Przejdź do głównej zawartości

Dziecię mi rośnie :)

My tu gadu gadu, a tymczasem Synek mój kochany zaczął dziesiąty miesiąc życia :) Stan na dzień dzisiejszy - waga 9300g, wzrost - i tutaj jest ciężko stwierdzić ze względu na ogromną ruchliwość - na tyle na ile udało nam się go zmierzyć wychodzi 77 cm. W każdym razie ubranka nosi w rozmiarze 80cm ;) stan uzębienia 6 szt. Dziesiąty miesiąc życia... toż to niedługo świeczkę będziemy dmuchać. Dopiero cieszyłam się swoim okrąglutkim brzuchem, dopiero trzymaliśmy w ramionach małe zawiniątko, a tu dziesiąty miesiąc? Niedługo świeczka? Jaaaa.... normalnie starzejemy się... ekhm... to znaczy dziecko nam sie starzeje, my absolutnie nie :P Rozgadał nam się Junior w tym miesiącu niesamowicie. Buzia mu się nie zamyka, choć w zasadzie prawie cały czas mówi po chińsku (poliglota czy co? ;P) z polskimi wtrąceniami w postaci "mama", "tata", "baba", "papa" i oczywiście "nieee" :) Ponadto nauczył się wstawać przy różnych w miarę stabilnych rzeczach, choć na razie trochę koślawo i chwiejnie mu to wychodzi, ale intensywnie nad tym pracuje :) I słodki jest niesamowicie :)

Ostatnio, gdy byliśmy na spacerze, próbowałam coś znaleźć w torbie przy wózku. Nooo pzyznam nie lada wyzwanie. Ok, jestem osobą, która ubóstwia dobrą organizację wszystkiego, porządek i "swoje" miejsce dla wszystkich rzeczy. Ale mam duuuużą wadę. Powiedziałabym, że ogromną wręcz - w żadnej torebce porządku utrzymać nie potrafię. I za każdym razem, gdy biorę się za sprzątanie, znajduję różne dziwne rzeczy. Teraz ze względu na Juniora zamiast standardowej damskiej torebki używam raczej torby z wózka, bo pakowniejsza jest, więc mój torebkowy bałagan przeniósł się tam. I tak, znalazłam w niej:
rzeczy standardowe i niezbędne, jak
- klucze do domu
- 4 pampersy,
- 3 śliniaki,
- butelkę z piciem do Juniora,
- herbatniczki,
- smoczek,
- zapasowe body na "w razie czego"
- małe zabawki dla umilenia czasu na spacerze,
- długopis,
- gumy do żucia,
- krem do rąk,
- grzebień

oraz rzeczy dość... powiedzmy nietypowe:
- mała paczka prażonego słoneczniku (nie lubię, więc Mężu musiał mi go tam podstępnie podrzucić)
- katalog z meblami kuchennymi,
- kilka zdjęć z naszego wesela (???),
- cukierka "Michałka",
- CD De Mono (której nawiasem mówiąc wszędzie szukałam),
- starą listę zakupów,
- oraz mój osobisty hit - klucz oczkowy rozmair 8 oraz śrubokręt płaski :)

Czekają mnie jeszcze porządki w mojej torebce. Ciekawe co tam znajdę :P

Komentarze

  1. Zaraz się posypią komentarze złośliwych, że u Ciebie jak zwykle słodko i idealnie ;) A jak widać idealna nie jesteś - masz bałagan w torbie! Anonimy i co, głupio Wam? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja kiedy zaglądam po dłuższej przerwie do torebki znajduję pochowane pieniądze jeśli takie się uchowają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pieniadze powinny byc w tej torebce, w ktorej dopiero planuje porzadki. Szkoda, ze jakas zawrotna kwota to to nie bedzie...

      Usuń
  3. Jak to nie lubisz słonecznika?? :)))
    A z michałkami to uważaj - Franek nosił tak dwa u siebie w plecaku aż mu się rozpuściły i wszystko miał w czekoladzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lubie slonecznik, ale nie taki. To byl taki luskany i dopiero prazony, a on jjak dla mnie jest strasznie tlusty.
      A michalka juz nie ma :P

      Usuń
  4. Czemu mnie to nie dziwi... :) Może nie mam dziecka i nie muszę nosić dziecięcych rzeczy w torebce, ale... nie zmienia to faktu, że naprawdę nie umiem zachować w niej porządku. Wiecznie znajdą się śmieci, wiecznie to się przyda, tamto się przyda, a ja zadaję sobie zawsze pytanie "Czemu to takie ciężkie?" No właśnie...

    A czas leci szybko, a zwłaszcza widać to po dzieciach:) Kawał chłopa z tego Waszego Misia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapomnialam jeszcze o calym pliku paragonow roznej tresci i biletow z parkometru :)
      oj tak, czas zasuwa w szalonym tempie, po dzieciach najbardziej to widac

      Usuń
  5. Bąłagan w torebce miałam zawsze mimo iż w innych miejscach kocham porządek i względny ład, więc specjalnie się nie dziwię różnym rzeczom w torbie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to widze, ze kolejna osoba do kompletu... kurcze, skad sie bierze to torebkowe balaganiarstwo? :P

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...