Przejdź do głównej zawartości

Baby update vol. 8 i o tym jak świętowaliśmy rocznicę

W piątek rano byłam na wizycie u Pana Doktora :) Synek rozwija się prawidłowo, rośnie jak na drożdżach i waży już 1920g. Niestety nie mieści się już w kadrze, więc zdjęć z usg już raczej mieć nie będziemy. No cóż, poczekamy na takie prawdziwe, jak już będzie z nami po tej stronie brzucha. Moje wyniki super, choć troszkę spadła mi hemoglobina, ale lekarz powiedział, że to nic, bo spadek jest niewielki i dał mi żelazo do łykania profilaktycznie. Reszta wyników idealna, aż sama się dziwię :) Czuję się świetnie, choć upały dały mi się trochę we znaki i byłam całkowicie wypluta. Nie miałam nawet siły ruszyć którąkolwiek kończyną. Tak wiem, teraz już tak będzie do końca, ale nawet mnie ta perspektywa nie martwi :) Bo poród coraz bliżej, a co za tym idzie - spotkanie z naszym Syneczkiem :) Nie boję się ani trochę, wręcz przeciwnie - jestem ciekawa jak to będzie.
Wyprawka się kompletuje, mamy już wszystkie ubranka, kocyki, pościel, kilka akcesoriów, w sobotę prawdopodobnie pojedziemy po łóżeczko, na początku września kupimy wózek i będziemy dokupować brakujące pierdółki. I czekać na Synka :)
Jak już pisałam, minął rok od naszego ślubu. Świętowaliśmy w zasadzie cały weekend :) W sobotę była piękna pogoda, więc wybraliśmy się z Mężem na wycieczkę w ramach odskoczni od codzienności. Duuuużo pospacerowaliśmy, napatrzyliśmy się na piękne krajobrazy, duuuuużo rozmawialiśmy o tym co się wydarzyło przez ostatni rok i o tym co nas niebawem czeka. Naprawdę podobała mi się ta rozmowa, bo oboje wiele się dowiedzieliśmy o naszych odczuciach. Wieczorem ucięliśmy sobie partyjkę w Monopoly, pośmialiśmy się obejrzeliśmy nasze zdjęcia ze ślubu, powspominaliśmy... To był naprawdę fajny dzień. Niedzielę, czyli dzień, w którym mijał równy rok, spędziliśmy z rodzicami. Pojechaliśmy na obiad do restauracji w miejscu, w którym odbywało się nasze wesele (sala weselna przynależy do dużego hotelu i restauracji). Najedliśmy się jak bąki, powspominaliśmy, każdy co chwilę mówił "A pamiętacie jak..." albo "Rok temu o tej porze robiliśmy to i to". Fajnie było :) I nadal nie mogę uwierzyć, że minął już rok. A nawet już więcej niż rok :)

Komentarze

  1. Kochana życzę Wam samych cudowności, dalszej pięknej miłości i wieluuu wieluuuuu lat razem! Z tego co opisujesz, można wywnioskować, że bardzo się szanujecie, a to naprawdę godne pozazdroszczenia i podziwu! Oby tak dalej gołąbki :)

    No i niedługo dołączy do Waszego gniazdka Syneczek. Fajnie jest czytać, że bardzo na Niego czekacie, że się nie boisz, znak, że jesteście bardzo gotowi na Rodzicielstwo :)

    To już tak niedługo i maleństwo będzie z Wami. Ah normalnie się rozkleiłam :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziekuje Kiniu za piekne zyczenia :)
      To prawda, szanujemy sie, potrafimy sluchac sie nawzajem i wyciagac wnioski, a mysle, ze to podstawa udanego malzenstwa. No i kochamy sie chyba bardziej niz kiedykolwiek do tej pory :)
      Ja tez mysle, ze oboje jestesmy gotowi na rodzicielstwo. Synek postanowil przyjsc do nas w idealnym momencie i oboje nie mozemy sie Go doczekac :)
      Jeszcze tylko kilka tygodni :)

      Usuń
  2. Ahhh naprawdę u Was przez ten rok wydarzylo sie baaaardzo wiele :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zatem bardzo fajnie spędziliście można by powiedzieć - rocznicowy weekend :)

    My też co roku wspominamy i z niedowierzaniem pytam się czy to naprawdę już kolejny rok za Nami?
    Strasznie ten czas szybko leci.

    Jeszcze troszkę i będziecie we troje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tez nam sie podobalo :)
      czas leci jak szalony, az trudno uwierzyc.

      Usuń
  4. Oby każdy rok był jeszcze lepszy :)
    Czas naprawdę zasuwa, przecież pamiętam Wasze przygotowania, a tutaj za niedługo pojawi się Wasz synek na świecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tez na to liczymy :)
      Tak, czas leci jak szalony, dopiero planowalismy i przygotowywalismy slub i wesele, a tu juz rok "po". I Synek nadchodzi. Szok :)

      Usuń
  5. Wszystkiego naj z rocznicy i zycze wielu nastepnych! I faktycznie zdawaloby sie ze przed chwila czytalam o waszym slubie/przygotowaniach do niego, a za chwile Wasza rodzinka sie powiekszy.... Jak ten czas leci!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziekuje.
      Ja sama nie moge wyjsc z podziwu, ze dopiero szykowalismy wesele, a teraz wyprawke dla Synka :)

      Usuń
  6. Gratuluję rocznicy :) Pewnie my nawet się nie obejrzymy jak też będziemy odbchodzić to święto (chociaż do naszego ślubu jeszcze ponad miesiąc). Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ani sie nie obejrzysz i bedzie slub, a pozniej to juz poleci :)

      Usuń
  7. Gratuluje rocznicy!! i życzę więcej takich rocznic! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czas leci zdecydowanie za szybko..
    Za rok będziecie świętować rocznicę w trójkę!;)
    Cudownie! ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasem tez mam takie wrazenie, choc akurat teraz to tempo jest mi na reke :)
      Tak, za rok bedziemy swietowac w trojke :)

      Usuń
  9. Pozazdrościć takiej bezproblemowej i praktycznie książkowej ciąży. Dobrze, że Synuś rośnie jak na drożdżach, w końcu za chwilkę musi być silny by przywitać rodziców na świecie:)

    Takie świętowanie to ja rozumiem. Fajnie pewnie było powspominać ślub, wesele i te emocje. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja sama sie ciesze ze tak fajnie przechodze ciaze bonie spodziewalam sie ze bedzie tak gladko. Wszyscy wkolo mi powtarzaja ze bardzo mi ten stan sluzy a ja ani troche nie narzekam bo nie mam na co :-)
      Postawilismy na swietowanie na luzie i bardzo nam to odpowiada :-)
      Ciekawa jestem co u ciebie...

      Usuń
  10. Wszystkiego dobrego na kolejne wspólne lata :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziekujemy :)
      Jeszcze chwila i Wam tez stuknie pierwszy rok :)

      Usuń
  11. Gratuluję pierwszej rocznicy i życzę kolejnych wypełnionych Miłością lat :)

    Całuję i ściskam mocno ;*

    OdpowiedzUsuń
  12. Super musiałaś mieć ten weekend :) Szybko leci ten czas :P Gratuluję wytrwałości i życzę jej jeszcze podwójnie dużo, bo w końcu wspólne życie jest piękne ale też wiele trzeba z siebie dać..
    Wspaniale, że już macie tyle dla Waszego Synka kupione :) Życzę Wam zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak weekend byl super. Masz racje, o szczęście i o związek trzeba dbac i starac się zawsze, nie mozna spoczywac na laurach :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...