czas :-)

    Maciejka

    OdpowiedzUsuń
  8. Maciejka --> Tak, ja mam swietnego fryzjera, szkoda tylko, ze wlosy sa ostatnio tragiczne. Plakac mi sie chce jak patrze na nie w lustrze tak mi wypadaja.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja tez musze sie wybrac wreszcie do fryzjera, bo moje włosy wyglądają strasznie, a co do sukni ślubnej to ja bym latała jak zwariowana :)))) no najprzyjemniejsza część przygotowań :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak, wiem, ze to najprzyjemniejsza czesc przygotowan. Najsmieszniejsze jest to, ze zawsze o tym marzylam i nie moglam sie doczekac kiedy bede mierzyc suknie, a teraz jakos nie moge sie przelamac :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja miałam na sobie tylko jedną suknię ślubną. To była pierwsza i ostatnia jaką przymierzyłam. Od razu znalazłam wymarzoną suknię i nie chciałam przymierzać już innej :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja za to włosów mam dużo, są gęste i puszące, były długie, już są krótkie, ale poradzić sobie z nimi nadal nie mogę. To oglądaj i przymierzaj mnóstwo sukni ślubnych, abyś w Ten dzień czuła się wyjątkowo. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ahhh sama bym już poszła do fryzjera... ale i funduszu brak i czasu ale Ty leć i zrób się na bóstwo ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kfiatushku miły, w kwestii włosów, to wspaniale wzmacnia je ciąża - ale chyba nie o to Ci chodziło? :P
    Sorki, ale od razu mi to przyszło do głowy i nie mogłam się przed tym komentarzem powstrzymać. :D

    OdpowiedzUsuń
  15. chetnie wyprobuje ta metode za rok ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...