Przejdź do głównej zawartości

Ludzie są... hmm... dziwni?

No dobra... przyznać mi się bez bicia, która tak przeskrobała, że za oknem taka pogoda? Już chyba z 2 tygodnie pada CODZIENNIE w mniejszym lub większym natężeniu. Ileż można? W przyszłym tygodniu zaczyna się kalendarzowe lato, a za oknem pogoda po prostu do kitu. Marzy mi się ciepełko, dużo słońca, które póki co zza chmur wygląda tylko na krótkie chwile, długich spacerów... a tu za oknem paskudne chmurzyska i deszcz. Mam nadzieję, że prognozy długoterminowe nie kłamią i lada dzień przyjdzie prawdziwe lato.

Pomimo nawału zajęć humory nam ostatnio dopisują, nawet przy moim niedawnym mega PMSie, który już dawno mi się nie zdarzał :) A tu proszę, niespodzianka. No ale jakoś obyło się bez ofiar, @ dokucza teraz pod względem fizycznym, ale już chyba lepiej czuć się jak słoń i mieć wrażenie, ze waży się tonę, niż przechodzić psychiczno-hormonalne katusze,, co nie? ;)
No... także roboty mamy ostatnio co nie miara, cały czas w biegu, ale cóż, skoro cel do którego te wysiłki prowadzą (nasze gniazdko) świeci tak jasno, to trzeba zacisnąć zęby i trochę się pomęczyć :) Chyba warto ;)

Do wszechobecnego EURO chyba zdążyłam się już przyzwyczaić, jednak dalej trzymam się swojej wersji, że PL nawet nie wyjdzie z grupy, a jeśli jakimś cudem wyjdzie, to odpadnie bardzo szybko :P Taka ze mnie patriotka... :P No ale wolę realnie patrzeć na całą sprawę, niż snuć bajeczne wizje i przekonywać samą siebie, ze są prawdziwe :P Śmiać mi się chce z tego, że mnóstwo osób, którzy wydają się być wielkimi kibicami, jest nimi na potrzeby euro w myśl zasady "bo inni są to my też, nie będziemy gorsi", a tak naprawdę pojęcia o piłce nożnej nie mają żadnego. Ja przyznaję, niektóre mecze oglądam (na razie widziałam 3), ale bez jakiegoś specjalnego kibicowania, bardziej z ciekawości.


Ostatnio całkiem przypadkowo obserwowałam kilka osób z mojego otoczenia i stwierdziłam, że ludzie są dziwni.
Mamy takich sąsiadów. Mają oni troje dzieci - dwie dziewczynki i chłopca. Chłopiec i jedna dziewczynka są już duzi, oboje mają dobre -naście lat. Druga dziewczynka przytrafiła im się niedawno, ma teraz niecałe 4 latka. Na pierwszy rzut oka słodki aniołeczek. Gorzej już z tym drugim rzutem oka. Starsze dzieci są grzeczne i bardzo dobrze wychowane, a malutka, to po prostu diabeł wcielony. Na początku myślałam, że może to po prostu różnica charakteru, przecież nie wszystkie dzieci tych samych rodziców muszą być takie same. Ale jednak nie. Miałam okazję kilka razy widzieć ich z młodszą dziewczynką przez dłuższy czas w jednym miejscu i po prostu ręce mi opadają. Malutka robi co jej się podoba, wrzeszczy, ucieka, bije rodziców (!!!), a oni nic... w ogóle nie reagują, nie potrafią zwrócić jej uwagi - jednym słowem pieprzone "bezstresowe wychowanie" (tak, wiem to 3 słowa :P ). A ostatnio załamałam się całkowicie, kiedy zobaczyłam ich z nią na spacerze w wózku i ZE SMOCZKIEM w buzi. Masakra po prostu... Dorośli i wydawałoby się rozsądni ludzie 4 letnie dziecko traktują jak rocznego malucha i nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że robią jej wielką krzywdę. Naprawdę to dla mnie niepojęte... No ale może ja się nie znam...

ps. A jutro wielka degustacja tortów weselnych :))) mniam, już nie mogę się doczekać ;)

Komentarze

  1. myslę że pogoda się juz wyklaruje, ja też chcę słoneczka....
    na myśl o torciku leci slinka.... pewnie będą pyszne
    a co do wychowania - ludzie starsi juz nie mają podejśćia do dzieci, zachowują sie jak dziadki - są od rozpieszczania a nie wychowania.... robia tym dziecku krzywde jak piszesz i masz rację....
    no i chcą mieć świety spokój- nie muszą gonić małej tylko wioza ją w wózku....
    pozdrowionka ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no wlasnie ja ich nie uwazam za jakichs starszych ludzi, oboje maja okolo 40stki, wiec jakis rozsadek powinni miec
      ooo tak, torciki na pewno beda pyszne :)

      Usuń
  2. u mnie dziś od czasu do czasu widać słońce, więc z tym przeskrobaniem to chyba nie ja ;))
    gniazdko... fajnie, że w to nowe życie wchodzicie tak "kompleksowo" :))
    A co do małej - może rodzice przeżywają drugą młodość z maluchem i chcą jak najdłużej zatrzymać jej dzieciństwo (a właściwie niemowlęctwo jak można wnioskować po smoczku) Niestety jak widać sami dziecinnieją a raczej głupieją traktując małą chyba jak maskotkę zamiast wychowywać :/ Też nie lubię takiego podejścia do dzieci, więc rozumiem Twoje zdenerwowanie...
    Weź mnie na tą degustację plizzzzzzzzzzzzz :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to widocznie Ty akurat bylas grzeczna :P
      kompleksowosc nadejdzie dopiero nie wczesniej miz w 2014, ale zawsze to jakies tam swiatelko w tunelu na cos wlasnego :), a kilka wielkich kropkow ku temu zostalo juz poczynionych, a w kolejce czekaja kolejne :)
      Co do dziewczynki tak wlasnie to wyglada, ze oni chyba traktuja ja jak maskotke, ale to jej wyrzadzaja krzywde i podejrzewam, ze za jakis czas nie beda mieli z nia latwo...
      Alez serdecznie zapraszam na degustacje :)

      Usuń
  3. Ja też nie rozumiem wychowywania niektórych dzieci, ale nie jestem ich rodzicem czy nawet rodziną, wiec się wtrącać nie będę.

    A ja sobie postanowiłam, że tort ślubny upiekę sama. A co :D!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o ile bedziesz miala na to czas, bo latania jest mnostwo :)

      Usuń
  4. Nie znoszę tortów, ciast i innych takich. Jeśli jem to tylko okazyjnie, jak muszę :P
    Jestem pewna, że wybierzecie taki, który będzie Wam najbardziej smakował ;)
    A co do niby kibiców. Czasami pozory mylą. Może nam się wydawać, że ktoś z dnia na dzień stał się wielkim kibicem, a w rzeczywistości naprawdę sporo wie na temat piłki nożnej ;))
    Słodki dzień Cię czeka ;))
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moj B. tez do niedawna nie lubil, ale ostatnio cos mu sie odmienilo i stal sie smakoszem ;)
      Akurat w przypadku tych osob, ktore mam na mysli, pozory na pewno nie myla ;P

      Usuń
  5. Zazdroszczę tej degustacji, zjadłabym coś słodkiego ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj, nie wiem co przeskrobałaś, że taką pogodę masz. U nas cieplutko i słonecznie, dopiero po południu pogoda się zmieniła.
    A jeśli chodzi o Euro. To ja jestem jedną z tych co na piłce się w ogóle nie znają i mąż tłumaczyć mi musiał kiedy jest spalony itd. Jestem tym zainteresowana. Ważne mecze lubię oglądać a moje kibicowanie nie jest udawane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogoda juz jest super :)
      a moje zdanie jeszcze sprzed Euro sie sprawdzilo, ze PL nie wyjdzie nawet z grupy, choc nie przypuszczalam, ze na ostatnim miejscu... no coz... wyszlo jak zawsze :P

      Usuń
  7. U Mnie cieplutko i słonecznie :)
    Ja mam Euro już dość! Nie lubie piłki, nie rozumiem i już.
    A jeśli o tą dziewczynkę chodzi to racja robią Jej krzywdę traktując ją tak no i nie zwracając uwagi Jej gdy źle coś robi. Odbije się to nie tylko na Nich ale na niej również.
    Mniam jak Ci zazdroszczę tych degustacji... podziel się?? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas tez jest juz piekna pogoda :)
      Ja tez mam juz dosc Euro, ale na szczescie juz niedlugo :P
      A degustacje byly super :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...