Przejdź do głównej zawartości

Say goodnight, not goodbye... [*]

Wczoraj dowiedziałam się o śmierci mojej koleżanki z roku. Do tej pory nie mogę uwierzyć, że to prawda. Długo chorowała, ale wydawało się, że będzie już dobrze. Jakiś czas temu dostałam od niej maila, pisała, że wszystko jest świetnie, funkcjonuje tak jak trzeba, miała świetne wyniki, wracała do pełni sił. Była taka radosna i zadowolona.
Miała całe życie przed sobą, nadzieje i marzenia na przyszłość. Odeszła cicho, niespodziewanie, o wiele za wcześnie, gdy iskierka nadziei na to, że teraz już wszystko będzie dobrze świeciła pełną mocą. Dzielnie walczyła, ale nie dała rady, zabrakło jej sił. I jak zawsze w głowie tłucze się jedno odwieczne pytanie... Dlaczego?

In the arms of an Angel; may you find some comfort here.... [*]


In the arms of an angel...

Komentarze

  1. Dziwne jest to, że nie znając człowieka, a tylko czytając CZŁOWIEK może się wzruszyć. Nienawidzę słuchać, czytać, że umiera ktoś młody, młoda kobieta. Cios ogromny. Przy piosence po prostu łzy lecą mimowolnie.

    Niech spoczywa w pokoju! [*]

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciężko się nawet coś takiego czyta... :( jakie to cholernie niesprawiedliwe noooo!!! Tak młoda Kobieta umiera, a Ci co już dawno powinni nie żyć żyją i niszczą życie innych! Nigdy nie zrozumiem dlaczego Bóg zabiera takich młodych ludzi co mieli życie i przyszłość przed sobą... :(( Tulęęę mocno ;****

    [*] niech spoczywa w pokoju i ziemia lekką Jej będzie [*]

    OdpowiedzUsuń
  3. To strasznie przykre, gdy odchodzą młodzi ludzie, którzy mają przed sobą całe życie :(
    Spokój jej duszy...

    OdpowiedzUsuń
  4. i tu pojawia się pytanie? Dlaczego to jest takie niesprawiedliwe? :(

    :(((

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mi przykro... Bardzo..
    Tym bardziej jest to bolesne, kiedy śmierć zabiera młodych ludzi.. :((

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba nigdy nie uzyskamy odpowiedzi..
    Bardzo mi przykro... (*)

    OdpowiedzUsuń
  7. Los jest jednak okrutny... niech spoczywa w pokoju, teraz jej juz zadne cierpienie doczesne nie dosiegnie ...

    OdpowiedzUsuń
  8. Coraz częściej przeraża mnie to, że z tego świata odchodzi tylu młodych ludzi i tylu młodych znanych przeze mnie ludzi :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak mi przykro. To szczególnie smutne, gdy odchodzi ktoś tak młody. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba nigdy się nie dowiemy dlaczego.. ale każda taka informacja mnie zasmuca, bo przecież jeszcze tyle mogła w życiu przeżyć, tyle zobaczyć.. My powinniśmy w takich chwilach doceniać to, że nam jest dane żyć w zdrowiu i cieszyć się każdym dniem, bo nie wiadomo, co wydarzy się jutro..

    Przytulam :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Wspólczuję i mocno przytulam. Trudne to chwile... Czas goi rany.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...