Przejdź do głównej zawartości

Ach, rodzinka ;)

Każdy ma w rodzinie bardziej lub mniej osobliwe przypadki, prawda? My ostatnio mieliśmy okazję zetknąć się z dwoma takimi, w dodatku w jednym pomieszczeniu :P
W niedzielę byliśmy na urodzinach chrześniaka mojego Męża - jest nim synek jego kuzynki. Kacper kończył 3 latka i z tej okazji jego rodzice urządzili rodzinną imprezę, normalne. Naszą uwagę przykuło jednak dwoje gości, no ok, w zasadzie troje, ale dwoje to małżeństwo, które policzymy jako jeden :) Jest to kuzynka mojego Męża ze swoim mężem, nazwijmy ich małżeństwem X. Wśród gości była także siostra taty Kacpra, która wyszła za mąż wiosną tego roku i przez część imprezy toczyło się wspominanie ich wesela. Jako że małżeństwo X nie widziało się z nimi od tamtego czasu, a na weselu nie byli, zapytało o zdjęcia. Tata Kacpra, jako brat panny młodej wyjął więc płytę i na wyraźne życzenie małżeństwa X włączył zdjęcia. Były naprawdę piękne, pomysłowe i niebanalne i wszystkim bardzo się podobały, jednak małżeństwo X wykazywało zainteresowanie zdjęciami może przez 5 minut. Po tym czasie z niesmakiem wyjęli swojego laptopa, stwierdzając, że młodzi mieli beznadziejnego fotografa (tutaj zaliczyłam opad szczęki, bo jak można tak komuś pojechać prosto z mostu) i zaczęli pokazywać zdjęcia swojej 2-letniej córki, której zrobili "profesjonalną" sesję zdjęciową i zachwycali się każdym zdjęciem. Goście byli wyraźnie zakłopotani, a młodym widać, że było przykro. Później kiedy rozmowa zeszła na temat Kacpra, na to jak urósł, jak te jego 3 lata życia szybko minęły itp., małżeństwo X nie chcąc pozostać w tyle zaczęli reklamować swoją córkę, jaka to ona zdolna, utalentowana, najlepsza we wszystkim, że w przedszkolu bije wszystkie inne dzieci na głowę pod każdym względem, a w ogóle to posiada umiejętności, których nie ma żaden inny dwulatek, a Kacper to przy niej w ogóle "opóźniony" jest... No po prostu nóż się w kieszeni otwierał. Nikt im na to nie odpowiadał, żeby nie robić zadymy i ja sama dziwię się, że utrzymałam język za zębami. Naprawdę nie rozumiem jak można być tak bezczelnym i zapatrzonym w siebie i w swoje dziecko. Ja rozumiem, że dla wszystkich rodziców ich dziecko jest najpiękniejsze, najmądrzejsze itp, i nie istnieje wtedy coś takiego jak obiektywizm, ale kurde... bez przesady. We wszystkim trzeba zachować jakiś zdrowy umiar. Nie można popadać ze skrajności w skrajność! Nigdy nie rozumiałam tego typu zachowań u ludzi. Ok, masz swoje zdanie - możesz je wyrazić, ale jakaś kultura przecież obowiązuje. Nie można się przecież tak zachowywać i celowo robić komuś przykrość chyba tylko dla własnej satysfakcji. Masakra...
Drugim przypadkiem była babcia taty Kacpra. Dobiega ona 90tki (jeśli się nie mylę brakuje jej 1,5 roku do tego wieku) i jest totalnym zaprzeczeniem hasła "starzeć się z godnością" :) Jestem zwolenniczką tego, że dbać o siebie trzeba w każdym wieku i to nie ulega wątpliwości. Jednak trzeba to jakoś wypośrodkować. Żeby łatwiej było zrozumieć o co chodzi powiem po prostu jak wystąpiła prababcia Kacpra :) Włosy - świeżo farbowana rudość i trwała, czarna bluzka ze srebrnymi cekinami, dżinsy z cyrkoniami (i jeszcze jakimiś ozdobami, ale nie widziałam dokładnie, a nie chciałam się bezczelnie gapić :P), do tego czerwone szpilki i dość mocny niebieski makijaż. Fakt, że kobitka nie wygląda na swoje lata i podejrzewam, że na tyle się też nie czuje, ale wyglądało to dość dziwacznie. Babeczka jest w pełni na chodzie, jest w miarę zdrowa, świetnie sama sobie ze wszystkim radzi, ale sprawia wrażenie, jakby chciała odmłodzić się na siłę. A to przecież nie o to chodzi. Nie twierdzę, że ma się zawijać w chustki, nosić ciepłe filcowe bambosze, grube swetry itp, ale kurcze... styl 20-sto latki też jakoś jej nie pasuje :) No ale cóż... jak ktoś tak lubi, to czemu nie :)

My tymczasem zaczynamy 40. tydzień ciąży i jesteśmy tykającą bombą zegarową. Samopoczucie super, nic mnie nie boli, żadnych skurczybyków i wygląda na to, że Malutki jeszcze trochę w środku posiedzi :)
Miłego weekendu :)

Komentarze

  1. Ha ha ha uśmiałam się jak czytałam o tej Babci :) Niezła jest, ale faktycznie mnie też razi w oczy jak ktoś nie zna umiaru i na SIŁĘ chce być młodzieżowy. To się nazywa Dzidzia Piernik nie?

    A małżeństwo, które dało popis z tym fotografem i wychwalało swoje dziecię pod niebiosa, to po prostu no comment! Nienawidzę jak ktoś tak pieprzy! Zazwyczaj jak dojdzie do konfrontacji umiejętności dziecka, to się okazuje, że wcale nie jest już takie hop-siup do przodu. Cóż szkoda dzieciaka, bo pewnie rodzice zrobią z Niej zadufaną i przekonaną o swojej zajebistości egoistkę! UH!

    Tik tak tik tak... a;e fajnie, że tak dobre się czujesz! Ja to już na kanapie zalegałam i ledwo się ruszałam he he :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzidzia Piernik - dobre :)
      No niestety, tez sie tego obawiam. Tylko dziecka szkoda, bo na razie fajna z niej dziewczynka i poki co nieswiadoma zapedow rodzicow, ale przy takim ich podejsciu moze byc dokladnie tak, jak piszesz. Szkoda...
      No tik tak... :) Ja mam wrazenie, ze nowa energia we mnie wstapila :)

      Usuń
  2. U mnie trafiają się tacy, którzy pomimo wyraźnego olewania ich, nadal wygłaszają swoje monologi, jak to im w życiu ciężko, jak mało zarabiają i jak ludzie niesprawiedliwie patrzą na ich zawód...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo tak tacy tez sa niezli. Zawsze niezadowoleni z zycia :-)

      Usuń
  3. Ooooj, jak ja nie lubię takich ludzi... Tak jak napisałaś, wiadomo że każdy rodzic będzie chwalił swoje dzieci i niech sobie chwali, ale bez obrażania przy tym innych dzieci i rodziców... Nie rozumiem takich ludzi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie. Dla kazdego wlasne dzieci sa naj... Ale trzeba miec troche kultury i umiec sie zachowac nawet majac inne zdanie niz inni. No ale coz... Takie przypadki tez chodza po swiecie :-)

      Usuń
  4. Coś w tym jest, że rodzic chce przedstawić dziecko w jak najlepszym świetle, ale są pewne granice normalności i dobrego smaku. Każdy swojemu dziecku dałby gwiazdkę z nieba, ale niektórych mniej stać. Każde dziecko jest wyjątkowe i niesamowite i trzeba o tym pamiętać mają swoje dzieci:)
    A takie kobietki to norma! Chociaż przyznam szczerze, że zdarza się to sześćdziesiątką, wyglądać jak dwudziestki, a tu dziewięćdziesiątki - z jednej strony fajnie, że kobieta nie czuje się na swoje lata, ale tutaj też mowa o granicach dobrego smaku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie mozna to odniesc do obu przypadkow - trzeba znac granice dobrego smaku bo mozna zdrowo przesadzic i kogos tym przy okazji zranic

      Usuń
  5. Ja będąc na takiej imprezie chyba bym wyszła.. albo powiedziała bym coś tym co taak bardzo się zachwycali swoim dzieckiem..

    a mnie chyba już nic nie zdziwi.. jeśli chodzi o osoby starsze.. mojej koleżanki z pracy teściowa jest taka sama.. ma styl nastolatki ;P Jak do niej idę i widzę jak chodzi ubrana itp.. to strasznie rzuca sie to w oczy.. strasznie to wyglada..;/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja ledwo sie powstrzymalam przed powiedzeniem czegos ale nie chcialam robic niepotrzebnego zamieszania. Pozostali goscie zreszta tez. Ale nie znosze takich ludzi ani takiego podejscia do sprawy.
    A co to babki to dla mnie wyglada to po prostu smiesznie

    OdpowiedzUsuń
  7. nie rozumiem takich ludzi to hamstwo i beszczelnosc. i tyle. a co do babci. musiala jak dla mnie smiesznie wygladac.
    oj bomba robi tyk tyk :-) . czekam na wiesci :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam sie...
      Tak tak... Bomba tyka coraz glosniej :-)

      Usuń
  8. TO tylko polacy tak potrafią.

    OdpowiedzUsuń
  9. No ja też mam takich dwoje (choć na razie oficjalnie tylko jedno) w rodzinie, co to każdą rozmowę tematem swojego nadchodzącego ślubu zdominują...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Slub to takie specyficzne wydarzenie w zyciu i ludzie to przezywaja dlatego chca o nim gadac ale tez nie mozna na sile dominowac rozmow tym tematem bo nie kazdego musi to interesowac

      Usuń
    2. Wiem, jestem tego świadoma, ale praktycznie ZA KAŻDYM RAZEM słuchamy o obrączkach, menu, sali itp... Oni, oni i tylko oni, o niczym innym nie idzie pogadać. Nie przeszkadza im nawet ta niezręczna cisza, która zapada zazwyczaj jak, zazwyczaj narzeczony mojej siostry, zaczyna wtrącać temat ich ślubu...

      Usuń
    3. No to moze im cos powiecie? Albo zmiencie wtedy temat?

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...