Przejdź do głównej zawartości

Dzień Kobiet :)

Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kobiet Dziewczynki! :) (w razie gdyby nasi faceci zapomnieli ;) )








P.S. Koleżanka w pracy złożyła nam dziś takie życzenia:

Dzisiaj Dzień Kobiet, więc cycki w górę i odrzuć z twarzy gradową chmurę. Niech żyje cellulit i kurze łapki, bo i tak jesteśmy fajowe babki! :)

Komentarze

  1. Dziękuję i wzajemnie Moja Droga :):*

    OdpowiedzUsuń
  2. Też dziś dostałam te życzenia i tak się z nich uśmiałam, że hej ;)

    Wzajemnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wzajemnie Kochana :)

    Kochana zablokowałam bloga jeżeli chciałabyś dalej mnie odwiedzać to podaj mi swoje namiary na lezka_smutna@op.pl wtedy wyślę zaproszonko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wyslalam maila i czekam na dostep :)

      Usuń
  4. Dostałam dzisiaj też o takiej treści sms-a od mojej przyjaciółki. Dziękuje Kfiatuszku i Tobie też wszystkiego najlepszego.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cóż, spóźnione te moje, ale szczere :D Wszystkiego najlepszego także Kochana :)) Fajne te życzenia!

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam nadzieję, że Twój dzień kobiet był udany. Mój mężczyzna nie zapomniał, oj nie - wręcz przeciwnie - postarał się :). A te życzenia widziałam na tylu blogach, stronach, że uszami mi już wychodzą ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moj byl bardzo udany :)
      Zyczenia mi sie podobaja, dlatego je tutaj zamiescilam.

      Usuń
  7. Wczoraj na blogu takie same życzenia złożyłam wszystkim blogerkom :)
    A bukiecik piękny marzy mi się taki w pokoju.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Dostałam identyczne życzenia ;)
    Te słowa chyba obleciały całą Polskę ;))
    Spóźnione najlepsiejszego ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Życzenia śmieszne :D naprawde fajne. Ja tobie kochana też życze wszytskiego dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajne te życzenia od Twojej kolezanki z pracy hehe ;-)
    u mnie new zapraszam ;*

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...