Przejdź do głównej zawartości

Baby update vol. 10 i jesiennie

No moje drogie, może być tak, że ten "baby update" jest ostatnim z czasu ciąży :) Kolejny może być już relacją z pojawienia się Synusia na świecie :) Zobaczymy :)
W każdym razie poniedziałkowa OSTATNIA wizyta u Pana Doktora za nami (chyba, że mój Książę postanowi posiedzieć w środku nieco dłużej niż to jest planowane). Wszystko w jak najlepszym porządku, wyniki mam nawet lepsze niż przed ciążą (szok!), Dzidziuś książkowy, waży już 3050g, więc może być spory :) Zalecenia Pana Doktora - KTG raz w tygodniu i jak najbardziej wskazane bliskie spotkania trzeciego stopnia z Mężem :D Pełna swoboda :) a wiadomo, że do zaleceń lekarskim trzeba się stosować ;) No i czekamy na skurcze lub odejście wód. Tak więc ostatnia prosta przed nami :) Dziś tak rozmawiałam z mamą i stwierdziłam, że jakoś mam wrażenie, że mogę urodzić w przyszłym tygodniu. W tym jeszcze raczej nie, ale w przyszłym... kto wie :) Rodzinka robi zakłady, kiedy Synek postanowi przyjść na świat. Ciekawe czy ktoś trafi... Trzeba by było jakąś nagrodę fundnąć dla zwycięzcy :P Póki co mój tato przegrał z zięciem skrzynkę wódki w kwestii płci. Matko... już ja sobie wyobrażam co tu się będzie działo jak będziemy w szpitalu. W sumie chyba lepiej, że będziemy wtedy w szpitalu, przynajmniej nie będę tego widzieć :P Sajgon się kroi, ale z takiej okazji im pozwalam ;)
Synek póki co się nie spieszy, ćwiczy różne pozycje akrobatyczne w brzuchu, aż mam czasem wrażenie, że ma zamiar wydostać się przez pępek. Albo przynajmniej podglądnąć jak tu jest :) Także ten... no... czekamy :)
Poszłam sobie dziś do miasta na małe zakupy. Specjalnie wybrałam dość oddalony od nas sklep, żeby się trochę poruszać, bo przez ostatnie dwa dni padało i siedziałam uziemiona w czterech ścianach, aż mi się kości zastały i trzeba było je rozruszać. W każdym razie miałam okazję poobserwować sobie ludzi i stwierdziłam, że zaczyna się ten wczesno-jesienny czas, kiedy ludzie nie wiedzą jak się ubrać. Jest dziś jakieś 15 stopni, zza chmur nieśmiało wygląda słońce i jest naprawdę przyjemnie. A w kwestii modowej pełna dowolność - od krótkich rękawków (gimnazjaliści i kilku dorosłych facetów) i strojów typowo latarniowych (różne miejscowe dziunie), przez ubiór odpowiedni do tego typu pogody (sweterek albo cieniutka kurtka, buty sportowe lub lekkie półbuty), po grube kurtki, wełniane czapy i zimowe kozaki (jak można się domyślić to panie 65+, z drugiej strony jak ktoś cały dzień siedzi na osiedlowej ławce i obrabia innym d***, to może zmarznąć tak bez ruchu, choć od ruchu paszczy powinno być im gorąco :P - tak wiem, wredna jestem, ale co zrobić :P).
Idę się brać powoli za obiad, bo mnie nosi i trzeba sobie zajęcie jakieś znależć.

Miłego dnia :)

Komentarze

  1. Ostatnia... No nie, to są chyba jakieś żarty:) Co Ty robisz, że ten czas tak szybko leci. A może Mały naprawdę urodzi się jeszcze we wrześniu, może w weekend? ;-) Obstawiam 29 lub 30 września, a jeśli nie we wrześniu to... 3 października.

    Fakt, z tymi ubiorami to coś w tym jest. Ja sama głupieję jak się ubrać, no ale wiadomo, że świecące słońce nie oznacza upału, temperatury w granicach 12-15 stopni, to długi rękaw wskazany. Przy chorobie wybieram jeszcze wiatrówko-deszczówkę, bo deszczowo w każdej chwili może się zrobić. Ale babcie już widziałam w zimowych płaszczach i moherowych beretach, a chłopaków młodszych ode mnie nawet i w "rybaczkach". ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jednak stawiam na pazdziernik, najlepiej 2 :) ale zobaczymy :)
      No z tymi ubiorami to jakas paranoja jest - zazwyczaj przegiecie albo w jedna, albo w druga strone :)

      Usuń
  2. Gdybym nie zdążyła to życzę Kwiatuszku szczęśliwego rozwiązania :*
    Ja też nie mam pojęcia jak czasami się ubrać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie dziekuje :)
      kazdy chyba tak ma, ale tez nie mozna przeginac w zadna strone :)

      Usuń
  3. Sama jestem z początków października i dlatego uważam, że to piękny miesiąc ;)) A jeśli chodzi o konkretne daty to mam na tym punkcie małego hopla :P "Najlepsze" dla mnie to te właśnie na początku miesiąca, tak do 10, no max 15 :D Późniejsze daty mi się już nie podobają :P
    No to waga będzie :) Będziesz miała miłego, grzecznego i uczuciowego chłopca :)
    Powodzenia tak już na przyszłość :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tu nawet nie chodzi o podobanie, po prostu mam "swoje" dwie wymarzone daty, zwiazane z moim zmarlym ukochanym dziadkiem i fajnie byloby trafic w ktoras z nich :) No, ale to juz nie ode mnie zalezy :)
      No waga bedzie :)

      Usuń
  4. no to powodzenia życzę :)) Oby było szybko i bezboleśnie w miarę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie dziekuje :)
      Tez po cichu licze na to, ze pojdzie gladko, ale jak by nie bylo - damy rade :)

      Usuń
  5. Nooo to teraz tylko czekac na godzine zero :) 3mam kciuki zeby wszystko w miare szybko i bezbolesnie poszlo :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmm, ciekawe, kiedy to będzie :):)
    Tylko nie zniknij potem :) Ja wiem, ze będziesz bardzo zajęta, ale może znajdziesz chwilkę, zeby napisać co słychać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ciekawe, ciekawe :)
      nie martw sie na pewno nie znikne. Pewnie nie bede pisac tak czesto jak teraz (zobaczymy jak mi Synek pozwoli), ale na pewno sie mnie nie pozbedziecie ;)

      Usuń
  7. Fajnie, ze tak ci humor dopisuje :)
    Czekam na synusia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. humor dopisuje i juz nie moge sie doczekac, kiedy Maluszek bedzie z nami :)

      Usuń
  8. Stawiam na piątek 4. października i powrót do domu w poniedziałek :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. ehhh... a ja komentuje i nic się nie pojawia...

    a co do daty to może obstawie 1, 7 lub 17 października:P a nić widelec trafie:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widze, ze robi sie maly konkurs na date urodzin Synka :)
      ciekawe czy ktos trafi ;)

      Usuń
  10. Ja stawiam 3 albo 5 pażdziernik a najpóźniej 22 :D . wielkie odliczanie ! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 22 na pewno odpada, bo to juz za daleko od terminu porodu :)

      Usuń
  11. Ja obstawiam 5 października :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale fajnie, a przecież jeszcze nie tak dawno pisałaś, że nosisz pod serduszkiem małego skarba:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, minelo bardzo szybko :)

      Usuń
  13. No to Kfiatushku mam nadzieje, ze Syneczek pojawi sie w ta date zwiazana z ukochanym Dziadziusiem :) A jezlei jednak nie, to moze 14.10.14? Fajan data, chociaz to daleko, ale jak to mowia chlopcy lubia posiedziec w brzuszku (chociaz ja w to osobiscie nie wierze). Albo data 10.10.14 tez fajna :)

    Ale tak naprawde oczywiscie pal kit z data.. niech tylko bedzie pieknie milo i przyjemnie :) ile bym dala zeby cofnac czas i takiego malutkiego okruszka przytulic jeszcze raz... wtedy tak bardzo mi to umknelo :(

    Buziaczki kochana... moja ekscytacja siega zenitu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo fajne daty Kinius, ale musielibysmy czekac na nie jeszcze rok, bo teraz mamy '13 ;) 10.10.13 kiedys mi sie snil, ze byla to data urodzin Synka, wiec zobaczymy czy trafimy. Ale to i tak nie jest ta Dziadziusiowa data :)
      Zreszta nie data najwazniejsza, wazne, zebysmy byli cali i zdrowi.
      Nie ma co rozpamietywac chwytaj to co jest i co bedzie :)
      Nasza ekscytacja tez rosnie z kazdym dniem :)

      Usuń
    2. No sama widzisz jaka ja jestem zakrecona :) matulu kochana normalnie masakra! oczywiscie o daty chodzilo mi 10.10.13, albo 13.10.13 :)

      Usuń
    3. Spoko spoko ja tam cie rozumiem. To taki szyfr przeciez ;-)

      Usuń
  14. Już się nie mogę doczekać :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...