Przejdź do głównej zawartości

Liczymy się :)

Ostatnio z ciekawości przeglądałam statystyki bloga. Liczby nie kłamią i wygląda na to, że codziennie jest sporo wejść na bloga, dlatego urządzimy sobie małe liczydełko :)
Bardzo proszę wszystkie osoby, które do mnie zaglądają (szczególnie te, które do tej pory się nie ujawniały :) fajnie będzie Was "poznać") o wpisanie się w komentarzach pod tym postem :) Zobaczymy ile Was jest lub ile będzie miało ochotę się ujawnić :)

Komentarze

  1. Jestem:-)
    Ostatnio po cichu i tylko z doskoku przez telefon, ale jestem:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jestem zawsze, a przynajmniej staram się tu być;)) U mnie nowa notka;) buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
  3. i ja bywam regularnie dosyć, chociaż się nie ujawniam:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. :)Ja też czytam po cichutku;)Pozdrawiam!Karolina

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytam, nie komentuję.

    OdpowiedzUsuń
  6. No to ja się ujawniam :) Wchodzę często i podglądam :) Jakbyś chciała zaproszenie do mnie, to napisz pod komentarzem e-mail, to wyślę :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Oczywiście stała czytelniczka i komentatorka - Ida :P ;))

    OdpowiedzUsuń
  8. I ja czasem podczytuję :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie znasz i wiesz, że bywam ale się dopisuje, a co :D

    OdpowiedzUsuń
  10. a ja jestem tutaj także często ! :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Przedstawiać się chyba nie muszę :)) Wiesz że tu jestem, czytam i komentuję :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też stale zaglądam :D
    Bardzo lubię czytac Twojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja również czytam twojego bloga. Gdybyś zechciała do mnie namiary, podaję pocztę: lena.blog@wp.pl
    Lena.

    OdpowiedzUsuń
  14. obecna! Nie zawsze komentuję, ale czytam w miarę na bieżąco :)

    OdpowiedzUsuń
  15. To jeszcze jaaaaaa! Ja tez czytam regularnie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Przyznaje ostatnie trzy tygodnie nie odwiedzalam ale to przez przeprowadzke etc a tak to zagladam codziennie przynajmniej raz dziennie :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Cześć :) I ja tu zaglądam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kfiatuszku ja też do Ciebie zaglądam.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...