Przejdź do głównej zawartości

Melduję, że jestem :)

Ja tak tylko informacyjnie - ostatnio na troszkę zniknęłam, bo postanowiłam wcześniej ogarnąć chałupę przed świętami, a nie na ostatnią chwilę, bo tak nie lubię. Dodatkowo trochę spraw zwaliło nam się na głowę i je też trzeba było ogarnąć, dlatego na blogowanie zabrakło mi sił, czasu i natchnienia. Ale melduję posłusznie, że wyszłam na prostą, nadrobiłam zaległości u Was (mimo braku komentarzy wiedzcie, że jestem na bieżąco) i wracam do pisania u siebie.
Teraz to tylko taki telegraficzny skrót, ale później obiecuję napisać co u nas. Teraz tylko melduję, że jesteśmy i mamy się dobrze :)

Komentarze

  1. Nosz prawdziwa gospodyni :) Żeby nie powiedzieć kura domowa :P:P (oczywiście wiesz, ze to żart, prawda? :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz co? Jaka kura? :-P oczywiscie znam sie na zartach :-)
      Sama sie ostatnio na tym zlapalam. Chyba sie starzeje ;-) to juz moje ostatnie dni na takim "luzie" w styczniu wielki powrot do roboty i slabo mi sie robi na sama mysl. Nastepna taka okazja przy drugim dziecku dopiero

      Usuń
  2. Fajnie, że jesteś :) i nie to, że nie lubię jak piszesz ale przez Twoją przerwę a raczej dzięki niej choć u Ciebie nie mam zaległości w czytaniu :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sobie narobilam zaleglosci u wszystkich i nadrabialam przez cala Juniorowa drzemke

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Ja tez tesknilam, ale mialam w sobie jakies kijowe bateryjki i szybko mi siadaly, wiec wieczorami sil na bloga brakowalo

      Usuń
  4. Wazne, ze wrocilas :) Zrobilas niezla robote, wiec teraz troche odsapnij, przed wielkim powrotem do pracy.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...