Przejdź do głównej zawartości

Poradnik dobrej żony - wersja dla osób niespełna rozumu ;)

Przyznaję się bez bicia, że dzisiejszy post będzie w całości skopiowany z internetu (no może bez tego co teraz piszę :P ). Niedawno zupełnie przypadkowo trafiłam na "Poradnik dobrej żony" z 1955 roku i powalił mnie on na kolana. Muszę się nim z Wami podzielić, tak dla powszechnego dobrego humoru :) Oto i on:

Poradnik dobrej żony

("Housekeeping Monthly" 13 May 1955)

* Przygotuj obiad. Zaplanuj go wcześniej, nawet poprzedniego wieczora, tak by pyszna potrawa czekała na jego przyjście. W ten sposób dajesz mu znać, że myślałaś o nim i przejmujesz się jego potrzebami. Mężczyzna jest głodny, kiedy wraca do domu i perspektywa dobrego posiłku (zwłaszcza jego ulubionego dania) to część niezbędnego ciepłego powitania.

* Przygotuj się. Odpocznij 15 minut, byś była odświeżona na jego przyjście. Popraw makijaż, zawiąż wstążkę na włosach i wyglądaj promiennie. Pamiętaj, że on właśnie wraca z pracy, gdzie napatrzył się na zmęczonych ludzi.

* Bądź trochę bardziej radosna i trochę bardziej interesująca dla niego. Coś musi rozświetlić jego nudny dzień - to twój obowiązek.

* Posprzątaj. Przed jego przyjściem ogarnij wzrokiem główną część mieszkania.

* Pozbieraj podręczniki, zabawki, papiery itp. i odkurz stoły.

* W czasie zimnych miesięcy powinnaś rozpalić ogień w kominku, by on mógł się zrelaksować. Twój mąż poczuje, że jest w raju, w świątyni odpoczynku i porządku, co tobie również polepszy samopoczucie. Przecież dbanie o jego komfort przyniesie ci ogromną satysfakcję.

* Przygotuj dzieci. Przeznacz kilka minut, by umyć im ręce i buzie (jeśli są małe), uczesać włosy i, jeśli to konieczne, przebrać je. To małe skarby i on chce zobaczyć je w tej roli. Na czas jego przyjścia wyeliminuj hałas zmywarki, suszarki i odkurzacza. Zachęć dzieci, by były cicho.

* Uciesz się, że go widzisz.

* Powitaj go ciepłym uśmiechem i okaż szczerość w twoim pragnieniu ucieszenia go.

* Wysłuchaj go. Być może masz wiele ważnych rzeczy, o których chcesz mu opowiedzieć, ale moment jego przyjścia nie jest właściwy. Niech mówi pierwszy - pamiętaj, jego tematy konwersacji są ważniejsze niż twoje.

* Spraw, by ten wieczór był tylko dla niego. Nigdy nie narzekaj, gdy wróci do domu późno lub wychodzi na kolację lub w inne miejsce bez ciebie. Spróbuj zrozumieć, że żyje w świecie napięć i stresu.

*Twój cel: spróbuj sprawić, by dom był miejscem spokoju i porządku, gdzie twój mąż będzie mógł odświeżyć ciało i umysł.

* Nie witaj go narzekaniem i problemami.

* Spraw, by było mu wygodnie. Zaproponuj, by się oparł na wygodnym fotelu lub by położył się w sypialni. Przygotuj mu coś chłodnego lub ciepłego do picia.

* Ułóż dla niego poduszki i zaproponuj, że zdejmiesz mu buty. Mów cichym, kojącym i miłym głosem.

* Nie kwestionuj tego, co robi, nie podważaj jego sądów. Pamiętaj, to on jest panem domu i zawsze czyni swoją wolę sprawiedliwie i rozmyślnie. Nie masz prawa tego kwestionować.

* Dobra żona zawsze zna swoje miejsce.



A teraz moje drogie Panie zapamiętajcie sobie powyższe i wprowadzajcie wszystkie rady w życie :P (dotyczy TYLKO osób, które do reszty postradały zmysły i zdrowy rozsądek :P )
Miłego dnia :))))



Wasz Kfiatushek ;)

Dopisane później:
W ferworze aktywno-towarzyskiego wypoczynku w długi weekend zapomniałam odnotować wiekopomnego wydarzenia, które miało miejsce w niedzielę 13.11.
Otóż mój blog świętował swoje 2. urodziny!!! :)

Komentarze

  1. Ja postradałam, ale nawet mnie to nie dotyczy, widac postradałam za mało :D! Znałam ten tekst już wcześniej, ale nieodmiennie mnie on ujmuje, no dziewczeta: "Ułóż dla niego poduszki i zaproponuj, że zdejmiesz mu buty. Mów cichym, kojącym i miłym głosem.", przeciez to piekne jest :D.
    Ale to tekst z lat bodaj pięćdziesiątych i podobno NAWET WTEDY był ironiczny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Śmiem twierdzić, że niektóre kobiety nadal żyją w 1955...

    Ola

    OdpowiedzUsuń
  3. Anutek115 --> no ja mam nadzieje, ze wtedy tez byl ironiczny i ze autor nie napisal tego na powaznie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ola --> ja czasami tez mam takie wrazenie

    OdpowiedzUsuń
  5. To już 2 lata :-) Ojej aż mnie to zadziwiło :-)
    Po drugie - robiłam kiedyś test z kwiatkami i wyszedł mi ten sam ;-)

    A co do oczekiwania na Męża - nie znałam tego wcześniej - toż to mój niedościgniony wzór będzie! Wydrukuję i na lodówce powieszę :D
    Obecnie wszystko jest dokładnie na odwrót (no zazwyczaj obiad jest;-), a jakże by było pięknie - obiad, ciasto, pachnąco, czyściutko, ja wymalowana, elegancko ubrana, dzieciaki cichutko, grzecznie, ładnie ubrane stoją w szeregu i serdecznie się uśmiechają, czekając na powrót rodziciela...
    Achhhhh...
    I jeszcze ten rozpalony kominek...
    Rozmarzyłam się :-D

    Maciejka

    OdpowiedzUsuń
  6. Maciejka --> widocznie jestesmy do siebie troche podobne, skoro podobnie odpowiadalysmy na pytania :)
    Ale wiesz MAciejko... wzory i idealy szybko sie nudza i Mezulek na pewno wolalby, zeby zostalo tak jak jest. Dla niego to co ma jest pewnie idealem :))) A Wasza rodzinka jest suuuuuuuuuuper :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hehe znam ten poradnik. Jak go pierwszy raz czytałam to uśmiałam się jak nie wiem co.

    Gratuluje już 2 lat pisania :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba mężczyźni chcieliby, aby taki podręcznik nadal obowiązywał ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Moja wizja idealnego przywitania Mężulka nie wiem czy wyraża jego potrzebę - bardziej chyba moją - by zapanować nad codziennym chaosem :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Część może warto wprowadzić w życie, ale na pewno nie wszystkie ;D

    Gratuluję 2 lat! Oby było ich całe mnóstwo! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ło matko, czyżbym była żoną beznadziejną? ;)
    Muszę sobie te zasady przynajmniej wydrukować... sobie i Mężowi na uciechę... niech wie, co stracił. ;)
    Co do blogowania to gratuluję wytrwałości i efektów :)) no i czekam na jeszcze :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale się uśmiałam :) Każdy kolejny punkt jest bardziej rozbrajający od poprzedniego :)

    OdpowiedzUsuń
  13. mama_zochulka --> gorzej jak Mąż będzie marzył o tym, aby wprowadzic te rady w życie :P

    OdpowiedzUsuń
  14. A jakieś obowiązki dla mężów w takim razie zostały? Bo wychodzi na to, że wszystko pozostaje na głowie żony, a mąż to sobie może wyłożyć kopyta i nic nie robić:P

    OdpowiedzUsuń
  15. D. --> w tym wypadku mezowie zaszczycaja zony swoja obecnosci i pozwalaja im sie wielbic :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny poradnik... mów do niego ciepłym głosem, ściągnij buty :D umarłam :D
    Niektóre pkt są okej... ale i tak leżę i turlam się ze śmiechu... :) Świetne, na prawdę świetne... pokażę to Mojemu :) Ciekawe co powie :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Dobre, dobre :D:D popłakałam się ze śmiechu : )

    OdpowiedzUsuń
  18. Uśmiałam się do łez. :D
    A co do rocznicy - ja za jakiś czas będę obchodziła swoją pierwszą rocznicę blogowania.
    GRATULUJĘ i oby więcej:)

    OdpowiedzUsuń
  19. no i jeszcze kaczuszkę mu przynieść żeby nasiusiał i nie musiał chodzić to toalety bo po co kiedy zmęczony :D

    Gratuluję dwóch lat ;*

    OdpowiedzUsuń
  20. Czytałam już gdzieś kiedyś ten poradnik, naprawdę mnie rozśmieszył :D Ale kiedyś była zupełnie inna mentalność niż teraz :).
    2 lata to poważny wiek :) ja sama nie wiem, kiedy u mnie zleciał rok blogowania, tak to szybko mija :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Będziesz go kochać i z pełnym szacunkiem po nim sprzątać. Oddasz mu swoją kołdrę i pełne panowanie nad pilotem. Pozdrawiam i miłego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
  22. Wszystkiego najlepszego!!!

    OdpowiedzUsuń
  23. W tym poradniku najbardziej przykry z punktów, to "Uciesz się, że go widzisz". To naprawdę smutne, że ktoś każe żonie cieszyć się, że widzi swojego męża... W całej swej absurdalności rozbawiły mnie te cytaty, które podałaś, ale ten naprawdę mnie przeraził.

    OdpowiedzUsuń
  24. Te.. punkty naprawde sa dla kobiet lekko szurnietych ;p

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...