Przejdź do głównej zawartości

Świat seriali

Al wytypowała mnie ostatnio do zabawy w seriale.

Zabawa opiera się na następujących zasadach:

1. Opublikuj u siebie na blogu logo taga.




2. Napisz, kto Cię otagował.
3. Zaproś co najmniej 5 innych blogów
4. Wymień i opisz kilka swoich ulubionych seriali

Kfiatushek i B. z natury są stworzonkami, które nad seriale zdecydowanie przedkładają filmy, tudzież programy na takich kanałach jak Discovery Channel, National Geographic, TLC, TVN Style/Turbo/24, no i jeszcze "Galileo" na TV4. Ale jak wiadomo, od każdej zasady muszą być i wyjątki. No więc od czasu do czasu zdarzy nam się w coś wciągnąć, dlatego wypiszę seriale, które oglądamy teraz, a później te, które oglądałam kiedyś będąc młodszym dziewczęciem ;D

1. "Bones", czyli po naszemu "Kości" - uwielbiam, uwielbiam i jeszcze raz uwielbiam. Za wszystko... :) I z niecierpliwością czekam na sezon 7 :)
Antropolog doktor Temperence Brennan, pracująca w centrum badawczym Jeffersonian Instytution pomaga FBI przy śledztwach, w których standartowe umiejetności odczytywania tropów z kości zawodzą. Współpracuje ona z byłym wojskowym snajperem – Seeleyem Boothem, obecnie agentem wydziału zabójstw. Różnią się swymi poglądami i podejściem do życia, dlatego ich wspólna praca wcale nie przebiega bezkonfliktowo.


2. "Zabójcze umysły" ("Criminal Minds"), czyli niebanalny pomysł na niedzielny wieczór z AXN ;)
Elitarna grupa profilerów z FBI zajmuje się badaniem psychiki kryminalistów. Pomaga im to w szukaniu zaginionych i porwanych, a dokładniej pomaga to wniknąć w umysł przestępcy i zrozumieć jego metody postępowania. Każdy odcinek to oddzielna sprawa i inne metody poszukiwania.



 3. "Przepis na życie" - jeden z niewielu polskich seriali, które jestem w stanie oglądać :P Obejrzałam wszystkie odcinki z dwóch sezonów i czekam na kolejne :)
 "Przepis na życie" to polski serial komedii obyczajowej, gdzie główna bohaterka Anna (Magdalena Kumorek) jest pozornie typową żoną i matką. Kiedy kobieta uświadamia sobie że w jej poukładanym życiu wkrada się nuda, poprzez codziennie obowiązki domowe czy zawodowe, postanawia coś zmienić. Jednak szybko okazuje się że u boku jej męża Andrzeja, zakręciła się inna kobieta (Maja Ostaszewska). Czy zdoła znowu poukładać sobie życie?




To są zdecydowanie moje ulubione pozycje, które oglądam z zapartym tchem kiedy tylko mam taką możliwość. A teraz kilka takich, których nie ma już w TV, ale mimo to wywołują uśmiech na mojej twarzy :)

4. "Dawson's Creek", czyli moje ukochane, niezapomniane "Jezioro Marzeń"... - ach jak ja kochałam (i nadal kocham) ten serial. Pokazywano go w czasach konca mojej podstawówki i początku liceum. Obejrzałam wszystkie odcinki co do jednego, skakałam z radości, kiedy Joey i Pacey W KOŃCU zostali parą, a na dwóch ostatnich odcinkach, które kończyły całą opowieść, wyłam jak bóbr, choć wiedziałam co i jak, bo ich streszczenia czytałam na bieżąco, gdy były emitowane w USA. Oj chętnie skusiłabym się na jakąś powtóreczkę ;)
Serial telewizyjny opowiadający o grupie nastolatków, ich problemach, uczuciach, miłościach i życiu codziennym.Głównymi postaciami jest piątka przyjaciół: Joey Potter (Katie Holmes), Dawson Leery (James Van Der Beek), Pacey Witter (Joshua Jackson), Jack McPhee (Kerr Smith), Jen Lindley (Michelle Williams). Serial Jezioro marzeń zyskał wielu zwolenników dzięki pokazaniu problemów z jakimi na co dzień boryka się młodzież we współczesnym świecie.



5. "The O.C.", czyli "Życie na fali" - ten serial z kolei oglądałam na wakacjach w początkach mojego studenckiego życia ;)
Życie na fali opowiada o losach Ryana, młodego chłopaka z rodziny patologicznej, pochodzącego z Chino, którego pod swój dach przygarnia obrońca sądowy, Sandy Cohen. Inteligentny i wrażliwy chłopak zmienia życie bogatych mieszkańców Orange County.
Sezon rozpoczyna się od pojawienia się Ryana w domu Sandy'ego i Kirsten Cohen w ekskluzywnej miejscowości Newport Beach. Początkowo miał zostać tylko kilka dni, jednak sytuacja sprawiła, że zamieszkał u nich na stałe. Już na samym początku poznaje sąsiadkę – Marissę Cooper, z którą przeżyje wiele burzliwych perypetii... 



6. "Kasia i Tomek" - płakaliśmy z B. ze śmiechu oglądając latem powtórki na Comedy Central :)
Kasia (30 lat) i Tomek (35 lat), są ze sobą już od blisko siedmiu lat, ale nie zdecydowali się jeszcze na małżeństwo. Każdy z odcinków ukazuje wspólne życie tej pary młodych, wykształconych i zwariowanych na swoim punkcie ludzi. Kasia i Tomek tworzą związek, któremu zdaje się przyświecać idea mówiąca o tym, że przeciwieństwa się przyciągają. Ich codzienne relacje często rzypominają "burzę w szklance wody", ale w ich wypadku zdaje się to być receptą na udany związek. Skrajnie różne temperamenty



Do dalszej zabawy zapraszam: Eluśkę, Gosię, Idę, Nabi oraz Idealistkę :))) ... oraz wszystkie osoby, które mają ochotę się przyłączyć.

Miłego weekendu!

Komentarze

  1. No pięknie :P U mnie wszystkie pozycje zajęliby "Przyjaciele", chociaż "Przepis na życie" faktycznie też mnie wciągnął i "Usta usta" też niczego sobie były.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki kochana za nominację. :)
    W najbliższym czasie opublikuję posta.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nooo to ja bym, któryś z seriali wykluczyła, na rzecz umieszczenia serialu rodzinka.pl -----> UWIELBIAM GO!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. :) "Kości" jest świetny, też oglądałam póki był jakoś w niedzielę... a potem wolałam iść spać :) jeśli jakimś cudem udaje mi się dotrwać do pory emisji też oglądam :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...