Przejdź do głównej zawartości

Studniówka - kolejna w moim życiu ;)

Człowiek tak sobie siedzi i wypoczywa, albo biega i nie wypoczywa, albo zajęty na maksa jest i nawet nie zauważa jak mu kolejna Studniówka koło nosa śmignęła. Była już jedna maturalna, później była ślubna, a dziś patrzę i oczom nie wierzę - do przyjścia na świat Syneczka (tego planowego) zostało już mniej niż 100 dni. Jejuuu.... jakim cudem? :) Malutki chyba właśnie chce powiedzieć "Tak matka, nie dziw się, bo ja już duży jestem, o popatrz jaki duży!" i w myśl tych słów rozciąga mi się w brzuchu w poprzek pokazując się w całej okazałości. W ogóle chyba przyszła pora na Jego poranną porcję gimnastyki, bo cały brzuch aż mi skacze :) Super uczucie i widok. W ogóle a propos tego brzucha to powiem Wam, że ja wcale nie czuję, że jest już taki duży :) Mężu ostatnio nie może się napatrzeć na ten mój bębenek i odlicza dni do powiększenia naszej małej rodzinki :) Ja też :)
Dwa tygodnie temu Syneczkowi urodził się kuzyn i dziś wybieramy się w pierwsze odwiedziny. Fajnie, bo będziemy mieć z kuzynką dzieciaczki w tym samym wieku i chłopcy będą mieli towarzystwo do zabawy. Na razie wszystkie dzieci jakie mamy w rodzinie są już albo kilkuletnie (choć to wcale nie przeszkoda, bo jak nasi podrosną mogą się z nimi całkiem fajnie dogadywać), a jak już są takie małe około roku lub mniej to mieszkają daleko i widujemy się niezbyt często, więc tym bardziej obie cieszymy się, że mamy siebie "na miejscu". Muszę za chwilę wyskoczyć do miasta i kupić Małemu jakiś prezent. Przy okazji rozejrzę się troszkę za wyprawką dla naszego Malucha :)
Dobra, trzeba się zbierać bo to już prawie 10:30, a ja dalej w piżamie latam :P Czas goni, a ja mam dziś sporo zajęć :) Jutro postaram się znów napisać, tym razem bardziej na sportowo ;)

Komentarze

  1. Fajnie czytać o cudzie jakim jest Twój dzidziuś :)

    www.mojezycie-przedslubem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Dopiero co byliście w trakcie przygotowań ślubnych, a tu za 3 miesiące mały będzie z Wami :)

    Fajnie, że będzie kuzyn w tym samym wieku. Ja zawsze miałam pod tym względem pecha, bo byłam dość wczesnym dzieckiem tj. rodzice mieli po 23 lata :) Nikt z ich znajomych nie ma dzieci w moim wieku, zawsze jest to różnica przynajmniej 3 lat i tyle też młodszy jest mój kuzyn. Natomiast moja siostra i jego kuzynka z drugiej strony są ode mnie młodsze o 4 lata, więc oni w trójkę to zawsze się dobrze dogadywali ;)
    A potem to już 18 i 21 lat różnicy :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to rzeczywiscie szkoda, bo fajnie jest miec kuzynow w swoim wieku. Jak bylam mala mielismy taka 5-os. ekipe i trzymalismy sie razem i zawsze bylo wesolo :)

      Usuń
  3. Jak będą mieli się dogadać to się dogadają, wiek nie gra roli :)
    Jak ten czas szybko płynie... aż ciężko uwierzyć :)
    Imię wybrane?
    Trzymajcie się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie, ze tak. Ale jak beda w tym samym wieku to tym lepiej dla nich :)
      Tak, wybrane, bedzie Michałek

      Usuń
  4. Też jestem pod wrażeniem, że u Was ten czas aż tak szybko leci. Naprawdę! Wyjątkowo:) Teraz to ani się nie odwrócicie, a maluch będzie z wami! Super:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokladnie. A za miesiac z malym haczykiem pierwsza rocznica slubu :)

      Usuń
  5. Kurde, rzeczywiście ten czas zleciał bardzo szybko !! Masakra! :)))
    Ani się nie obejrzycie, a Synuś będzie już z Wami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, bardzo szybko. Na razie niech jeszcze grzecznie siedzi w brzuszku, ale faktem jest, ze nie mozemy sie go doczekac :)

      Usuń
  6. Odliczanie trwa :D
    Ze stu dni za chwilę zostanie kilka i Maluszek będzie już z Wami! :))

    OdpowiedzUsuń
  7. W poniedziałek będąc w sklepie szukałam prezentu dla chrześnicy Męża:) Fajnie było tak w tych malutkich ubrankach poszperać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj to prawda :) Bardzo fajna sprawa :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...