Przejdź do głównej zawartości

Zew młodości

Znowu przepadłam. I znowu niechcący :)
Czas więc znowu nadrobić zaległości :)
Od wtorku do piątku w poprzednim tygodniu byliśmy z Juniorem sami w gniazdku z racji mężowego służbowego wyjazdu do stolycy. Pierwszy raz byliśmy tu sami w nocy i nie powiem, pierwszego wieczoru było dziwnie :) Trzy razy z rzędu zrobiłam obchód całego domu, sprawdziłam każde drzwi i każde okno, po czym zrobiłam obchód jeszcze raz :P Dziwnie mi było samej w wielkim łóżku, więc zaprosiłam do niego Juniora, któremu dwa razy nie trzeba było powtarzać i z zaproszenia ochoczo skorzystał :P Mały Miś przyzwyczajony do obecności taty w domu szukał go każdego dnia, rozglądał się i wypatrywał go ze smutną minką. Nasze sam na sam we dwoje trzeba było wykorzystać jak najowocniej i nadrobiliśmy zaległości w spotkaniach towarzyskich, Junior miał okazję ćwiczyć relacje z innymi dziećmi (zauważyliśmy, że ostatnio coraz bardziej ciągnie Go do innych dzieci, więc staramy się umożliwiać mu kontakty z nimi). Natłukliśmy kilometrów po okolicy, bo pogoda sprzyjała, więc trzeba było korzystać. A kiedy stęskniony Tata i Mężu wrócił w piątek do domu, Junior prawie wyskoczył mi z rąk, kiedy tylko go zobaczył.  Obaj nie mogli się sobą nacieszyć. Fajny widok, nie powiem :) A tymczasem od niedzieli u nas totalna sahara...żar się leje z nieba, nie ma czym oddychać, jednym słowem masakra. I kiblujemy w domu, bo tu chłodniej. Na spacerze byliśmy krótko i to z samego rana, a później tylko Junior moczył pupkę w baseniku w cieniu na tarasie. A ja obserwowałam Go z wywieszonym jęzorem i miałam ogromną ochotę wleźć tam do Niego. Gdyby tylko basenik był ciut większy... ;P od jutra podobno ma trochę odpuścić, więc mam nadzieję, że trochę odetchniemy. Ja nie wiem, czy w naszym kraju temperatura nie może być jakaś taka znośna? Jest albo 15 albo 35... nic po środku...
Ostatnio przeglądałam jeszcze kilka pudeł, które czekają na rozpakowanie (jakoś nie mam natchnienia, żeby się za to zabrać). Mam tam trochę staroci, które muszę przejrzeć i podzielić na kategorie "zostaje" albo "wyrzucić". W każdym razie ostatnio zajrzałam do jednego z nich i znalazłam płytę CD "Dawson's Creek - Soundtrack"... ach ileż wspomnień momentalnie się pojawiło... :) to był jeden z moich ulubionych seriali, kiedy miałam nacie lat :) Razem z moją kuzynką byłyśmy od niego uzależnione. Wyszukiwałyśmy w internecie wszystkiego - piosenek teledysków, zdjęć - wszystkiego związanego z serialem. A najbardziej wkręciłyśmy się w oglądanie odcinkó, które jeszcze nie leciały w PL. Znalazłyśmy jakąś amerykańską stronę i obejrzałyśmy w pewne wakacje cały serial z nowymi odcinkami włącznie, a na dwóch ostatnich ryczałyśmy jak bobry. Wiem, wiem, teraz to żadna rewelacja obejrzeć serial w necie, ale jakieś 10 lat temu popularne to to nie było. W każdym razie włączyłam sobie tą odnalezioną płytę i przesłuchałam ją (z Juniorem) trzy razy pod rząd. Super jest :) Muszę poszukać sobie serialu w necie... chętnie obejrzałabym go jeszcze raz. I nie tylko to, bo jeszcze np. "Życie na fali" (oryg. "The OC") albo "Pogodę na miłość" ("One tree hill"). Coś tam jeszcze było, ale nie pamiętam już tytułów.

Aha, zapomniałabym - osoby, które mają zablokowały blogi w czasie mojej nieobecności, a pozwolą mi dalej siebie czytać bardzo proszę o nowe zaproszenie, bo tamte juz mi wygasły i nie mogę ich potwierdzić... :(

Komentarze

  1. Ja na L4 w czasie ciazy obejrzalam polowe odcinkow "Czarodziejki z ksiezyca " Masakra.... One tree hill ogladalm do ktoregos sezonow, za to Tje Oc ze 3 razy do 2 sezonu i koniec;p Namietnie ogladam za to Przyjaciół :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo tak Przyjaciol tez ogladam kiedy tylko mam mozliwosc :)

      Usuń
  2. Ja tam lubię rozpakowywanie :D Zawsze wpadnie w ręce coś, o czym się już zapomniało :)
    Upały uwielbiam :D Duuużo słonka Wam życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tak mialam przy pakowaniu :) Jednak przewozenie calego dobytku pochlania sporo czasu i energii.
      Ja tez lubie cieplo, ale jednak ponizej 30 stopni :)
      Gratuluje znaleznienia mieszkania :)

      Usuń
  3. Matko, ja to mam dłuższą przerwę niż Ty, moze przez sesję?
    Ale co do tempaertur, masz rację, mogłoby być coś pomiedzy, teraz z kolei taki deszcz :P
    Ale czas szybko leci, szczególnie widzimy to ogladając jakieś rzeczy sprzed lat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no czas leci, to prawda. Ja ostatnio najbardziej to widze patrząc na Juniora, bo ciezko mi uwierzyc, ze ma juz prawie 9 miesiecy

      Usuń
  4. Ciekawe jak to u nas będzie jak Małżu będzie wyjeżdżał...
    U nas rozpakowywanie w ubiegłym roku odbywało się partiami szczególnie tych pudełek i rzeczy które były jakimiś pamiątkami sprzed lat ale jakoś nieszczególnie to lubię.
    Dziś u nas leje i leje a upał był wcześniej straszny. Może napiszmy jakąś petycję do pogody...
    Ps. nie wiem czy ostatni akapit dotyczy też mojego poprzedniego bloga...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas tez dzialalismy partiami, jak widac do tej pory dzialamy :P
      u nas tez leje, ale moze przynajmniej powietrze troche sie schlodzi, bo upal byl straszny.
      w sumie tak, jesli nadal piszesz na tamtym blogu

      Usuń
    2. już tam nie pisze ale wyślę jakbym miała tam wracać :)

      Usuń
    3. coś mi nie chce wysłać bo wysyłałam o i tak :/ blondynka ze mnie ;) w każdym razie tam już nic nie piszę więc zapraszam na nowego :)

      Usuń
  5. Też tak robię że sprawdzam cały dom kilka razy kiedy jestem sama

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. my pierwszy raz bylismy tutaj sami, wiec tym bardziej dziwnie sie czulam i wolalam wszystko sprawdzic 10 razy zanim polozylam sie spac

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...