Przejdź do głównej zawartości

"To kiedy następne?"

Tiaaa... to pytanie ostatnio słyszymy jak jakąś mantrę. Nie zawsze w takiej formie, bo czasami przybiera postać "To kiedy postaracie się o rodzeństwo dla Juniora?" albo "Juniorowi przydałaby się teraz siostrzyczka"... Zazwyczaj odpowiedź, że jednak jeszcze ze 2-3 lata poczekamy jest wystarczająca, ale czasami trafiają się przypadki bardziej nachalne, które usiłują nas przekonać, żebyśmy zachodzili w kolejną ciążę już teraz, najlepiej natychmiast. Od samego początku jesteśmy zdania, że chcemy, aby między naszymi dziećmi było około 3 lat różnicy, aby Junior był w miarę samdzielny kiedy urodzi mu się rodzeństwo (jak wyjdzie w rzeczywistości to się okaże, bo życie lubi płatać różne figle), ale takie jest nasze założenie, którego mamy zamiar się trzymać. Wiadomo, że ile ludzi, tyle opinii. Znam trochę osób, które mają dzieci rok po roku, bo albo tak chciały, albo tak wyszło i nie narzekają, a wręcz przeciwnie, ale my chcemy inaczej i przyznaję, że powoli zaczynają mi działać na nerwy pytania w stylu "Kiedy następne?" Będzie, kiedy będzie i tyle :)
A co u nas? Czas leci, Junior z każdym dniem wydaje mi się doroślejszy, coraz więcej umie i uczy się sam wstawać i chodzić za rączki :) Kombinuje jak nie wiem, i coraz lepiej mi to wychodzi :) A ostatnio powali mnie na łopatki przy kąpieli. Była u nas moja mama, Mężu coś tam robił w ogrodzie, więc babcia korzystając z okazji załapała się na kąpiel Juniora. Niuniek bawił się w wannie, w pewnej chwili rozejrzał się po łazience i mówi: "Tata nie, Baba". W sensie, ze tata go dziś nie kąpie, tylko babcia. Minęła dobra chwila, zanim pozbierałyśmy z mamą szczęki z podłogi. On ma niecałe 10 miesięcy i naprawdę nie spodziewałam się jeszcze z Jego ust tak logicznej wypowiedzi. Naprawdę dziecko nam dorasta...
A Mężu od poniedziałku jest na urlopie tacierzyńskim, więc mamy go przez 3 tygodnie w domu ;) super :)))

Komentarze

  1. Tak ciąża i kolejne potomstwo to sprawa tylko i wyłącznie Wasza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokladnie, dlatego dziwie sie, ze ludzie tak o to dopytuja

      Usuń
  2. Tak samo jest o pytanie kiedy pierwsze. A to pytanie chyba jest nawet czasem bardziej nachalne. No bo jak już się pojawi jedno, to ci, którzy tak nagabują, już trochę się uspakajają ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie tak, nas na szczescie ominelo pytanie o pierwsze :) ale pytanie o drugie jest rownie wkurzajace :)
      Czyzby Was tez o to dopytywali? :)

      Usuń
  3. Nie rozumiem interesowania się tym. Naprawdę. Ok, młode małżeństwo, dziecko. Ale czasami te pytania są nie na miejscu, jakby nie patrzeć na wasz przypadek, a inny. Ludzie nie mogą, nie chcą, nie lubią dzieci. A rodzeństwo? Na wszystko przyjdzie czas. A może ktoś w ogóle nie ma zamiaru posiadania więcej niż jednego dziecka. Ludzie naprawdę lubią interesować się nie swoim życiem, w dodatku tą dość intymną częścią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo to chyba tak jest, ze im bardziej osobiste sprawy, tym wieksze zainteresowanie osob postronnych

      Usuń
  4. U mnie jest teraz etap pt "A kiedy pierwsze dziecko", oczywiście nikt nie mówi tego wprost, tylko są pewne "podchody", sugerowanie...:/ co mnie niezmiernie wkurza!! Ludzie potrafią nawiązywać do bocianów, rzucając aluzję w moją i męża stronę...dla mnie to strasznie nieeleganckie;/ dlatego, ze np. ktoś moze nie miec dzieci i co? ...albo ktoś stara się długo, i nic. Dlatego współczuje, wiem, co to znaczy, choć syt. nieco inna. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy ma sie juz jedno dziecko inaczej podchodzi sie do tego typu pytan, ale przy pierwszym to jest baaardzo wkurzajace i nie dziwie sie, ze sie denerwujesz. Szkoda, ze tak malo ludzi ma w sobie jakies wyczucie. Bo tak jak mowisz, ktos moze nie chciec lub nie moze miec dzieci, a wtedy takie dopytywanie moze sprawic bol. Szkoda, ze niektorzy tego nie rozumieja

      Usuń
  5. Takie pytania zawsze są troszkę nie na miejscu.
    Ja jestem teraz na etapie pytań: Mały ma już 2 lata, to chyba myślicie już coś o następnym? A mi się chce ryczeć, jak słyszę takie pytanie, bo o dzieciach kolejnych marzę, ale są sprawy (zdrowotne i nie tylko) nie do przeskoczenia niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas za jakis czas te pytania pewnie tez stana sie coraz bardziej nachalne. Musze wymyslic sobie jakas odpowiedz, ktora utnie dalsze dopytywanie

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...