Przejdź do głównej zawartości

Baby update vol. 6

Bardzo przepraszam, że piszę dopiero teraz, ale wcześniej jakoś nie było czasu.
Tak jak już wcześniej wspominałam, w piątek byliśmy na wizycie u Pana Doktora. Po dokładnych pomiarach i badaniach, jakie robił nam na USG połówkowym, teraz USG było tylko formalnością, sprawdzeniem tętna i tego czy u Malutkiego wszystko w porządku. Wszystko mamy w normie, jak to powiedział Pan Doktor - "Synek ma bardzo dobre warunki, dużo wód płodowych, rozwija się prawidłowo, serduszko super", więc bardzo nas to cieszy. Kolejny raz pokazał nam swoją płeć, tatuś pękał z dumy, a mnie widok tej Kruszyny na monitorze jak zwykle rozczulił :) Kolejna wizyta już za niecałe 4 tygodnie. Dostałam skierowanie na kolejne badania do wykonania, wyniki tych, które robiłam do tej pory są książkowe, więc bardzo nas to cieszy :) Przez cały weekend Synek był strasznie spokojny, aż zaczynałam się zastanawiać co on taki jakiś, ale za to od wczoraj nadrabia zaległości. Dziś przeciąga się w poprzek brzucha i pokazuje jaki jest duży. Akrobata mój kochany :) Ostatnio myśleliśmy dużo nad imieniem dla Niego i ostatecznie stanęło na Michałku. Na blogu i tak będzie funkcjonował pod pseudonimem, tak jak my oboje, także muszę mu coś wymyślić :)
A tak w ogóle to muszę stwierdzić, że gdzieś mi wcięło czerwiec. Niby jestem na L4, niby (teoretycznie) jestem w domu, ale nawet nie zauważyłam kiedy mi ten miesiąc minął. Dużo spraw do załatwienia, w domu też na nudę nie narzekam i tak jakoś przeleciało. Ostatnie 3 dni spędziliśmy praktycznie poza domem, wracaliśmy do niego tylko po to, żeby iść spać, przebrać się i rano znowu z niego wybywać. Szalony czas, ale ja tam lubię jak dużo się dzieje :) A za kilka dni zaczynamy 7. miesiąc ciąży :) Szok. Postanowiliśmy od sierpnia powoli zacząć kompletować wyprawkę dla Małego, bo to też zajmie nam trochę czasu, a wszystko trzeba jeszcze przygotować, żeby później nie było szaleństwa na ostatnią chwilę.
Dobra, czas się zbierać. Lecę na zakupy i muszę podrzucić nowe L4 do Firmy, więc znikam.
Miłego dnia!

Komentarze

  1. Ciesze sie, ze u Was wszytsko w porzadku:) usciski kochani!

    OdpowiedzUsuń
  2. :) jak dobrze czytać, że wszystko jest dobrze :)
    oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jeszcze lepiej to pisac :) masz racje, oby tak dalej :))))

      Usuń
  3. Tak, podpisuję się pod komentarzem Kolczastej :) Oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie tylko tobie ten czas tak leci. Ja też na urlopie i nie mam pojęcia jak zatrzymać ten czas, co by się nim nacieszyć :)

    to dobre wieści, że wyniki książkowe, z synkiem też ok. Oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no na urlopie to dopiero czas zasuwa :) A przydaloby sie, zeby akurat wtedy zwalnial, co? :)

      Usuń
    2. Oj tak, ale niestety czasu zatrzymać się nie da, a szkoda..

      Usuń
    3. to prawda

      Usuń
  5. Brawo! Michałek to dobry wybór, a może nazywajcie go Pierworodnym na blogu?;)

    Dobrze, że Maluchem wszystko w porządku! Niech do końca tak pozostanie:):*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez myslalam o Pierworodnym, choc zastanawiam sie czy to jakos tak nie za bardzo oficjalnie brzmi :) Zobaczymy :)
      Oj tak, niech caly czas tak bedzie :)

      Usuń
  6. Michałek to naprawdę bardzo ładne imię ;)
    Co do poprzedniej notki, prześliczny masz brzuszek ;) Taki zgrabniutki ;)
    Niech rośnie Bąbelek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nam tez sie podoba, dlatego sie na nie zdecydowalismy :)
      A dziekuje bardzo :)))

      Usuń
  7. no to bedzie maly Misiaczek :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Super, że malutki ma juz imię ;*
    Racja Misio Będzie idealnym pseudonimem ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mały Miś brzmi calkiem przyjemnie :)

      Usuń
  9. Misiu :) cieszę się, że u Was dobrze... :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale ten czas pędzi!!! :)
    Śliczne imię:) DObry wybór :)
    Aż się człowiek uśmiechnie jak tu do Was zajrzy... oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...