Przejdź do głównej zawartości

Trzynaście i pięć :)

Trzynaście... Junior kończy dziś 13 miesięcy. Dopiero miał pierwsze urodziny, a tu minął już miesiąc. Chyba nigdy nie przestanie mnie zadziwiać jak to szybko leci. Ten miniony miesiąc był jakąś kumulacją nauki nowych umiejętności. Chyba jeszcze nigdy Junior tak szybko nie nauczył się tylu nowych rzeczy. Rozgadał się niesamowicie, mówi coraz więcej zrozumiałych słów, już nie tylko mama, tata, baba, ale też daj, ma (czyli masz), tak, nie, papa i tak dalej. Potrafi pięknie pokazać co w danej chwili chce, już prawie nie musimy się domyślać o co może mu chodzić, pokazuje jaki jest duży, gdzie jest oczku, uszko, nosek itp., pokazuje sam z siebie jak mu coś smakuje. No tyle tego ostatnio zakumał, że aż trudno mi wszystko wymienić. No i chyba zbiera się w sobie, żeby ruszyć samodzielnie przed siebie. Parę samodzielnych kroczków już zrobił, ale to baaaardzo ostrożne dziecko ( o dziwo jak powie Mu się, że czegoś nie wolno, to nie wolno. Nie rusza i już). Zabawki oprócz Lego Duplo i drewnianego sortera mogłyby dla Niego nie istnieć - najważniejsze są książeczki z bajkami :) Po kilkanaście razy dziennie je wyciąga, kładzie sobie na kolanka i przerzuca z jednej strony na drugą, ogląda obrazki i wybiera tą, którą chce, żeby Mu przeczytać. Uwielbia słuchać bajek. Ach... chciałabym, żeby ta pasja do książek mu została (po mamusi :P). No i sprząta wszędzie i wszystko (to też mogłoby mu zostać :P). Niech tylko zobaczy zmiotkę albo kawałek ścierki w zasięgu ręki i od razu pędzi w ich kierunku i pucuje co się da. Widok naprawdępowalający :) No i straszny przytulasek i całuśnik :) naprawdę kochany chłopczyk nam rośnie :)
;
Pięć... Stuknęło wczoraj :) Dokładnie 5 lat temu napisałam tutaj pierwszych kilka zdań :)
Przez ten czas mój blog został odwiedzony 70 831 razy, napisałam 304 posty (szału nie ma, ale i tak nie spodziewałam się takiej ilości, kiedy pierwszy raz zasiadałam do pisania), a Wy dodaliście 5099 komentarzy.Nie sądziłam, że tak długo zagrzeję tu miejsce, ale cieszę się, że się odważyłam, bo "poznałam" dzięki temu mnóstwo świetnych osób. Mam nadzieję, że to miejsce będzie istnieć i tętnić życiem jeszcze przez dłuuugi czas :)
I że Wy będziecie nadal do nas zaglądać :))

Komentarze

  1. Ja zaglądać będę, więc wszystkiego najlepszego na następne 50 i więcej lat! :) Niech wena Cię nie opuszcza.

    A co do Juniora, no cóż - czas naprawdę ucieka za szybko:) Cudownie jest mieć w miarę komunikatywne dziecko w domu, które potrafi pewne rzeczy przekazać, nie trzeba się domyślać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie to cieszy :-)
      To prawda, fajnie jest jak dziecko robi sie coraz bardziej komunikatywne. Czas plynie bardzo szybko, moze nawet troche za szybko... Junior dopiero byl taki malenki, a tu juz calkiem duzy chlopczyk z Niego. Ani sie nie obejrzymy jak pojdzie do szkly, a pozniej calkiem dorosnie...

      Usuń
    2. Niestety, taka kolej rzeczy. A ja tam chyba wierzę, że "Małe dziecko mały kłopot, duże dziecko duży kłopot". Wiem z własnego zachowania, z obserwacji. No ale takie mamy czasy:) Może Junior nie ulegnie wszystkim złym wpływom! Módl się już dzisiaj :P Niemniej jednak - każdy etap M. będzie dla Ciebie nowy i fascynujący i za pewne będziesz w nim uczestniczyła:) Jeszcze dużo przed Tobą to całkowitej dorosłości, a ta pewnie jest ciężkim orzechem do zgryzienia. No i na pewno na jednym Juniorku się nie skończy! Więc co tam!:)

      Usuń
    3. Na pewno wiele przed nami i mam nadzieje, ze jednak Junior oszczedzi nam mlodzienczego buntu :-) nawet nie potrafie sobie tego wyobrazic...
      Mam nadzieje, ze za jakis czas Junior bedzie mial rodzenstwo, wiec przezyjemy takie chwile jeszcze raz :-)

      Usuń
  2. Niesamowite jak dzieci wszystkiego się szybko uczą :) aż miło się czyta :)) Fajnie że Junior jest coraz bardziej komunikatywny nawet trochę Ci zazdroszczę bo ja czasem mam wielki problem z tym co ten Mały człowiek chce ;)
    Pisz kfiatushku dalej i niech Ci blog w siłę rośnie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoj Synek ma juz poltora miesiaca i juz calkiem niedlugo zobaczysz jak bedzie lapal nowe rzeczy :-) na pewno juz teraz jest zupelnie inny niz jeszcze miesiac temu :-)
      Poczatki sa trudne, ale z czasem Maly bedzie lepiej komunkowal swoje potrzeby, a ty bedziesz je w miare latwo rozpoznawac :-)

      Usuń
  3. Wszystkiego najlepszego dla Juniora i Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystkiego dobrego

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudownie ;-) Wszystkiego dobrego dla synka i dla Ciebie oczywiście abyś zawsze znalazła chwilkę aby zajrzeć tu i opisać tak piękne chwile jak te ;-) cieplutko pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekujemy :-)
      Bede sie starala ze wszystkich sil :-)

      Usuń
  6. Wszytskiego co najlepsze dla syneczka ! :) A dla Ciebie powodzenia i natchnienia w pisaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszystkiego dobrego dla Was :*:* .. Gaduła z tego Twojego Malenstwa ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, strasznie slodko to wyglada :-)
      Dziekujemy

      Usuń
  8. Ojeeej to musi być takie wspaniałe... :)
    Po dzieciach zawsze widać najbardziej, jak ten czas szybko leci, a szkoda... z jednej strony chciałoby się je zachować jako takie małe, bezbronne, rozkoszne kruszynki, a z drugiej jednak miło patrzy się, jak nasza pociecha rozwija się i uczy coraz to nowszych umiejętności... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uważam dokładnie tak samo. Czasem chciałoby się zatrzymać czas, żeby te maleństwa na zawsze pozostaly maleństwami, ale obserwowanie tego jak rosna i się ucza jest rownie wspaniale. Niebawem sama się o tym przekonasz :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...