Przejdź do głównej zawartości

Czas na zmiany

Długo dojrzewałam do tej decyzji, w zasadzie przymierzałam się do niej już kilkukrotnie, jednak zawsze było jakieś "ale". Ostatnio usiedliśmy z Mężem wieczorem, przegadaliśmy sprawę wzdłuż i wszerz i decyzja zapadła. Mój urlop macierzyński powoli dobiega końca, wykorzystuję jeszcze sporo zaległego urlopu i około 10 stycznia wracam do pracy. Gdyby była taka możliwość chętnie zostałabym jeszcze z rok na wychowawczym, ale wiadomo, kasa... Juniorem w tym czasie zajmować się będzie cioca Męża, która sama swoje wnuki już wyprawiła do szkoły, a że Juniora baaaardzo lubi, zgodziła się nim zająć do czasu aż pójdzie do żłobka. Chcemy go przetrzymać w domu do 3 latek, ale trochę się nad tym zastanawiam, bo Junior kocha dzieci i świetnie się czuje w ich towarzystwie, na spacerach już z daleka piszczy na widok dzieci, więc myślę intensywnie czy nie zapisać go do żłobka już za rok. No ale pożyjemy, zobaczymy. Wracając do pracy. Firma moja jest duuużą korporacją, dobrze mi tam było, choć wiadomo, jak w każdej pracy nie zawsze było różowo. Tak czy siak była fajna atmosfera, lubiłam to co robiłam i nadal lubię. W zeszłym roku będąc w szóstym miesiącu ciąży poszłam na L4, później na macierzyński. Normalna kolej rzeczy, moje stanowisko na mnie czeka, więc luz. A jednak. Podczas mojej nieobecności w Firmie zaszły dość spore zmiany, zmieniły się władze i z tego co wiem tak fajnie już nie jest. Wiadomo, kwestia indywidualna, jednemu może sie podobać, drugiemu nie. Mnie tam nie ma, więc się na ten temat nie wypowiem. Ale miałam sporo czasu na przemyślenie swojej pozycji w Firmie i doszłam do wniosku, że to by było na tyle. Owszem, lubię swoją pracę, ale nie mam tam już żadnych perspektyw na dalszy rozwój. Nie marzy mi się nie wiadomo jaka kariera zawodowa, bo mam inne priorytety w życiu, ale nie chcę też tkwić w miejscu. Pracuję tam prawie 8 lat, na tym samym stanowisku, jeśli chodzi o awans to szanse znikome. Pas. Nadszedł czas na zmiany. Zdecydowaliśmy, że wracam do pracy na niepełny etat (żeby być pod ochroną w razie czego), a w międzyczasie szukam czegoś innego. Firm u nas w okolicy jest mnóstwo, więc prędzej czy później coś fajnego znajdę. Póki co przeglądam ogłoszenia, żeby zrobić rekonesans naszego rynku pracy. Czy to dobra decyzja? czas pokaże, ale czasem trzeba zaryzykować. Także tego... trzymajcie kciuki :)

Komentarze

  1. Dobra decyzja:) Skoro czujesz, że potrzebujesz zmian - warto próbować. Na razie masz gdzie wrócić i czas by czekać na coś innego. Skoro chcesz coś zmienić, rozwinąć się, to kiedy, jak nie teraz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, dlatego wlasnie podjelam taka decyzje

      Usuń
  2. Czyli masz podobnie, jak mój mąż w pracy - żadna możliwość awansu czy spełniania ambicji. Smutne to. Dlatego popieram Cię i życzę powodzenia!
    A co do trzymania dziecka w domu do 3 roku życia - jestem przeciwna. Tak jak mówisz, kontakt z innymi dziećmi i w ogóle ludźmi jest niezastąpiony dla rozwoju dziecka, nawet tak małego. Ja, zarówno ze względu na pracę, ale też na swoje poglądy na ten temat po rocznym macierzyńskim zamierzam 'oddać' dziecko do pobliskiego żłobka. Wiem, że jest świetny i opieka wspaniała. Ja też mam trochę inną sytuację, bo mogę odebrać dziecko nie po 8 godzinach a po 4-5, ze względu na rodzaj mojej pracy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. brak perspektyw, to zadna perspektywa, wiec taka decyzja predzej czy pozniej musiala zapasc. I u mnie i u Twojego Mikiego. Trzeba zaryzykowac.
      Powaznie zastanawiam sie nad zlobkiem od przyszlego roku. Juniora strasznie ciagnie do dzieci i wiem, ze bardzo by sie cieszyl. Mozliwosc wczesniejszego odbierania tez by byla, wiec to nie problem, takze kolejna decyzja przed nami :)

      Usuń
  3. Widzę, że plany co do zmiany pracy mamy takie same. U mnie podobnie jak u Ciebie. Praca w korporacji, miejsce czeka ale awans to nierealne marzenie.
    Powodzenia ! Wiem, że CI się uda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to za jakis czas moze i Ty podejmiesz taka decyzje :)

      Usuń
  4. Więc życzę owocnych poszukiwań pracy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zostaw adres e-mail wyślę zapeszenie do siebie

      Usuń
    2. nie dziekuje :)
      kfiatushek@onet.pl

      Usuń
  5. Do odważnych świat należy :)) ..

    Na pewno coś lepszego znajdziesz dla siebie ;) pozdrawiam :))

    http://sarenkowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieje, ze znajde cos w miare szybko :)
      wyslij mi prosze zaproszenie raz jeszcze, bo nie moge sie do Ciebie dostac

      Usuń
  6. My w zasadzie już teraz zwracamy uwagę na wszystkie złobki w okolicy oraz na to od kiedy przyjmują do nich dzieci. Nie będziemy mieli żadnej babci ani cioci, więc radzić sobie musimy sami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no w waszym przypadku to najlepsze rozwiazanie

      Usuń
    2. Cóż, kazdy musi sobie radzić jak może... :)

      Usuń
  7. Zycze powodzenia w szukaniu pracy kfiatushku :) To chyba rok przelomowy dla wielu ludzi :) I ja intensywnie rozmyslam nad zmiana :) boje sie, ze jeszcze rok, dwa tutaj i po porstu nigdy nie odejde :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokladnie, zmiana pracy po tylu latach to duzy przelom. I ja mysle, ze jeszcze troche i trudno byloby w ogole ja zmienic. Tak wiec czas powaznych decyzji u nas obu :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...