Przejdź do głównej zawartości

O firmowej wodzie sodowej

Jaaaa... to już trzeci post w tym tygodniu. Szaleństwo normalnie :) Rozpisałam się jakoś tak w tym listopadzie, a w głowie mam już pomysł na kolejny post :) Ale to już w przyszłym tygodniu, bo co za dużo to niezdrowo, co nie? :)
Obserwowałam ostatnio pewne osoby w firmie i stwierdzam, że jednak woda sodowa uderza ludziom do głowy. A ja tak tego nie lubię... Ale od początku. W pewnym dziale naszej Firmy, z którym ściśle współpracujemy (stąd wiemy co się w nim dzieje) był sobie team leader, pełniący w zasadzie funkcję kierownika działu. Chłopak kumaty, obrotny, wesoły, z ogromnym poczuciem humoru i dobrze wykonujący swoją robotę. Ktoś go gdzieś kiedyś przyuważył i dostał propozycję nowego stanowiska, w zupełnie innym dziale, z zupełnie innymi obowiązkami, aczkolwiek było to stanowisko rozwojowe i Chłopak bez wahania skorzystał. I dobrze, należało mu się. No ale jako, że dział został bez kierownika, zaczęła się rekrutacja tzw. wewnętrzna, mająca na celu wyłonić nowego kierownika spośród osób już pracujących w Firmie - wiadomo, oszczędność czasu na szkolenia, ale i awans dla pracownika. Wilk syty i owca cała. Na to stanowisko zgłosiły się w sumie tylko osoby z tamtego działu, bo nikt inny nie chciał za bardzo wchodzić w te tematy. Na nową kierowniczkę została wybrana Dziewczyna, która pracuje w tym dziale najdłużej, dobrze sobie radzi, panuje nad tematem i nie raz zastępowała dawnego kierownika podczas jego nieobecności, więc w sumie można powiedzieć, że sobie zasłużyła. Zapowiadało się całkiem fajnie, ale... no właśnie. Zawsze musi być jakieś ale... Po około miesiącu od objęcia stanowiska, Dziewczynie autentycznie przysłowiowa woda sodowa uderzyła do głowy. I to naprawdę ze zdwojoną siłą. W kierowanym przez nią dziale zapanowała taka atmosfera, że naprawdę można nożem kroić, jej dawni koledzy całkowicie zmienili do niej stosunek i wcale nie przez to, że ich dawna koleżanka została ich szefową. O nie nie, tacy to oni nie są. Chodzi o to, jak Dziewczyna jako szefowa zaczęła ich traktować. Po biurze chodzi z zadartą głową. Pierwsza cześć nie powie, tylko świdruje człowieka wzrokiem czekając aż ten padnie jej do stóp i będzie ją wielbił niczym Króla Juliana, potrafi opieprzyć swojego dawnego kolegę, a teraz "podwładnego" o najmniejszą pierdołę, na którą dawny kierownik nawet nie zwróciłby uwagi w dodatku na zebraniu z osobami z innych działów, czyli na tzw. forum. I robi to takim tonem, że każdy kto tego słucha, nawet jeśli go to nie dotyczy jest w szoku. W Firmie mamy bufet. Codziennie w porze obiadowej ciągną tam grupki ludzi, aby odbudować nadwątlone pracą od rana siły :P I tutaj Dziewczyna też potrafi pokazać, że nie dla psa kiełbasa. Wcześniej na obiad chodziła głównie z ludźmi ze swojego działu, czasem sama przysiadając się do kogoś, kto już w bufecie był. A teraz? Ha, zapomnijcie o tym! W życiu! Teraz do bufetu chodzi tylko i wyłącznie z innymi kierownikami będącymi co najmniej na takim samym szczeblu w hierarchii firmowej co ona. Nawet do windy idzie tak, żeby przypadkiem nie natknąć się na byle plebs. Już nie wspominając o tym, że obrabia tyłki wszystkim po kolei, wcale się z tym nie kryjąc. Na kilometr widać kogo w danej chwili obgaduje.
Ja naprawdę rozumiem, że jak ktoś awansuje, to cieszy się z wyróżnienia. Że jeśli zostaje szefem swoich kolegów i koleżanek, to jakiś tam autorytet musi sobie wypracować. Ale ludzie... bez przesady. Nie można popadać w skrajności. Naprawdę nie podejrzewałam Dziewczyny o tego typu zachowanie, dlatego tym bardziej jestem tym zszokowana. I chyba nie tylko ja sądząc po komentarzach innych osób z Firmy :) No cóż, oby się na swoim zachowaniu nie przejechała...

A jako ciekawostkę powiem Wam, że weszłam ostatnio w statystyki bloga i w zakładkę źródła ruchu sieciowego. Wiecie według jakich słów kluczowych mój blog został znaleziony? :))) Sama się zdziwiłam :)
być z powrotem na włościach - hmm...  :)
jesienne przesilenie w Hiszpanii - ????? łot??? :)
i uwaga... mój osobisty hit:
jak wygląda mol książkowy - no że niby jak? :P :)))))

Fajne takie statystyki są. Podobają mi się :)

Komentarze

  1. Też czasami przeglądam statystyki bloga i niezłe kwiatki można tam znaleźć.

    A co do historii, którą opisałaś, to po prostu brak słów. Niektórzy ludzie mają kisiel zamiast mózgu.

    OdpowiedzUsuń
  2. najwyraźniej nigdy nie wiadomo co w czlowieku siedzi.
    A do do statystycznych kwiatkow, to jak dla mnie super sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawostka z tymi statystykami :) U mnie póki co nie ma jeszcze nic :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Haha :D O proszę ;)
    Te statystyki są całkiem fajne ;))
    a co do koleżanki.. u mnie jest podobnie z nowym kierownikiem sprzedaży, który wcześniej pracował praktycznie całe 8 godzin ze mną i dwiema innymi koleżankami. Teraz "wyżej sra niż dupę ma..".. Szkoda słów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja bardzo lubie tego typu statystyki :)
      A co do tego typu ludzi, to ja naprawde nie wiem jak komus moze w takim stopniu pasc na glowe zmiana stanowiska

      Usuń
  5. Heh, śmiesznie :) A co do tej Dziewczyny.. :/ Coś czuję, że pożałuje takiego swojego zachowania. Ludzie się od niej odwrócą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powoli juz sie odwracaja, a przynajmniej siada atmosfera w ich dziale

      Usuń
  6. yyyy, nie lubie takich osobek. Ale zobaczysz, ja wierze w karme, wiec sadze ze los odplaci tej dziewycznie za jej zachowanie... Aaaa te statystki brzmia komicznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. oj coś mi się widzi, ze ona za długo na tym stanowisku nie pobędzie :/ a statystyki są świetne też nieraz padam ze śmiechu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jest typ czlowieka, ktory pazurami trzyma sie stanowiska, wiec nie wiem czy da je sobie wydrzec.
      A statystyki sa super :)

      Usuń
  8. Oj niestety, są takie osoby, którym woda sodowa uderza do głowy ze zdwojoną siłą. Nie wiem, z czym się to wiążę i skąd się bierze, ale na pewno nie trwa zbyt długo. Bo kończy się raczej katastrofą;)

    No właśnie kobieto, szalejesz:) Nie miałam dwa dni internetu, wchodzę a tu proszę;) Zaległości, a zaległości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha! :)
      Nie zycze Dziewczynie takiego zakonczenia, ale tez nie podoba mi sie to jej robienie kariery po trupach. No ale coz... jej wybor

      Usuń
  9. Ohoho widzę, że ta panna wyżej sra niż dupe ma, masakra. Ja nie rozumiem jak ożna być takim człowiekiem.m...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokladnie tak. Jak tez tego nie rozumiem, ale widocznie mozna...

      Usuń
  10. Oooo dziekuje bardzo za wyroznienie, jak sie tlyko ogarne to zagram :) Buziol kochana xxx No a ta dziewczyna, to hmm.. po prostu mi jej zal, bo takie cos wraca do ludzi :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to czekam na Twoje odpowiedzi Kinius :)

      Usuń
  11. Niestety woda sodowa uderza czasem ludziom do głowy. U nas tez był niezły przypadek... doszło do tego że foch był jak w przedszkolu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas kiedys tez byla taka babka, na szczscie juz jej nie ma :)

      Usuń
    2. u nas jest nadal ale chyba zrozumiała że nie tędy droga póki co jest ok :)

      Usuń
    3. ta u nas chyba dopiero sie rozkreca :)

      Usuń
  12. O nie wiedziałam, że jest coś takiego jak te statystki... Ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a sa, sa... i to bardzo ciekawe :)

      Usuń
  13. Chyba nie ma nic gorszego w pracy niż zła atmosfera tam panująca...

    OdpowiedzUsuń
  14. wrr jak ja nie lubie takich ludzi.. którzy uważają się za nie wiadomo kogo ;/;/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...