Przejdź do głównej zawartości

Wszystkiego najlepszego Kobietki!!! :))

Z okazji Dnia Kobiet,
życzę Wam dużo zdrowia w szczególności.
Niech uśmiech na Waszych twarzach zawsze gości,
a życie nie sprawia trudności i przykrości.
Niech wiatr pieśń niesie Wam radosną,
abyście zawsze czuły się jak wiosna.
Wśród pachnących kwiatów i śpiewających ptaków,
aby motyle na dłoni Wam siadały
i najskrytsze marzenia spełniały.
Aby ptaki po niebie latały
i Waszego szczęścia szukały.
żeby z oczu Waszych leciały tylko radosne łzy,
tak jak wiosną pachnące bzy.
W trudnych chwilach niech gwiazdy nad Wami czuwają
i właściwą drogę wybrać pozwalają.
One nie pozwolą nigdy Wam zginąć
i żadnego szczęścia nie ominą.


Kfiatushek i Dzidziunia :)

Komentarze

  1. Ach, pięknie jest być kobietą;-)
    Kochana! Samych szczęśliwych chwil, a czy w takim stanie mogą być inne? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie, ze pieknie :)
      Poki co oprocz swiadomosci tego stanu nie czuje (pomijajac objawy) i niesmialo zaczynam wypatrywac brzuszka. Wtedy bedzie to dla mnie juz takie bardziej prawdziwe :)))
      Jesli Dzidziunia jest dziewczynka, to rowniez dziekuje, a jesli chlopczykiem to dolacza sie do zyczen :)

      Usuń
    2. Co racja, to racja. Wtedy rzeczywiście wszystko staje się realistyczne:)
      W takim razie, proszę bardzo dla Małej, a dla Małego: dziękuję;-)

      Usuń
  2. dziękujemy, Tobie również wszystkiego co najlepsze! i dzięki za odwiedziny ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla Ciebie Kochana również najlepsze życzenia :) Dawno mnie tu nie było, a pojawiło się tyle zmian... gratulacje! :) Wiadomość o dzidziusiu wywołała uśmiech na mojej twarzy :) Życzę Ci (Wam :) ) duuużo szczęścia :*

    OdpowiedzUsuń
  4. wielkie ogromne gratulacje kfiatushku :* To wspaniałe wieści niech się wam układa :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mimo, ze dzień kobiet już był ja podziękuję i życzę Tobie równiez wszystkiego dobrego :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...