Przejdź do głównej zawartości

Przetrwać upały

Żyjemy... ale jakim cudem to nie mam pojęcia. Ostatnie upalne dni tak dały nam w kość, że nie miałam siły ruszyć nawet palcem. Non stop się ze mnie lało, a wszystko co wypiłam (a piłam baaardzo dużo) momentalnie wychodziło ze mnie przez skórę. Dobija mnie taka pogoda i nie cierpię upałów. Dla mnie 25 stopni, słońce i lekki wiaterek to pogoda idealna. Synek też miał już dość takiej pogody, bo i on nie miał ochoty na harce w brzuszku. Ruszał się równie leniwie co ja, a ja w napięciu liczyłam jego ruchy, żeby uspokoić się, że wszystko u Niego ok. Ot taka ciążowa schiza i chyba każda mama to rozumie :) Dziś jest cudownie - rześko, z lekkim chłodnym wiaterkiem - jednym słowem bosko. Synuś też wyraźnie odżył, bo odbija sobie wsześniejsze spokojne dni, a ja nie mogę się nacieszyć Jego fikołkami :) W ogóle wczoraj Mężu śmiał się ze mnie, bo stwierdziłam, że przez te moje częste wizyty w szpitalu w szkole rodzenia nie mogę się już doczekać porodu. Na razie jestem do niego bardzo pozytywnie nastawiona i ani trochę się nie boję. I jak dla mnie mogłaby już być druga połowa września, kiedy to wszystko może się zdarzyć :)
Wczoraj przy okazji większych zakupów w naszej galerii wstąpiliśmy do sklepu dziecięcego i kupiliśmy trochę rzeczy dla Małego. Głównie bodziaki, pajacyki i kilka koszulek. Dokupimy jeszcze spodenki, bluzy, czapeczki, skarpetki i kombinezonik i na początek wystarczy. Nie chcemy przesadzać z ubrankami na sam początek, bo tak naprawdę nie wiemy jaki Synek będzie duży po urodzeniu, a poza tym wiadomo, że szybko z tego wyrośnie. Także emocje emocjami, ale trzeba też kierować się zdrowym rozsądkiem. Od połowy sierpnia mamy zamiar kupić więcej rzeczy i konkretnie kompletować wyprawkę. Lista zakupów zrobiona, czeka teraz na realizację ;)
A mi się marzy morze... choć kilka dni nad morzem... długi spacer po plaży, głęboki oddech, specyficzny zapach morskiego powietrza... Ach... jaka szkoda, że nie będzie nam to dane w tym roku... Ale to nic, odbijemy sobie za rok ;) Już w trójkę :)))

Komentarze

  1. O tak,upały były tragiczne,a podobno jeszcze mają wrócić w weekend :( ...ja sama umieram z ciepła a co dopiero kobiety w ciąży zaawansowanej.

    A morze..super sprawa :) a z małym człowieczkiem to jeszcze cudowniej jest :))))

    Pozdrawiam
    Jeśli chcesz nasz poczytać zapraszam na maila aguuusia_88@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wlasnie widzialam, ze upaly maja za kilka dni wrocic i nie powiem, zeby mnie to cieszylo... :/
      wakacje z malym czlowieczkiem na pewno beda wyjatkowe :)

      Usuń
  2. Nasza koleżanka miała rodzić miesiąc po mnie, czyli jakoś teraz tak...
    Wciąż dopytywałam Męża, czy ma jakieś wieści od jej męża (bo to chłopaki bardziej zaprzyjaźnieni) - ale telefon milczał, i właśnie wczoraj zupełnie ugotowana ja łapałam się za głowę, że jak można być w taką pogodę w zaawansowanej ciąży! Sama chyba bym wyzionęła ducha.

    I okazało się, że koleżanka też nie zdzierżyła i w końcu powiła dziecię:)

    Mi też się marzy morze:)
    A zakupy:) sama frajda przed Wami. Ale to prawda, że nie należy przesadzać, zwłaszcza z tymi ciuszkami najmniejszymi. I takimi "wyjściowymi", noworodek ich na pewno nie doceni.
    buziaczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj moj duch i cialo juz ledwo zipia w upaly.
      no to kolezanka ma spokoj, teraz tylko musza jakos przetrwac upaly z noworodkiem, a i to latwe pewnie nie bedzie.
      No wlasnie, bez sensu kupowac na potege tylko po to, zeby w ogole tego nie zalozyc. Dlatego stawiamy na zdrowy rozsadek w tej sprawie :)

      Usuń
  3. Oj, współczuję Ci w tych upałach... Ja sama nienawidzę takiej aury, ciężko mi i bez ciąży, a co dopiero Tobie. Czekałam na te burze i dzisiejszy dzień z utęsknieniem. Jest naprawdę super, ale niestety słyszałam, że ma być powtórka z rozrywki...I to już niedługo...:(
    My radziliśmy sobie tak, że w dzień w ogóle nie otwieraliśmy okien, tym sposobem utrzymywaliśmy w mieszkaniu 23 stopnie, więc ulgą było wchodzenie do domu :) Wietrzyliśmy dopiero w nocy, ale od 2 ostatnich dni się nie dało, bo zwyczajnie temperatura była wyższa na dworze całą dobę. Mamy to szczęście, że mieszkamy na parterze w dość zacienionym miejscu, chłodzi nas piwnica, a w okna nie grzeje centralnie słońce. Więc siedzenie w domu było do zniesienia. Dobrze, że nie muszę teraz chodzić do pracy, bo bym chyba nie wytrzymała...
    Mnie jakoś nigdy do naszego polskiego morza nie ciągnęło, choć uwielbiam wodę, jeziora i w ogóle taki pobyt w lecie. Wystarczył nam tydzień na Maderze, popluskałam się w basenach i oceanie za wszystkie czasy :)
    A może uda Wam się wyjechać, jak nie nad morze to nad jakieś jeziorko? Na weekend?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no jest bardzo ciezko, przyznaje, ale musimy jakos przetrwac.
      U nas niestety slonce wali centralnie w okna i nie wytrzymalibysmy przy zamknietych oknach. Staralismy sie robic maksymalny przeciag, zeby choc troche powietrze sie ruszylo w srodku.
      A ja kocham polskie morze i strasznie za nim tesknie, zwlaszcza, ze nie widzialam go juz 2 lata. Z tym wyjazdem nad jezioro tez troche lipa, bo znowu maja byc tropikalne temperatury, a ja na takie slonce raczej nie powinnam wychodzic, wiec taki wyjazd jest bezcelowy. Mamy piekne i duze jezioro u siebie w miescie, ale cala plaza nasloneczniona, prozno szukac cienia i tlumy ogromne.

      Usuń
  4. Oj tak te upały każdemu dały w kość:)

    To terz najciekawszy moment ciaży, zakupowe szaleństwo :D??

    Ja osobiście radziłabym kupić więcej pajacyków mniej koszulek ;) Pod śpioszki wygodniej założyć body, koszulki potwornie się rolują i może być Okruszkowi niewygodnie :) No ale w sumie sami wypróbujecie !

    Jak ten czas szybko leci!

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak tak, bodziakow mamy sporo, z dlugim i z krotkim rekawkiem, mialam na mysli takie bluzeczki, ktore mozna zalozyc na wierzch, zeby Okruszek nie zmarzl, bo to jednak jesien bedzie.

      Usuń
  5. U nas body sprawdzało się baaardzo, bardzo długo i z żalem żegnałam bobaskowego Gutka i fakt, że na przykład w zimie nie mogę mu założyć do przedszkola bodziaka.
    Plusem tego jest to, że jak koszulka się podwinie czy spodenki opadną z cienkiej dupci to plecki i tak są chronione przed zimnem.
    Tym bardziej, że na początek Waszego maluszka kopnie jesień i zima ;)
    Jedynie co, to radzę zwracać uwagę na ilość zapięć, wygodę i czy materiał odpowiedni (tylko 100% bawełna!!)
    Ja na początku bałam się w ogóle ubierać dziecko i nie miałam wprawy, więc błogosławieństwem okazały się body/śpiochy z dużą ilością nap ;)
    (Bielizna i odzież dziecięca z lidla jest świetna, ładne wzory a do tego dobrze się noszą i piorą! jak będziecie mięli okazję, to kupcie sobie)
    I masz rację, nie ma co przesadzać z ilością, ja nadostawałam ciuszków, niektóre ani razu nie założyłam dziecku ;)
    Tak naprawdę "w praniu" wychodzi ile i czego będziecie potrzebowali :)

    Upały dają w kość... u nas dzisiaj na szczęście zelżało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego mamy okolo 10-12 bodziakow i mysle, ze sie sprawdza. Wlasnie, na dzien dobry mamy jesien i zime, wiec beda idealne, bo nic go nie bedzie podwiewac. Ubranek na pewno troche dostaniemy, dlatego nie chcemy szalec. Jak bedzie nam czegos brakowac, to sie dokupi.
      Nam wiele osob polecalo F&F z tesco, o lidlowych jeszcze nie slyszalam, ale przy okazji obejrzymy :)

      Usuń
  6. Upały dają w kość. Miniony weekend był najgorszym jak dla Mnie. Ale jakoś przetrwaliśmy.
    W Chorwacji też było gorąco, jeszcze bardziej niż teraz u nas, ale tam ta temperatura była zupełnie inaczej odczuwalna niż tu.
    Jeszcze troszkę i będziesz miała swojego synka przy sobie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak, weekend byl straszny. My tez ledwo dalismy rade.
      W Chorwacji czy gdziekolwiek nad wieksza woda takie temparetury odczuwa sie zupelnie inaczej.
      Jeszcze troszke i bedziemy wszyscy razem :)

      Usuń
  7. Mam dokładnie takie samo zdanie, jak i Ty. Nienawidzę upałów i nie mam wówczas humoru. Po prostu się we mnie gotuje - dosłownie i w przenośni:) Ale 25 stopni, wiaterek i słońce to przyjemna aura! Oby jak najwięcej takich dni, choć podobno nadchodzi kolejna fala upałów. Współczuję przede wszystkim Tobie, bo w ciąży różnie bywa...

    Fajna sprawa pewnie kompletować tak wyprawkę, co? Nie wiem, ja mam wrażenie, że to najprzyjemniejsza rzecz. Przyłączam się - w Lidlu naprawdę świetnej jakości ciuszki mają (nie tylko dla dzieci, ale i dla nas kochana). F&F, to już w ogóle! Niestety, u mnie jest jedno Tesco, w którym to tylko spożywka jest:) Takie małe.

    Przypomnisz na kiedy to miałaś termin? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja w takie upaly nawet nie mam sily nie miec humoru :P dzis jest akurat taka pogoda, o jakiej piszesz i jest calkiem fajnie. Zaraz ide na zakupy troche sie przewietrzyc.
      Oj tak, to super sprawa kompletowac takie malenkie ubranka. W naszym Tesco jest calkiem spory wybor F&F i mysle, ze miedzy innymi i tam zawitamy.
      Termin na poczatek pazdziernika :)

      Usuń
    2. Jakoś mi się pomieszało, że na listopad ;-)
      Tak, dzisiaj było bardzo przyjemnie!! :)

      Usuń
    3. nie, nie - poczatek pazdziernika. Cale szczescie, bo do listopada jeszcze tyyyyyle czasu :)

      Usuń
  8. Upały są okropne - no chyba, że świadomie jedzie się na południe to jest to wskazane...
    Cieszę się, że u Was wszystko dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego mnie nie ciagnie w te typowo tropikalne klimaty z temparetura ponad 40 stopni typu egipt czy tunezja. Zdecydowanie wole polskie morze albo kraje z umiarkowanym klimatem, do 30 stopni :)

      Usuń
  9. Wyprawka kompletuje się powoli i coraz mniej czasu zostało do tego najważniejszego momentu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj zebys wiedziala, ze coraz mniej czasu. Musimy sie sprezyc z ta wyprawka :)

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. to prawda. Jak ze wszystkim - co za duzo to niezdrowo :)

      Usuń
  11. A to prawda upały jak diabli.
    No czas wyprawkę dla Malutkiego szykować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szykujemy powoli. Musimy ktoregos dnia wybrac sie na wieksze zakupy

      Usuń
  12. Zazdroszczę Ci, że się nie boisz. Ale może jak ja będę już w ciąży to też zmienię zdanie :) Każda mama chyba chce jak najszybciej urodzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tak naprawde nie moge sie juz doczekac :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...