Przejdź do głównej zawartości

Baby update vol. 9 i wkraczamy w dziewiąty miesiąc :)

Jakoś tak ostatnio mi się nie składało, żeby usiąść do komputera i napisać co u nas, bo i zajęć niemało i trzeba się z nimi uwinąć przed narodzinami Synka. A tymczasem byliśmy na kolejnej wizycie u Pana Doktora. Dzidziuś rośnie nam książkowo, wszystko u Niego w porządku, fika w brzuchu niestrudzenie, wód ma pod dostatkiem i Pan Doktor stwierdził, że widać, że jest mu tam w środku bardzo dobrze, bo pięknie się rozwija i waży już 2250g :) Ba! Wiadomo, komu byłoby źle w hotelu "Mama" z opcją All Inclusive :) Kołyszą cały dzień, głaszczą, opowiadają bajki, żarcie dostarczane na zawołanie, nie trzeba się za bardzo wysilać, więc jasne, że mu tam bosko :) No i dobrze, niech sobie tam posiedzi jeszcze te 4 tygodnie, które zostały nam do terminu porodu.
4 tygodnie (!) - wyobrażacie to sobie??? Dziewiąty miesiąc ciąży! Przecież ja dopiero test robiłam, dopiero w napięciu czekaliśmy na pierwsze USG i wypatrywałam małego pulsującego punkcika na monitorze aparatu, a tu ta mała zakręcona istotka z pierwszego badania urosła do półmetrowego Chłopczyka, który rozciąga mi brzuch we wszystkie strony, wpycha nóżki pod żebra i skacze z radości, kiedy się go głaszcze :) Po prostu szok :) Prawie wszystko na narodziny Synka jest już gotowe, wszystko kupiliśmy oprócz kosmetyków (te dokupimy już na sam koniec), wózek stoi w przedpokoju, torba do szpitala czeka spakowana na godzinę zero, jeszcze tylko muszę wyprać i wyprasować ubranka i będziemy w pełni zwarci i gotowi na zostanie rodzicami. Zarówno fizycznie, jak i psychicznie i nie możemy się tej nowej roli doczekać.

P.s. Co do ostatniego posta, to do przyszłego tygodnia wiele powinno się wyklarować. Dam znać w jakim kierunku :)

Komentarze

  1. Strasznie szybko ten czas zleciał. Pamiętam jak się chwaliłaś o dwóch kreseczkach, a tu za chwile będziecie we troje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi samej wydaje sie jakby to bylo wczoraj :) Podziwialam dzis te 2 kreseczki i porownywalam do mojego ciazowego brzucha :) Niesamowite wrazenie :)

      Usuń
  2. Wow, czas faktycznie strasznie szybko pędzi. Tylko 4 tygodnie? Aż niemożliwe! Przecież dopiero co nam pisałaś o tym, że zostaniecie rodzicami!
    Super, że mały tak ładnie rośnie i jest książkowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokladnie, pedzi jak szalony :)
      Ja tez sie ciesze, ze Synus tak pieknie sie rozwija.

      Usuń
  3. masz racje ....dopiero co czytałam że jesteś w ciąży a tu juz niedługo pojawi się synuś, cudownie....
    nie zechciałabys pokazać wózka?
    serdeczności ..:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mój cioteczny brat ma ten wózek (znaczy się jego córka). Są baaardzo zadowoleni :)

      Usuń
    2. mam nadzieje, ze my tez bedziemy :)

      Usuń
  4. Jeju to już tak niedługo!
    A ja czekam na chwalenie się wyprawką :D Jaki wózeczek macie??

    Mochaś pozostaje Michasiem :D ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niedlugo niedlugo. Wozek mamy taki jak w komentarzu powyzej, a czy Michas pozostanie Michasiem to sie okaze jak go zobaczymy :) Czy to imie bedzie do Niego pasowac :)

      Usuń
    2. hehe mój faworyt wśród wózków tego roku :P Koniecznie chce zdjęcia! Jak nie na blogu to na pocztę, bardzo jestem ciekawa jak wygląda bez photoshopa ;)

      Usuń
    3. uprzedzam, ze zdjec na blogu nie bedzie :) zadnych :)

      Usuń
  5. Ostatni tygodnie z brzuszkiem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak i pewnie poczatkowo bedzie mi dziwnie bez brzuszka :)

      Usuń
  6. Już lada moment :)) może Wam zrobi prezent i szybciej wyjdzie, o tydzień na przykład :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moze, choc jak dla mnie moze posiedziec az do terminu :)

      Usuń
  7. Już bliżej niż dalej :D Ja urodziłam w 37 i 4 dniu więc nie znasz dnia ani godziny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wlasnie wiem, dlatego tym bardziej jestem zszokowana, ze to prawie juz :)

      Usuń
  8. Aaaa! Ja też tak czekałam a Synek uparciuch urodził się i tak 7 dni po termienie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. roznie to moze byc. Zobaczymy jak bedzie w naszym przypadku :)

      Usuń
  9. Jestem nieodmiennie zaskoczona upływem czasu i że to (prawie) już!!!
    Bo "już" to mogłam ewentualnie ja (dopiero co), ale popatrz moja Asia zaraz będzie miała 3 miesiące.
    Ani się obejrzymy, a Wasz Synek będzie zaliczał kolejne tygodnie już po tej stronie brzuszka... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie ja tez uwazam ze dopiero odliczalismy twoje juz a moje wydawalo sie taaaakie odlegle. A tu prosze teraz nasza kolej :-) Synus najlepiej niech poczeka do pazdziernika pozniej moze wychodzic w kazdej chwili :-)

      Usuń
  10. Zanim dobrze przywykniesz do obecności Małego człowieka w domu, już będziesz wyprawiała mu pierwsze, drugie i kolejne urodziny :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a pozniej pojdzie do szkoly itd... Przerazajace to jest :)

      Usuń
  11. No po prostu nie wierzę! Jak czytam inne blogi, to mam wrażenie, że tam czas stanął w miejscu i ciąża trwa wieki, a u Ciebie ciągle mam wrażenie, że to początki. Rany, jak ten czas leci:) Ale to dobrze, już za niedługo będziecie w trójkę, a nie w dwupaku. Podziwiam Twój spokój i w ogóle! Fajnie, że już wszystko gotowe, pewnie szykowanie takiej wyprawki, to miłe chwile:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogloby sie wydawac, ze 9 miesiecy to kupa czasu, a mi zlecialy naprawde w mgnieniu oka. Szczerze mowiac myslalam, ze na tym etapie ciazy bede juz cala spanikowana, a ja jestem oaza spokoju, dokladnie jak przed naszym slubem. I dobrze :)
      O tak, kompletowanie wyprawki to super sprawa :)

      Usuń
  12. Czekamy czekamy na Maluszka ;)
    aż ciężko uwierzyć, że to prawie JUŻ. Pamiętam pierwsze notki ciążowe, wydawałoby się chwilę temu, a to już końcówka! ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jejku 4 tygodnie!!!! Kiedy jak gdzie to zlecialo??!! Aaaaale jestem podekscytowana, jak fajnie, pamietam to oczekiwanie, to byl taki fajny czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zlecialo zlecialo sama nie wiem kiedy :-) teraz to juz sama koncowka pamieram jak czekalas na Olka wlasnie wtedy do ciebie trafilam :-)

      Usuń
  14. bardzo szybko to zleciało :)
    niesamowite :)
    dużo sił życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. jak ten czas leci, mam wrażenie, że dopiero czytałam o Waszym ślubie, a tu już lada moment synek do Was dołączy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez mam wrazenie ze dopiero pisalam o slubie a tu minal juz rok i mamy zupelnie inna rzeczywistosc :-)

      Usuń
  16. To już za chwilę :):)

    Czekam w takim razie na wieści - pozytywne! :) Trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. inne niz pozytywne nie wchodza w gre :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...