Przejdź do głównej zawartości

Jesienne przesilenie

Bałam się, że już po złotej polskiej jesieni (wczorajszy paskudny deszczowy i zimny dzień nie zwiastował niczego dobrego), ale dzisiejszy poranek bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Pięknie świeci słonce, jest cudnie, choć temperatura na zewnątrz, gdy wychodziliśmy do pracy przyprawiła mnie o niemały szok termiczny (5 stopni!). Mam nadzieję, że utrzyma się to dłużej, bo nie lubię typowej jesiennej pluchy. Poza tym mamy trochę prac "terenowych" do zrobienia w tym roku, więc jak dla mnie piękna pogoda jest wręcz wskazana. Najważniejsze, żeby nie padało.

Nie mogę się już doczekać urlopu. Zmęczenie (i po części jakieś jesienne przesilenie) naprawdę ostro daje już o sobie znać i trzeba nam trochę wolnego. Rano mój mężulo. musi wypychać mnie z łóżka wszystkimi czterema "łapami", bo najchętniej po usłyszeniu budzika zakopałabym się głęboko pod kołdrę i udawała, że wcale mnie tam nie ma. Masakra... Dobrze, że już bliżej niż dalej do urlopu. Dziś idziemy do biura podróży zarezerwować podróż poślubną i przynajmniej będziemy mieć już konkretny termin, do którego będziemy odliczać. W końcu, bo ileż można czekać ;)

W przyszłym tygodniu powinny być już nasze zdjęcia ślubne. Przynajmniej ja tak sobie wkręcam, bo termin w umowie był 30.09.2012 :P Ale ja sobie po cichutku robię nadzieję, że może akurat już będą. Strasznie chciałabym je już zobaczyć. Jestem bardzo ciekawa jak wyjdą. Ja to uwielbiam zdjęcia i mogłabym je oglądać miliony razy, choć każdy szczegół znam już na pamięć. Czuję, że nasze zdjęcia ślubne będą jednymi z moich ulubionych ;) No i muszę ścignąć resztę kości, których namierzyłam z aparatami, żeby w końcu zgrali nam to co zrobili, żebyśmy mogli powiększyć archiwum naszego pięknego dnia :)

A tymczasem dość intensywny weekend przed nami, na nudę narzekać raczej nie będziemy. Ale najpierw planujemy porządnie się wyspać, o! Miłego weekendu!

Komentarze

  1. Ja przez dłuuugi czas miałam album z naszymi ślubnymi zdjęciami zawsze pod ręką. Musiałam go schować dopiero wtedy, gdy małe łapki zaczęły się bez wyczucia i zrozumienia tematu do nich dobierać ;-)

    Maciejka

    Ps. Czekam również na obiecanego maila :DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak, male lapki i album slubny to niezbyt dobre polaczenie ;)
      A mail zaraz pojdzie :)))

      Usuń
  2. Urlop to przydatna sprawa. Szczególnie po takich wydarzeniach w ostatnim czasie :) Jaki kierunek wstępnie zamierzacie obrać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak, urlopu potrzeba nam teraz rownie mocno jak tlenu :)
      Kierunek - chodzi nam po glowie Hiszpania albo Portugalia, ale zobaczymy w biurze na co ostatecznie sie zdecydujemy :) Wtedy na pewno o tym napisze :)

      Usuń
  3. Ale Wam zazdroszczę, że planujecie podróż :) My co prawda na swojej już byliśmy ale chętnie gdzieś bym się jeszcze wybrała ;)
    :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A mnie się wydaje, że po prostu wyślesz zdjęcia osobom, którym ufasz tylko szkoda, że nie chcesz tego tu napisać. Każdy głupi ci uwierzy, a prawda jest zupełnie inna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak wysle zdjecia zaufanym osobom i nie widze powodu dlaczego mialabym sie z tego tlumaczyc, a jedno jest pewne - zdjec na blogu nie bedzie (a wlasnie o to wszyscy pytali).
      A ty moze nastepnym razem sie podpisz

      Usuń
  5. Gdzie jedziecie? :D Zdradź coś no:D bo umieram z ciekawości ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. Mogłaś się nie odzywać nic o tej pogodzie, bo usłyszała chyba i zaczyna robić po złości - u mnie już dzisiaj popadało ;)
    Miłego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ups, to ja juz nic nie mowie ;) U nas odpukac na razie dopisuje. Oby jak najdluzej

      Usuń
  7. No to mam nadzieje, że szybciutko poleci czas do urlopu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tez mam taka nadzieje, choc teraz pewnie bedzie sie dluzyc niemilosiernie ;)

      Usuń
  8. Szkoda że piszesz z tak małą częstotliwością, ale w pełni rozumiem i przesyłam buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chcialabym pisac czesciej, ale nie zawsze czas na to pozwala. Postaram sie poprawic ;)

      Usuń
  9. Ja też uwiebiam zdjęcia... achh... od zeszłego roku wywołałam wszystkie z ostatnich lat które lezały ponagrywane na płytach i teraz mam pod dostatkiem albumów ze zdjeciami do oglądania...:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja ostatnio tez wybralam sporo takich, ktore w koncu musza sie doczekac wersji papierowej. Teraz tylko trzeba je wywolac i spakowac do albumow

      Usuń
  10. Kfiatushku no nie mogę przeboleć, że nie zobaczymy jak wyglądałaś w tym pięknym dniu (choć oczywiście rozumiem, że wybierasz anonimowość!)... ale jednak szkoda.. może chociaż suknię pokaż :) albo może na maila? :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...