Przejdź do głównej zawartości

Wkurzona

Ja tak krótko dzisiaj, ale muszę się wyżyć...
Jak mój ojciec mnie wkurza! Normalnie nie mogę... On naprawdę nie rozumie pewnych spraw. Chodzi o to, o czym pisałam wczoraj. Niestety czasem trzeba postawić spraw tak, a nie inaczej, ale on chyba tego nie rozumie i ciągle musi wtrącać swoje trzy grosze i pokazywać jaki to on jest ugodowy (ciekawe od kiedy?). Dobrze wie, że ten temat działa na mnie jak płachta na byka i naprawdę nie mam ochoty poruszać tego samego po raz setny czy tysięczny, zwłaszcza w 9. miesiącu ciąży, kiedy nerwy naprawdę nie są mi ani szczególnie Małemu potrzebne. Dodatkowo hormony ciążowe sprawiają, że naprawdę niewiele mi trzeba, żeby wybuchnąć, a ten jeszcze mi się obraża, że się wkurzam na niego. A jak tu się nie wkurzać??? No cyrk na kółkach, naprawdę. Boże, daj mi cierpliwość, bo nie zdzierżę i kogoś rozszarpię. Grrr...

Komentarze

  1. Zupełnie nie wiem o co chodzi, ale życzę spokoju ;) Zrelaksuj się Kochana bo Maluszek też się tam w środku stresuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to, o co chodzi jest nieistotne, chodzi bardziej o caloksztalt. Wyzylam sie i juz mi lepiej :)

      Usuń
  2. Spokojnie ! . Olej to i nie stresuj się :) . Malutki potrzebuje spokoju a poza tym byś się za wczesnie nie rozsypała :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spoko spoko, juz sie odstresowalam :)

      Usuń
  3. Ja też nie orientuję się i pomimo iż nadrobiłam poprzednie posty, to mam jeszcze większy mętlik ;)

    Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze, trzymam za to kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szczegoly sa niewazne, dlugo by opowiadac :)

      Usuń
    2. Myślę że powinnaś napisać o co chodzi

      Usuń
    3. Ha Ha i już jej ktoś będzie mówił co ma robić! :D Nie mniej jednak i tak dla mnie bardzo smieszne jest takie zachowanie- w sensie, że dorosła osoba porusza na ogolnodostępnym blogu TAKIE sprawy.

      Usuń
    4. Stała czytelniczka20 września 2013 23:57

      Dokładnie.
      Ale zaraz dostaniesz odp. od czego ma się bloga, właśnie od pisania o wszystkim. Szkoda tylko, że autorka bloga nie szanuje swoich czytelników, którzy chcieliby ją jakoś wesprzeć, a nie mogą, bo cóż napisać do takiej notki, z której nie można się nic dowiedzieć.
      Do tego typu wpisów zablokowałabym dodawanie komentarzy.

      Usuń
    5. to czy napisze o szczegolach jest tylko i wylacznie moja decyzja :) Mi wystarczy to co napisalam, a jesli komus to przeszkadza to trudno, nikogo do czytania nie zmuszam

      Usuń
  4. Nie rozumiem , piszesz tu o czymś tak tajemniczo że nikt nie wie o co chodzi i chciałby się dowiedzieć, a ty twierdzisz że szczegóły są nieistotne ? To spoko traktujesz swoich czytelników. Po co w ogóle o uwo piszesz jak nikomu nie będziesz chciała napisać o co chodzi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisalam w taki sposob, w jaki mialam ochote, proste, a jak kogos zżera ciekawosc, to trudno.

      Usuń
  5. Mam nadzieję, że już jesteś spokojna. Życzę, by wszystko poszło jednak dobrze i po twojej myśli. Nie ma co się stresować w tych ostatkach w dwupaku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, juz mi przeszlo :) Czasem trzeba sie po prostu wyżayc :)

      Usuń
  6. Co racja to racja.
    Piszesz w taki sposób, na jaki masz ochotę. I czy zechcesz podzielić się z Nami szczegółami, zależy tylko od Ciebie.

    Coś mi się wydaje, że te anonimy to złośliwe trolle, których zżera ciekawość i za wszelka cenę chcą dowiedzieć się jak najwięcej :) Poszły won!

    Szczęśliwego i szybkiego rozwiązania życzę, bo po suwaczku widzę, że to tuż tuż :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokladnie :) niestety anonimy beda musialy obejsc sie smakiem, bo zadnych szczegolow nie bedzie, a ja i tak bede pisac w taki sposob, jaki mi odpowiada.

      Usuń
  7. Ja z moim tata nigdy nie moglam dojsc do porozumienia, mamy bardzo zle kontakty, ale On wciaz chce decydowac tak jak kiedys o wiekszosci spraw w moim zyciu. I choc czasami robi to w taki niby mily sposob, to wiem, ze i tak to jest sztuczne,. to czlowiek, ktory zawsze szuka dziury w calym, uzala sie nad swoim zyciem i nie widzi zadnych pozytywow.. tylko narzeka narzeka narzeka... i ochrzania wszystkich dookola. Uh!

    Nie mowie, ze Twoj tata taki jest, tylko jakos poczulam potrzebe wyzalenia sie na swojego "tatunia" :))) swoja droga NIGDY nie powiedzialam do Niego TATUSIU.. uh bleh fuj! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. jak rodzina działa na nerwy, to jest najgorzej, bo oni cały czas będą w Twoim życiu... ja też nie mam lekko, tyle, że z mamą a nie z tatą... ale nie denerwuj się, nie teraz :) poza tym szkoda nerwów, skupiaj się na tym, co przyjemne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem wiem, juz dawno mi przeszlo, tylko nie lubie tego typu podejscia do pewnych spraw i tyle :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...