Przejdź do głównej zawartości

Przedświątecznie i nie tylko

Oj długo mnie tutaj nie było, ale jakoś nie mogłam się zebrać do napisania kolejnej notki. Jak to przed świętami roboty huk - i w Firmie, i w domu - więc ciężko znaleźć chwilkę na napisanie kilku zdań. Czas u nas pędzi nieubłaganie. Dopiero był początek grudnia, a tu już za kilka dni święta. Masakra... Przygotowania u nas w pełni. Tydzień temu kupiliśmy wszystkie prezenty (no prawie wszystkie, jeszcze tylko muszę kupić dużego pluszaka dla mojej Chrześnicy, bo malutka je po prostu uwielbia), żeby mieć z tym już spokój i jestem bardzo zadowolona z tego co udało nam się kupić. Prezent dla B. tez został zakupiony niepostrzeżenie i głęboko ukryty w czeluściach szafy, żeby go nie znalazł :) A ma na to wieeeeelką ochotę. No cóż... jeszcze kilka dni wytrzyma ;) miniony weekend przeznaczyliśmy na porządki w domu. Wypucowaliśmy wszystkie kąty, umyliśmy okna, wypraliśmy firanki i mamy już z głowy. Jeszcze tylko przed samą Wigilią ogarnie się resztę i będzie można świętować :) Tymczasem czekamy na choinkę, która przyjedzie do nas w piątek po południu i wypełni swoim cudownym zapachem cały dom. Już nie mogę się doczekać :) Kupiliśmy dodatkowy sznur białych lampek i strasznie chciałabym już zobaczyć jak będą wyglądać :)

A z innych spraw, to powiem Wam, że ostatnio zastanawiam się nad pewną sprawą. Jak już kiedyś pisałam, B. ma młodszą siostrę. Młodą i B. dzieli dość spora różnica wieku, bo aż 10 lat i w związku z tym nasze stosunki nie układają się tak, jakbym (bardzo) tego chciała. Młoda za kilka tygodni skończy 17 lat... i każda z nas wie jaki to durnowaty wiek. Wszystko wie najlepiej, jest najmądrzejsza pod każdym względem i broń Boże, żeby ktoś uważał inaczej, choć czasami robi i mówi takie głupoty, że człowiekowi ręce opadają i sam nie wie czy śmiać się czy płakać. Ok, to jest pikuś, przejdzie jej (mam nadzieję). Bardziej martwi mnie coś innego. Jak wiadomo 10 lat różnicy to dość sporo i ciężko znaleźć jakieś wspólne zainteresowania czy tematy do rozmowy. Jeszcze rok temu jakoś to szło i można było z nią normalnie porozmawiać na różne tematy. A teraz to jest po prostu porażka. Najgorsze jest to, że ona rozmawiać nie potrafi, przynajmniej nie z nami. Kiedy jesteśmy i teściowej któreś z nas musi najpierw zadać jej jakieś pytanie jak już chce nawiązać rozmowę, żeby Młoda łaskawie rozważyła czy ma ochotę na nie odpowiedzieć, czy też nie. Najczęściej odburknie coś pod nosem i na tym "rozmowa" się kończy. Do tego traktuje nas oboje jak największych wrogów. Nie mam pojęcia z czego to wynika. Nikt z nas nigdy nie zrobił niczego, co mogłoby mieć taki efekt. Myślę, że po części przyczyniła się do tego Teściowa ze swoim paskudnym charakterkiem i nauczyła ją takich zachowań, ale już mniejsza o to. Swoją drogą do własnej matki Młoda też czasami ma takie odzywki, że szok. B. początkowo próbował reagować, ale po którymś razie dał sobie już spokój, bo to i tak nic nie daje. Jak mamusia sobie córeczkę wychowała, tak teraz ma. A ja zastanawiam się, czy kiedykolwiek będziemy w normalnych stosunkach. Kiedy Młoda będzie trochę starsza, kiedy wywietrzeje jej z głowy ten głupi okres dorastania, to czy będziemy mogli normalnie spotkać się na kawie, pogadać, pośmiać się, pożartować, napić czegoś... Patrząc na to jak jest dziś bardzo ciężko mi to sobie wyobrazić, ale jeszcze łudzę się, że to się kiedyś zmieni. Żal mi przede wszystkim B., bo widzę jak jego bolą takie sytuacje i sama nie wiem już co mam robić. Zastanawiam się, czy może porozmawiać z nią w cztery oczy i szczerze wyjaśnić jak to wszystko wygląda z naszej perspektywy....? A może napisać jej długiego maila, w którym jej to wszystko wyjaśnię? Powiedzcie mi Dziewczyny co zrobiłybyście na moim miejscu, bo ja już naprawdę nie mam pomysłu, a nie chcę jeszcze pogorszyć tej sprawy.

Komentarze

  1. Na razie radzę przeczekać. Sama mam siostrę lat 16 i kuzyna 17. Dla niektórych to ciężki wiek, a taki mail i tak pewnie do dziewczyny nie przemówi. Poczekajcie rok czy dwa, ona powinna trochę zmądrzeć i się ogarnąć i spróbujcie kontakt nawiązać ;)
    L. ma starszą siostrę o 9 lat, jej mąż ma jeszcze +3, więc ode mnie są starsi o 10 i 13 lat, i są przesympatyczni i jak się z nimi spotykamy to różnicy nie czuć. Życzę Wam takich relacji z Młodą, ale czasem może to trochę potrwać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem Ci mniej więcej z mojego doświadczenia. Mnie i mojego brata dzieli 5 lat różnicy. Jeszcze tak rok temu sama jego obecność podnosiła mi ciśnienie, nie można było z nim porozmawiać, bo od razu jakieś dziwne odzywki, pyskowanie, kłótnie. Stwierdziłam, że sprawę "oleję" i właśnie przeczekam. I dopiero teraz zaczynam się z nim dogadywać. To bardzo głupi wiek, myśli się, że jest się pępkiem świata i świat nie rozumie potrzeb, a to już wystarczający powód do tego by "nienawidzić" wszystko wkoło.. ;) Zobaczysz, że za jakiś czas dostrzeżesz zmiany, a na nie musicie poczekać.. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się z poprzedniczkami... lepiej przeczekać ten taki głupi wiek... bo rozmowa może tylko to pogorszyć i Młoda zacznie się czuć tak jak byście na Nią naskakiwali... to nie jest łatwy okres ale najlepiej Go przeczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. z racji tego, że sama skończyłam 17 lat w listopadzie to dużo poradzić nie mogę ;)
    Ale jeśli chodzi o mnie to aktualnie mam taki wiek że nie lubię rozmawiać w ,,cztery oczy,, ;) Wolę smsy czy gg... jakoś tak mi łatwiej... ale najlepiej chyba przeczekać... ale to normalne zachowanie?? ja tak nie robię :D ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojej. Trudna sytuacja.
    Ja nie mam styczności z aktualnymi 17 nastolatakmi wiec nic nie poradzę.

    Ja tam się cieszę, że w 6 miesiącu ciąży nie muszę się przez zaspy przedzierać, nawet kosztem nie białych świat.

    OdpowiedzUsuń
  6. Boże ten wiek jest naprawdę popieprozny! I chyba z młoda trzeba było by na spokojnie pogadac.Kochani zycze wam spokojnych swiat.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kasia --> ja wlasnie tez mam kuzynke o 12 lat starsza i swietnie sie dogadujemy, mamy ze soba wspanialy kontakt, choc kiedys wydawali mi sie to nie do pomyslenia, bo zawsze byla taka "dorosla"

    Ach... moze i macie racje, moze rzeczywiscie lepiej przeczekac ten durny okres i miec nadzieje, ze to sie kiedys zmieni na lepsze. A jesli nie, to tylko Młodej strata :P Nic na sile...

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja na Twoim miejscu nic bym nie robiła ponieważ ona jest w takim okresie wieku, że teraz w niej panuje bunt, który za rok lub dwa jej przejdzie i zacznie patrzeć na życie, na Ciebie inaczej.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie w rodzinie jest tak, że albo dzieciaki są dość niedaleko siebie względem wieku albo potem dzieli je przepaść pokoleniowa (np. Mała K., która jest młodsza ode mnie 18 lat, a jej rodzeństwo będzie 21). I w generacji mojej mamy jest podobnie - różnica roku czy 2-3 lat, a potem różnica 15-20.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...