Przejdź do głównej zawartości

Jak się ma za miękkie serce...

Sama nie wiem o czym dziś będzie... O naiwności, głupocie, zbyt miękkim sercu....? Chyba o wszystkim po trochę. Sami oceńcie, bo ja w zasadzie nie mam pojęcia jak to określić.
Wyobraźcie sobie Grupę - są to członkowie jednej rodziny, trzymający się razem na zasadzie towarzystwa wzajemnej adoracji, uważający się za najlepszych we wszystkim i traktujący innych z góry. Z wysokiej góry rzekłabym nawet. Oprócz Grupy jest jeszcze Osoba, spokrewniona z częścią członków Grupy. Grupa traktuje osobę tak, jak wszystkich innych wkoło, z bardzo wysoka i tylko czeka na jakiekolwiek potknięcie, nie tylko Osoby, ale kogokolwiek, żeby zbiorowo obrobić temu komuś d***. Ważne, żeby nikt nie miał lepiej niż ktokolwiek z Grupy - taką wyznają zasadę, a to czy ktoś na to ciężko pracuje, czy też nie jest już sprawą całkowicie drugorzędną. Albo nawet dalej niż drugo. Nevermind. Wracając do tematu. Osoba w zasadzie jest kimś, kto z reguły nie daje sobie w kaszą dmuchać i na złośliwe przytyki któregokolwiek z członków Grupy potrafi z miejsca odparować w taki sposób, że w pięty im idzie. I tak trzeba, choć Osoba nie ma pojęcia skąd zawsze ma na poczekaniu cięte riposty :P W każdym razie nie daje się i jak trzeba daje sobie radę. Ta Osoba. Żeby nie było, to wcale jej nie cieszy taki stosunek członków Grupy do niej, wręcz przeciwnie, często ją to złości, a nawet ich złośliwości sprawiają jej przykrość, ale co zrobić. Jakieś 2 tygodnie temu stało się tak, że wszystkich członków Grupy dotknęło wielkie nieszczęście. Któreś z nich w związku z tym potrzebowało pomocy. I kto pierwszy od razu, bez chwili namysłu zaproponował swoją pomoc? Właśnie Osoba... Niektórzy dziwili się temu, bo wiedzą, że gdyby sytuacja była odwrotna, członkowie Grupy nie przejęliby się ani trochę i wręcz zasiedliby rzędem z popcornem na kolanach obserwując z rozbawieniem jak też ten ktoś sobie poradzi, rzucając od czasu do czasu "Dobrze jej tak". Dziwili się niektórzy Osobie zadając jednocześnie pytanie "Po co to robisz? Wiesz, że oni nigdy by Ci nie pomogli". A Osoba odpowiadała tylko "Wiem, ale widocznie tak już ma". Gdzieś tam głęboko tylko kłuła świadomość, że oni mają 100% rację.... Osoba, o której piszę, to oczywiście ja, a Grupa to częściowo członkowie mojej rodziny, co gorsza dość bliskiej. Sama nie wiem czy takie zachowanie to z mojej strony naiwność, głupota czy jeszcze coś innego, ale wiem, że ja inaczej nie umiem. Najgorsza jest świadomość, że zawsze wyciągam do nich pomocną dłoń wiedząc jednocześnie, że to działa tylko w jedną stronę i gdybym to ja potrzebowała jakiejś pomocy, choćby niewielkiej, oni nigdy nie wyszliby z inicjatywą. Nie raz się o tym przekonałam. Niczego od nich nie oczekuję, bo nie o to chodzi. Po cichu liczyłam na zwyczajne i szczere "dziękuję" powiedziane prosto w oczy, zamiast wymuszonego "dzięki" rzuconego w przelocie i na odczepnego, żeby nie było... Cóż, takie życie. Jak zwykle wychodzi na to, że jak się ma za miękkie serce, to trzeba mieć twardą dupę... Smutne, ale prawdziwe.
Tak czy siak, mówi się trudno i żyje się dalej. Ja mam spokojne sumienie i poczucie dobrze spełnionego uczynku, a reakcja Grupy tylko o niej świadczy, co nie? :)

Miłego weekendu robaczki :)

Komentarze

  1. Dlatego rodzinę należy trzymać na dystans. Bo czasem nie można inaczej, jak tylko traktować innych tak jak oni traktują nas. Za dobre serce zawsze dostaję się kopa

    OdpowiedzUsuń
  2. polaczki cebulaczki, a z rodzina to najlepiej na zdjeciu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda gadać... Ważne, że Ty zachowałaś się tak, jak należy ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bynajmniej zachowałaś się rozsądnie, nie tak jak Oni..

    OdpowiedzUsuń
  5. Najczęściej tak bywa. Ludzie zamykają się w swoich skorupach, chcą najlepszego dla siebie, a najbliższym życzą najgorzej. Ot, ludzki charakterek. Dobrze, że istnieją ludzie, którzy są inni, ale niestety - często nie wychodzi im to na dobre, bo dostają "po dupie". Przykro mi, ale najważniejsze, że masz świadomość - zrobiłaś dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak to niestety jest, samo zycie... Wiem, ze dobrze zrobilam, ale mimo wszystko gdzies tak w srodku jest czlowiekowi przykro. Ot taka naiwna natura...

      Usuń
  6. Oh kfiatushku, widze ze jest z Ciebie taka dobra dusza jak ze mnie ;) Ja tez pomagalam caly rok mojej wspollokatorce, kktora moze i podziekowac podziekowala, ale pod koniec sie dowiedzialam ze mi chamsko obrabia 4 litery przed swoimi znajomymi i opowiada jaka ja jestem niedobra osoba! :/ Ale wiesz co? Ja uwazam tak - fakt od takich ludzi nie uzyskamy pomocy, ale wierze ze dobro samo sie 'odplaca' i my uzyskamy pomoc od innych ludzi gdy bedziemy w potrzebie.. a osoby takie jak Twoja 'Grupa' czy moja wspollokatorka obudza sie kiedys z reka w nocniku i liczba dobrych ludzi ktorzy im pomoga sie sie skurczy do 0...... Wiesz uszy do gory i nie przejmuj sie parszywcami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale wiesz... zauwazylam, ze to sie sprawdza. Taka zla karma z czasem do czlowieka wraca, czasami nawet ze zdwojona sila. Kilka razy juz cos takiego widzialam.

      Usuń
  7. Ech.
    Czasem się człowiek zastanawia, czy wspomagać finansowo żebrających na ulicy... i jak to mówią, nie ma dobrego wyjścia, bo albo się czuje jak świnia, albo jak jeleń...

    Nie przejmuj się (na ile możesz), najważniejsza jest teraz Twoja najbliższa rodzina: Ty, Mężuś, Synuś. Reszta już zawsze będzie jednak dalej.
    Ściskam mocno i głaski dla brzusia ślę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokladnie. Teraz juz nie wiadomo komu mozna zaufac, a komu nie, kto naprawde potrzebuje pomocy, a kto sciemnia.
      Ja sie w sumie nie przejmuje, tylko tak czasem czlowiekowi smutno, ze za dobre serce jeszcze obrywa.

      Usuń
  8. Postąpiłaś baaardzo słusznie... też często znajduję się w podobnych sytuacjach ale ważne jest, żeby postąpić zgodnie z własnym sumieniem i pomóc mając czyste sumienie, że sytuacja nie zależy od nas i nie jest naszą winą niż zachować się jak GRUPA i wyrzucać sobie, że sami tacy jesteśmy ....
    Bądź sobą! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, postapilam zgodnie z wlasnym sumieniem i jestem z tego powodu bardzo zadowolona. Nie jestem taka jak oni i potrafie sie zachowac w takich sytuacjach.

      Usuń
  9. To wspaniałe że nie dałaś im się ściągnąć do swojego poziomu

    OdpowiedzUsuń
  10. Z rodziną to się dobrze na zdjęciach wychodzi, ale i tak nie należ stać z blisko, żeby w razie czego można było odciąć...

    OdpowiedzUsuń
  11. Najważniejsze, że Ty sobie nie masz nic do zarzucenia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Znam takie zachowanie. Akurat nie z mojej rodziny, ale wiem, jak to potrafi zaboleć.

    Najważniejsze to postępować zgodnie ze swoim sumieniem. Jeśli czułaś, że powinnaś pomóc to zrobiłaś dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak czulam i wiem, ze zrobilam dobrze. Jednak gdzies tam gleboko jest jednak czlowiekowi przykro. Ale co zrobic :) Takie zycie

      Usuń
  13. Widzę, że takie zachowanie jest często spotykane...
    Ja też tak mam, że pomagam nawet jak ktoś od niechcenia powie dzięki, czasem jest przykro ale cóż, życie ... ( jak napisałaś wyżej ;) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokladnie, szkoda, ze tak sie dzieje, ze co poradzic.

      Usuń
  14. Po prostu jesteś dobrym człowiekiem :) Najważniejsze, że Ty działasz zgodnie z własnym sumieniem.
    Ja mam trochę inne podejście. Wymagam od siebie bardzo dużo, ale tyle samo od najbliższych. I uważam, że w miłości a więc w małżeństwie czy rodzinie są (i muszą być) najsurowsze zasady, które obowiązują wszystkich, bo na szacunek trzeba sobie zasłużyć. Bycie członkiem rodziny nie jest dla mnie usprawiedliwieniem. I dlatego pewne mosty w swojej rodzinie spaliłam...
    Najważniejsze żebyśmy działali w zgodzie z sobą samym i własnymi zasadami, a wówczas nic nie będziemy mieli sobie do zarzucenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja wlasnie postapilam w zgodzie ze soba i jestem z tego powodu bardzo zadowolona, bo wiem, ze dobrze zrobilam. A to jak oni sie zachowuja swiadczy tylko i wylacznie o nich.
      To prawda, na szacunek trzeba sobie zasluzyc...

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...