Przejdź do głównej zawartości

Krótkie sprawozdanie

No dobra, obiecałam to słowa trzeba dotrzymać i przyznać się co robiłam, jak mnie tu nie było. Otóż dużo robiłam :)
Najpierw wzięłam się za generalne porządki. Ostatnie takie były tu przed naszym wprowadzeniem się, a więc wiosną i trzeba było tą chałupę wysprzątać na święta. Tyle ile dałam radę z Juniorem wiszącym na mojej nodze robiłam w ciągu dnia, choć niewiele tego było, bo Junior w ramach przedświątecznej gorączki postanowił sprawdzić jak to jest jedną króciutką drzemką w ciągu dnia :) mniej więcej do godziny 16 było całkiem spoko, ale później zaczynała się jazda bez trzymanki i jak Mężu wracał z pracy musiał ogarniać jęczącego już i zmęczonego Juniora, którego o tej porze już trzeba było przetrzymać, bo nie było sensu kłaść Go spać przed 17, a ja nadrabiałam robotę. I tak wypucowałam okna sztuk 18 (!), wybłyszczyłam każdy kąt i teraz z dumą możemy przyjmować gości. Mężu zajął się porządkami na zewnątrz i tym sposobem jesteśmy ze wszystkim na czas. Dziś tylko zostało ubrać choinkę, upiec piernik i zrobić sałatkę, a jutro usmażyć rybę i podgrzać barszcz. Resztę przywiozą rodzice i teściowa :))
Oprócz porządków mieliśmy tez trochę papierkowych spraw do załatwienia, więc było bieganie od drzwi do drzwi, jednym słowem paranoja, ale nie ma sensu nawet tego opowiadać. Najważniejsze, że wszystko załatwione pozytywnie i tak, jak chcieliśmy.
A jaki prezent pod choinkę sobie zafundowałam? A zawiozłam wczoraj wypowiedzenie do roboty :))))) Gdyż ponieważ dostałam nową pracę :) Zaczynam w połowie lutego :))) Ha! :))

Komentarze

  1. Gratuluję nowej pracy!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się że udało Wam się wszystko ogarnąć :)) Gratulacje nowej pracy!! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dostałaś najlepszy zatem z możliwych prezentów:) Gratuluję i po cichu, pozytywnie zazdroszczę. Niech zatem pracuje Ci się świetnie. ;* Będziesz robiła coś zupełnie odmiennego, czy podoba praca?

    18 okien? :) O matko! Dla mnie pojedyncze sztuki do koszmar, a tu dwucyfrowa liczba się zrobiła:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bede robila bardzo podobne rzeczy co do tej pory z drobnymi roznicami i w innej branzy, ale na lepszych warunkach finansowych (prawie 1000zl roznicy) mam nadziieje ze bedzie dobrze i ze bede zadowolona.
      No ta ilosc okien mnie przerazala zanim tu zamieszkalismy 14 zwyklych i 4 dachowe :-) ale w praktyce wcale nie jest zle :-)

      Usuń
  4. AaAaAaaaAaaaa Kfiatushku gratulejszyn! ale super wiesci :) Wszystkiego co NAJCUDOWNIEJSZE z okazji Nowego Roku ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratulacje nowej pracy i powodzenia w niej :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...