Przejdź do głównej zawartości

Czas wrócić do rzeczywistości

Pogrzeb mojej koleżanki był bardzo trudnym przeżyciem. Mnóstwo łez, żalu i smutku. To nie tak miało być. Cała uroczystość na swój sposób była piękna, jeżeli w ogóle można tak powiedzieć o pogrzebie. Żegnały Ją tłumy osób. Przyjechało też kilka osób z naszej dawnej uczelni.
Powiem Wam, że bardzo dotknęła mnie ta śmierć. Przeżyłam ją o wiele mocniej niż mogłabym przypuszczać. Dzień przed pogrzebem co chwilę przypominały mi się różne wydarzenia z czasów studiów z Jej udziałem, o niektórych nawet już nie pamiętałam. Była naprawdę cudowną osobą, wesołą roześmianą i taką Ją zapamiętam. I wierzę, że teraz jest Jej już dobrze, nigdy nie będzie cierpieć i będzie Aniołem Stróżem dla swoich bliskich. A ja cieszę się, że Bóg postawił Ją na mojej drodze, że miałam okazję Ją poznać. Na pewno nigdy Jej nie zapomnę. Takie wydarzenia naprawdę potrafią pokazać człowiekowi jak kruche jest życie, że nie warto marnować czasu na różnego rodzaju kłótnie i żale, jak bardzo trzeba się cieszyć tym co mamy, każdą chwilą...

U mnie w zasadzie nic nowego. Praca, dom i tak mija dzień za dniem, choć przez ostatni tydzień byłam strasznie zdołowana psychicznie i żyłam jak w jakimś transie. Ale życie toczy się dalej i trzeba powoli wrócić do rzeczywistości. Jeśli chodzi o sprawy ślubne, to mamy już wiele załatwione, więc chwilowo stoją w miejscu. Mamy salę, zespół, fotografa, podpisaliśmy z nimi wszystkimi umowy, wpłaciliśmy zaliczki, zarezerwowaliśmy termin w kościele, B. ma już garnitur, ja suknię też mam już na 99% wybraną, hotel dla gości wstępnie umówiony. Teraz czeka nas kurs przedmałżeński (jaka szkoda, że nie damy rady tego przeskoczyć :-/ ) i cała masa drobiazgów, ale to już po nowym roku. Oglądaliśmy obrączki w różnych miejscach i na chwilę obecną nie podoba nam się kompletnie nic :P Wcale się nie zdziwię, jeśli ostatecznie zdecydujemy sie na klasyczny model :) W końcu jest ponadczasowy :)

P.S. Pięknie dziękuję Wam wszystkim za komentarze pod ostatnią notką. Naprawdę dodały mi otuchy.

Komentarze

  1. Moja Droga...szkoda,że tego nie da się przeskoczyć, oj szkoda :/
    No to pięknie jesteście ze wszystkim wyrobieni... Podobnie jak my, tylko ja mam już sukienkę,a garnituru nie mamy :)
    My w sumie mamy upatrzony model obrączek,ale jeszcze się tak głębiej nad tym nie zastanawialiśmy...
    Mam nadzieję,że powoli dojdziesz do siebie po tych ciężkich dniach... Jakkolwiek to zabrzmi...życie toczy się dalej...
    Trzymaj się :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Smutna sprawia z tym pogrzebem. Nie zazdroszczę, że musiałaś to przeżywać. Jakkolwiek byłoby "pięknie" to pustka zostaje - na zawsze. Znika, ktoś to przecież był tak "wielki". Jest Aniołkiem i trzeba wierzyć, że teraz będzie pomagał nam w przeciwnościach losu...
    No to byle do stycznia, a potem już pójdzie z górki! :D Klasyczny model obrączek jest całkiem fajny ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. To prawda- życie jest kruche. Szkoda, że zdajemy sobie sprawę dopiero wtedy, gdy ktoś nam bliski odejdzie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj :) Przypadkiem tutaj trafiłam i zaciekawił mnie Twój blog.
    Ja z moim chłopakiem już na szczęście "odbębniliśmy" kurs, chodziliśmy na niego 8 miesięcy (jedno spotkanie na miesiąc), dobrze, że to już za nami ;-) Ale spotkania same w sobie są przyjemne (przynajmniej nasze były), wiec warto chodzić.
    No, juz duzo macie załatwione, ale cóż sie dziwić skoro ślub tuż-tuż... ;-) Mnie też to całe załatwianie niedługo czeka i już się boje tego latania, podpisywania umów itd ;p ;p Ale jakoś to będzie...
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też uważam ze szkoda czasu na kłótnie, i powtarzam to zawsze mojej przyjaciółce, ze zycie jest tylko jedno. Strasznie ci zazdroszcze tych przygotowac ślubnych zresztą pisałam ci już to stoo razy chyba hehhe a twój przyszły mąż jaki będzie miał kolor garnitury ??

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojj ile tu się u Ciebie pozmieniało od czasu jak byłam w tym miejscu kiedyś ...

    Pogrzeby faktycznie nie należą do najlepszych przeżyć, a już tym bardziej, jeśli odchodzą bliskie nam osoby...

    A co do przygotowań do ślubu, to też mnie to czeka ... Jednakże mam na to czas jeszcze min pół roku, więc jakoś to ogarnę:PP

    OdpowiedzUsuń
  7. Ahhh to pokazuje Nam jak ulotne jest życie... to takie smutne :(

    No ja obrączki to tylko tradycyjne może ewentualnie z jakimś oczkiem na damskiej a tak to tradycyjne, bo co tradycyjne to tradycyjne ;)

    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo przykro mi z powodu koleżanki.
    Zobaczysz, kurs przedmałżeński nie jest taki straszny, my mieliśmy na szczęście tylko jedno spotkanie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Życie mnie zadziwia swoją kruchością...

    OdpowiedzUsuń
  10. Powiem CI że cięzko jest przeżyć śmierć koleżanki a co gorsza kogoś jszcze bliższego.
    Ja zawsze w takich mometach jestem jak z innego wymairu, nie umie myslec o niczym poprostu niekontaktuje.Pozdrawiam Limoncellaa

    OdpowiedzUsuń
  11. Przykro mi... nigdy nie wiem, co w takiej sytuacji powiedzieć / napisać, każdy przeżywa śmierć na swój sposób... ale zawsze boli, szczególnie wtedy, gdy umiera młoda, pełna życia osoba, przed którą było całe życie. Pamiętaj o Niej po prostu, wspomnienia mają niesamowitą moc :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nam pozostaje wierzyć w to, że Tam jest Jej lepiej i otoczyć Jej Duszę modlitwą..

    :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Przykro mi z powodu Twojej koleżanki :( [*]

    Cieszę się że zaczęliście już przygotowania do tego wspaniałego dla was dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mała --> witam i mam nadzieje, ze bedziesz zagladac czesciej :)

    mademoiselle --> B. ma szary garnitur, nie calkiem jasny, ale tez nie ciemny

    D. --> no, troche sie pozmienialo, ale na pewno szybko to nadrobisz :) A ja czekam na relacje co u Ciebie, bo zabrzmialo to intrygujaco ;)

    do wszystkich --> To prawda, zycie toczy sie dalej i jedyne co teraz mozemy zrobic, to pamietac o Niej i otaczac ja modlitwa. Dziekuje za wszystkie cieple slowa.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mała --> zapomnialam dodac, to latanie, zalatwianie i podpisywanie umow jest naprawde bardzo przyjemne :) Sama zobaczysz jaki to fajny czas :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...