Przejdź do głównej zawartości

coming soon :)

No i po co było się cieszyć śniegiem? Nie ma po nim już ani śladu, najmniejszego... Zamiast tego chmurzyska, mgła i deszcz. Super po prostu. Sprawdzałam różne prognozy pogody i niby śnieg na święta ma być, ale ile w tym prawdy to się okaże. Mogłoby go trochę nasypać, poleżałby do Nowego Roku, a później może przyjść wiosna :) O, tak byłoby fajnie. Jak ktoś ma za dużo śniegu u siebie (a tacy są :) ) to możecie mi go trochę podesłać, chętnie przyjmę go na święta :)
Przygotowania u nas w pełni. Okna pomyte, dziś trzeba powiesić świeże firanki, ciasteczka popieczone, prezenty wszystkie są, teraz tylko musimy je zapakować, zakupy zrobimy jutro, w piątek przyjeżdża choinka, w sobotę i w niedzielę coś tam się upiecze i ugotuje (nie za dużo, bo my bardziej "wychodne" święta będziemy mieć w tym roku. Rok temu my gościliśmy ludzi u siebie, wiec w tym roku my sie będziemy gościć, a co :)
A Internet chyba to już chyba całkiem oszalał - gdzie się tylko się spojrzy, wszędzie przynajmniej mała wzmianka o "końcu świata", ludzie... naprawdę dziwię się, że niektórzy tak się tym podniecają. Gdzieś tam przeczytałam, że część Amerykanów nawet pochowała się już do specjalnie zakupionych lub wybudowanych bunkrów (jakby to im miało w czymś pomóc, gdyby rzeczywiście kiedyś ten koniec nadszedł :P). Ludzie, który to już koniec świata w naszym życiu? :) Ja sama pamiętam tych superpewnych dat chyba z 8 :) A ostatnio podobno był już w tamtym tygodniu, a dokładnie 12 grudnia. Kurde... i znowu przegapiłam... :P Poza tym nie po to tyle ostatnio sprzątamy i przygotowujemy na święta, żeby jakiś koniec świata nam znowu nabrudził :P Jak to było? "Nikt nie zna dnia ani godziny..." i tego się trzymajmy :) A tymczasem słucham dalej radia złote przeboje online, bo fajne piosenki lecą :) Miłego wieczoru :) Odezwę się jeszcze przed świętami :)

Komentarze

  1. Warszawa bardzo chętnie podzieli się śniegiem ;)

    Tutaj igła, adres bloga jest na prywatnym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja chetnie troche sniegu przyjme :)
      No własnie nie moge sie do ciebie dostac igła... wyslij mi adres na maila, ok?

      Usuń
    2. http://opowiescipasikonika.blogspot.com/

      Proszę bardzo :)

      Usuń
  2. Dla mnie śnieg może leżeć od listopada do maja ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jak dla mnie na swieta i sylwestra, pozniej moze sobie lezec tylko na stoku :)

      Usuń
  3. A ja mam dość śniegu i zimy i świat. Chce lata i basta!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to oddaj mi na swieta troche sniegu :) na Twoich zdjeciach wyglada bosko :)

      Usuń
  4. Koniec świata- ja też już rzygam tym tematem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Końców świata i brzydkiej pogody też mam dość... troszkę śniegu na Święta poproszę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie ma śniegu? Województwo mazowieckie chętnie odda trochę śniegu.. u nas jest go po kolana, nie przesadzam!!! Do pracy dojeżdżam zawsze z mokrymi nogami do kolan, bo tyle śniegu pada przez noc..

    OdpowiedzUsuń
  7. My też święta spędzamy u rodziców, więc u nas nie robimy nic, prócz porządków. Ale gotowanko oczywiście będzie i już się nie mogę doczekać wkroczenia do nowiutkiej kuchni mojej mamy:))
    Ja też żałuję, że nie ma już śniegu...:( Tak było fajnie jak jeszcze kilka dni temu leżał. Zobaczymy, może to w końcu TEN rok w którym aura zrobi nam niespodziankę i ześle białą pierzynkę na święta? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. my gotujemy i pieczemy w tym roku w zasadzie tylko symbolicznie. I tak pewnie zostaniemy obdarowani jedzeniem przez rodzicow i najemy sie u nich.
      A co do sniegu, to niby teraz jakos ma padac u nas, ale wiadomo jak to jest z prognozami pogody :)

      Usuń
  8. Ja Ci oddam bardzo chętnie! U nas nadal leży mnóstwo i ja mam Go po stokroć dosyć :/
    U mnie jedynymi przygotowaniami do świąt był zakup prezentów. Na razie tylko praca i studia.
    A sprawa końca świata dla mnie również jest żałosna. Słyszałam, że niektórzy robią wcześniejszego Sylwestra.. Głupota.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to dawaj :)
      A co do tego "konca swiata" to szkoda slow :)

      Usuń
  9. U mnie też śniegu niet i się nie zanosi :) W Dublinie jest aktualnie 8 stopni godz. 22 :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Też mam takie podejście do śniegu jak Ty, chcę by był na święta,m ale potem może przyjść wiosna :)
    Czytając te wszystkie świąteczne notki, też już mam ochotę by nadeszły już te Święta :D
    co do końca świata, również się zgadzam. Jestem wierząca i nie wierzę w to, że koniec świata nadejdzie kiedy ktoś sobie to wymyśli i ogłosi kilkaset lat do przodu datę... Przyjdzie, to fakty, ale nie wiemy kiedy, więc starać się żyć dobrze trzeba zawsze, nie tylko 21 grudnia 2012 :P
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...