Przejdź do głównej zawartości

Baby update vol. 5

Wróciliśmy niedawno od Pana Doktora :) Mężu niestety nie dał rady wyrwać się z pracy i tym razem nie mógł nam towarzyszyć, ale powiedział, że następnym razem idzie obowiązkowo, bo poprzednim razem BARDZO mu się podobało :) Synuś ma się bardzo dobrze, pięknie sobie rośnie, waży już pół kilograma :) W czasie badania kręcił się jak nie wiem i nie pozwalał się zmierzyć, dlatego Pan Doktor musiał się nieźle natrudzić, żeby zrobić wszystkie niezbędne pomiary :) W każdym razie udało się, wszystko jest na swoim miejscu, Maluszek rozwija się tak, jak powinien, a serduszko zasuwa mu jak mała lokomotywa :) Czuję Go już bardzo dobitnie, czasami tak się rozpycha, że aż cały brzuch się rusza :) Cudne uczucie :)
A ja cieszę się pierwszym dniem wolnego. W drodze powrotnej od Pana Doktora podrzuciłam L4 do pracy, a teraz odpoczywam w domku :) Niedługo zabiorę się za robienie obiadku i będziemy czekać na Męża :)
W pracy obowiązki przekazane, nowa osoba się wdraża, na razie pracuje powiedzmy na 50%, ale jest bardzo kumata i myślę, że szybko wszystko ogarnie. Kwestia nabrania wprawy :) A ja tymczasem uczę się nowej rzeczywistości jako pełnoprawna domowa żona i przyszła Mama. I w dodatku mi za to płacą :P

Komentarze

  1. Przyjemnie czyta się takie posty :)

    OdpowiedzUsuń
  2. jeszcze przyjemniej sie je pisze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czego chcieć więcej? Skoro z Maluszkiem wszystko w jak najlepszym porządku, to... wszystko super:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana cieszę się że z Maluszkiem wszystko jest w porządku :) a Ty Kochana odpoczywaj póki masz na to czas :)

    pozdrawiam i przepraszam ze dawno mnie tutaj i Ciebie nie było, obiecuję poprawę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tez sie ciesze i na pewno bede odpoczywac, nalezy mi sie :)

      Usuń
  5. To teraz nic tylko leniuchować i obiadki dla męża gotować:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojj, z uśmiechem przeczytałam taki post ! :))
    Nic Ci nie pozostało jak odpoczywać jak najwięcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Korzystaj z tego czasu ile się da :))

    OdpowiedzUsuń
  8. No to trzeba ten czas wykorzystać na maxa!! ;-)
    Śpij najdłużej jak się da jedz wszystko na co masz ochote! ;-) i korzystaj ile się da;D poleniuchuj za nas wszystkie;D

    OdpowiedzUsuń
  9. No to już kawał synka masz! <3 :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj pamietam jak juz poszlam na wolne (3 tygodnie przed planowanym porodem) i w rezultacie siedzialam z domu 5 tygodni, bo Olo urodzil sie 2 tygodnie po terminie :) Ale to byl fajny czas. Porzadki w domu (uwieeeelbiam jak nikt mi nie przeszkadza i moge sie nie spieszyc), gotowanie dla mezusia- ale mu wtedy dobrze bylo, moje wypieki nie mialy konca :) Super, ze Ty mozesz troszke dluzej nacieszyc sie tym stanem bycia w domu :) To piekny okres, oczekiwanie na dzieciaczka. Jakos taka bylam pelna energii :) Eh! Niech Ci kolorowo mija czas :)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Aha i jeszcze pamietam, ze sie wkurzlaam, ze ludzie na blogach, ktore przegladalam nie pisza notek kilka razy dziennie, bo w koncu mialam czas usiasc i sobie poczytac do woli :) Dlatego szukalam nowych blogów.. a teraz tylko sie denerwuje, bo tyle ich mam w zakladkach i nie mam nigdy czasu, zeby je porzadnie przeczytac :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha... dokladnie tak do u mnie wyglada, choc siedze w domu dopiero od kilku dni :) I na pewno mi sie to rozwinie :)

      Usuń
  12. Odpoczywaj i korzystaj z czasu wolnego :))

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...