Przejdź do głównej zawartości

Jesienna skleroza

No i przyszła jesień. Mogłabym zaśpiewać "A mnie jest szkoda lata..." bo tak szybko minęło, a ja tak lato lubię, wiosnę też lubię. Jesień oznacza pogodę coraz bardziej kapryśną - np. taką jak dziś w ciągu 15 minut słońce, chmury, deszcz i znowu słońce wszystko okraszone porywistym wiatrem. A przez to i krótsze spacery albo w ogóle ich brak, i dni krótsze. Ale od roku jesień też lubię, bo  i kolory piekne, i ten charakterystyczny zapach, i kubek gorącej herbaty w ręce, i wieczory dłuższe... no a właśnie jesienią 2013 roku nasze życie wywróciło się do góry nogami i przyniosło nam najcudowniejszą istotę, jaką tylko moglibyśmy sobie wymarzyć :) Juniorka :)

Przy okazji tej jesieni odczuwam chyba jakieś oznaki starzenia czy cóś... Skleroza mi się jakaś rzuciła na głowę i powiem Wam, że trochę mnie to przeraża. Od kilku dni prześladuje mnie pewna twarz, znajoma, ale nie wiem skąd. Co jakiś czas mam przed oczami twarz pewnej kobiety, ale nie mogę za nic skojarzyć kto to jest. Nie wiem gdzie ja ją widziałam - czy w naszej okolicy, czy w tv, czy na jakimś blogu... pojęcia nie mam. Jest sympatyczna i uśmiechnięta i jednocześnie znajoma, ale nieznajoma. Męczy mnie to okropnie, bo ciągle zastanawiam się kto to jest i dlaczego mnie ten obraz prześladuje...
Poza tym wczoraj miałam coś sprawdzić w necie, później zapomniałam co to miało być i do tej pory nie przypomniałam sobie o co chodziło. Trzeba jakieś kropelki na pamięć brać czy ki czort? :P

Komentarze

  1. haha to chyba normalna oznaka jesieni, bo mam podobnie :D
    Jednak prześladujaca twarz jest nieco przerażająca :P...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moze nie tyle przerazajaca, co zastanawiajaca :)

      Usuń
  2. to z pewnoscia ja! :D

    a co do jesieni to ja lubie kazda pore roku bo kazda ma w sobie cos pieknego i kazda ma cos okropnego :) wiec uszy do gory bo lato przyjdzie niedlugo, a zleci, ze nawet sie nie obejrzysz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kto wie, moze to faktycznie ty ;)
      to prawda, kazda pora roku ma swoje plusy i minusy :)

      Usuń
  3. Tylko mi nie szkoda lata? :P
    Kfiathuszku! Starość nie radość, a nie jesień :)
    (Oczywiście żartuję, żebyś przypadkiem tego na poważnie nie wzięła!!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spoko spoko, stara to ja jestem... za rok trzy dychy stukna...

      Usuń
    2. No babcia :P Już Ci bliżej niż dalej, wiesz? :P

      Usuń
    3. :)))))))))))))) ja tam wcale sie na tyle lat nie czuje, a o to chyba chodzi :P

      Usuń
  4. Może to mnie widzisz?:P Żartuję oczywiście, mam nadzieję, że nikogo nie straszę za dnia ani w nocy :P Ps. Wysłałam przepis na maila :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moze, moze :)
      dzieki za przepis, zaraz zerkne :)

      Usuń
  5. Ja też polubiłam jesień ... może ze względu na maluszka ;) :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...