Przejdź do głównej zawartości

Worki:P

Jeszcze do niedawna panował wokół nas klimat weselny. Ponieważ Mężu i ja mamy kuzynów i znajomych zbliżonych wiekowo do nas, to idziemy wszyscy podobnym rytmem. Jak już niedawno pisałam, najpierw długo była cisza, później nagle worek się rozwiązał i posypały się wesela jedno za drugim i nie było roku, żebyśmy przynajmniej w jednym lub w kilku nie uczestniczyli. Licząc na szybko wychodzi mi ich w sumie koło 30, choć pewnie gdybym się dłużej zastanowiła, pewnie jeszcze coś by się znalazło. Wydawać by się mogło, że to już koniec, ale wciąż trafiają się jakieś zabłąkane perełki i znowu w kolejce czekają dwa na przyszły rok. Jak już śluby zostały zawarte, rozwiązał się kolejny worek i posypały się dzieci - najstarsze ze sporej już gromadki ma skończone 5 lat, a najmłodsze tydzień. W efekcie tego w naszym towarzystwie dosłownie roi się od ciąż i dzieci. Fajnie, bo przynajmniej na spotkaniach rodzinno-towarzyskich dzieci nie będą się nudzić. A ja ostatnio patrząc na te jeszcze ciężarne coraz częściej łapię się na tym, że tęskno mi za tym stanem, za brzuszkiem i w ogóle (oczywiście nie narzekam na obecną sytuację, a wręcz przeciwnie!) i chciałabym jeszcze raz to przeżyć. Jeszcze nie teraz, bo nie czujemy się gotowi na drugie dziecko, ale tak za rok  chyba będziemy mogli zacząć coś na ten temat myśleć. Junior będzie miał już wtedy 2 latka, więc zakładając, że szybko udałoby się nam zaciążyć, zanim drugi dzidziuś przyszedłby na świat, miałby już prawie 3, więc tak jak od początku zakładaliśmy. Hmm... fajnie by było, ale nie planuję nic na wyrost. Będzie jak będzie :)

Na razie coraz bardziej skupiam się na imprezie urodzinowej Juniora. Z góry założyliśmy sobie, że będzie prawie bezalkoholowa, prawie czyli niskoprocentowa - jedynie jakiś szampan i winko, bo wychodzę z założenia, że tego typu imprezy właśnie takie powinny być. Ostatnio sąsiedzi teściowej robili roczek wnuczki na ogródku, gorzała lała się tam strumieniami do 2 w nocy, a większość uczestników zaliczyła reset - nie nasze klimaty. Trochę nie mamy pomysłu na prezent dla Juniora, więc musimy wysilić szare komórki. Jak macie jakieś pomysły, to słucham :) No i potrzebuję jeszcze inspiracji na tort. Ma ktos jakiś pyszny sprawdzony przepis? Byle nie z bitą śmietaną :) Będę wdzięczna za podpowiedzi :)

Komentarze

  1. A to u nas wręcz odwrotnie - jesteśmy chyba jedyną parą wśród obu naszych rodzin mniej więcej w tym wieku, która jest po ślubie i spodziewa się dziecka. Niestety, choć mam wielu kuzynów, to nikt z nich nie planuje zamążpójścia ani dzieci. W naszych rodzinach nie mam w ogóle małych dzieci, więc nasze będzie pierwsze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to w takim razie jestescie wyjatkowi i na pewno wywolacie spore zainteresowanie :)
      u nas oba tematy sa juz od dluzszego czasu na topie, wiec poniekad wszyscy sa juz z nimi "oswojeni" :)

      Usuń
  2. U nas zero wesel, zero dzieci... :P
    Dopiero wśród znajomych się ruszyło rok temu z ciążami.

    U nas imprezy roczkowe i w sumie każde urodziny to czas tylko dla dzieci. Przychodzi rodzina, na stole owoce, tort i Picollo. Nic więcej, bo w końcu przychodzą dla dziecka - więc spędzić z nim czas. :)

    W tym roku chcę Tymkowi zrobić urodziny w jakimś Klubie Malucha :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to szkoda, ze chlopaki nie maja towarzystwa w swoim wieku, ale maja za to siebie :)
      dokladnie, to czas dla dziecka i koniec, na imprezy sa inne okazje :)
      urodziny w klubie malucha to fajna sprawa Tymus jest juz wystarczajaco duzy na taka rozrywke, wiec na pewno mu sie spodoba :) Fajnie, ze bedziemy swietowac w tym samym dniu :)

      Usuń
    2. Będę o Was myśleć ciepło za ten niecały miesiąc :*

      Usuń
    3. my o was tez :)

      Usuń
  3. Ale fajnie, że u Was tak się dzieje :) Ja niestety miałam być okazję pierwszym dzieckiem we wszystkich środowiskach moich rodziców i przy okazji jedynym przez kolejne 3 lata, także bardzo rzadko zdarzało się, że miałam się z kim bawić.

    Zobaczymy jak to u nas wyjdzie, bo my na razie jesteśmy jedyni, którzy biorą ślub. Co prawda nie chcemy mieć dzieci od razu, ale za rok albo dwa może się nam zmieni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mlodzi jeszcze jestescie, wiec wszystko przed wami. Zdecydujecie sie na dziecko jak bedziecie na nie gotowi. A kiedy bierzecie slub?

      Usuń
  4. ale macie fajnie.... moim koleżankom dopiero teraz sypią się dzieci, byliśmy pierwsi :)
    A co do imprez urodzinowych dzieci, to jestem zdania, że to impreza - jak sama nazwa wskazuje - małolatów, a nie dorosłych i skoro główny zainteresowany nie może się napić, to alkoholu powinno być minimum, lub nie być wcale. Od resetów są imprezy dla dorosłych więc całkowicie popieram pomysł!
    (Przez to zostałam zakałą u rodziny M, bo tam każda okazja jest dobra, a ja powiedziałam im stop- choć zdaje się, że po latach już się przyzwyczaili do moich wymysłów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podejrzewam, ze moj tato i tesciowa tez beda krecic nosem, ale trudno. To nasza decyzja i koniec. Masz racje - skoro gwiazda wieczoru nie pije, to inni tez nie i juz :)

      Usuń
  5. U nas w rodzinie małżeństwa z różnym stażem a dzieci trójka będzi w tym roku :))
    co do tortu może zrobisz kolorowy z ptasiego mleczka - proste do zrobienia, łądnie wygląda i smakuje :) a przynajmniej u mnie w rodzince :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmm... problem w tym, ze nie lubimy ptasiego mleczka :P

      Usuń
    2. No tak, to odpada ;) u mnie w rodzinie królowały osatnio tarty z owocami ale to jednak nie torty ;)

      Usuń
    3. dokladnie, a ja chce prawdziwego torta z biszkoptem :)

      Usuń
  6. Mam przepis na pyszny tort czekoladowo-orzechowo-kokosowy :) Troszkę trzeba się nad nim napracować, bo piecze się 3 biszkopty, kroi, przekłada różnymi masami, ale wygląda i smakuje pysznie :) Jeśli będziesz tylko chciała - prześlę przepis :) Zawsze na urodziny piekę Go dla braci :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mmm... brzmi smakowicie, mozesz mi przeslac przepis.
      kfiatushek@onet.pl

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...