Przejdź do głównej zawartości

Podsumowanie roku 2014

No no, nadrabiam zaległości na całego. Druga notka w ciągu pół godziny, to naprawdę coś jak na mnie :)) Dobrze, będziecie mieć co czytać, a i ja mogę się czymś zająć.
Rok 2014 był dla nas przełomowy. Co prawda nasza największa życiowa zmiana nastąpiła w 2013 roku, w dniu kiedy urodził się Junior, ale rok 2014 był chyba jeszcze bardziej przełomowy pod względem ilości zmian.
1. Po raz pierwszy byliśmy Rodzicami przez okrągły rok. Po raz pierwszy we trójkę spędziliśmy Sylwestra, wkroczyliśmy w Nowy Rok, świętowaliśmy Wielkanoc, wyjechaliśmy na krótkie wakacje i wiele innych rzeczy robiliśmy po raz pierwszy - wypatrywaliśmy pierwszych ząbków Juniora, usłyszeliśmy słowa "mama" i "tata", patrzyliśmy na Jego pierwsze kroki itd.
2. Kupiliśmy psa - wymarzonego przeze mnie długowłosego owczarka niemieckiego, który na stałe wpisał się już w obraz naszej rodziny i stał się naszym najlepszym przyjacielem.
3. Zamieszkaliśmy w naszym gniazdku - po długich latach naszego związku w końcu jesteśmy u siebie i jest to naprawdę wspaniałe uczucie :) Mieszkamy tutaj już prawie 9 miesięcy i nie wyobrażamy sobie już życia w innym miejscu
4. Podjęłam decyzję o zmianie pracy - to chyba największe zaskoczenie, które mnie spotkało w minionym roku, bo jednak nie spodziewałam się, że to nastąpi. Wiedziałam, że kiedyś będę musiała dojrzeć do zmian i że kiedyś taki dzień nadejdzie, ale mimo wszystko dziwnie mi ze świadomością, że za 3 tygodnie już mnie tu nie będzie i zacznę nową przygodę w innym miejscu. Mam nadzieję, że to dobra decyzja i że będę zadowolona ze zmiany, a jeśli nie, zawsze mogę szukać czegoś innego (albo drugi raz zajść w ciążę :P). Zobaczymy, staram się myśleć pozytywnie i mam nadzieję, że tak właśnie będzie.
5. W naszej rodzinie i wśród znajomych urodziło się mnóstwo dzieci, a kolejne są już w drodze :)))

To takie najważniejsze rzeczy, które wydarzyły się w naszym życiu. Po drodze były tysiące innych wydarzeń, tych miłych i tych przykrych, ale nie jestem w stanie ich wszystkich tutaj zmieścić, dlatego wspomnę tylko, że były :)
Mam nadzieję, że ten rok będzie dla nas dobry, ze zdecydowaną przewagą tych pozytywnych wydarzeń :)

Komentarze

  1. Witam :))
    Pozdrawiam Noworocznie i zapraszam do siebie:))
    Hope
    Hope-73.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Najważniejsze, że bilans wyszedł na plus. Wszystkiego dobrego w nowym roku! Powodzenia w rozwoju zawodowym i rodzinnym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, plusy zdecydowanie przebily minusy :) mimo, ze minusow było bardzo dużo, to jednak te plusy były ogromne :)

      Usuń
  3. Wiele dobrego za Wami... i mam nadzieję, że jeszcze więcej przed Wami... ;)

    :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Oby ten nastepny rok byl jeszcze lepszy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Samych cudownosci Kfiatushkowa Rodzinko :))) Mam nadzieje, ze praca bedzie strzalem w dziesiatke :) Usciski wielkie :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękujemy. Ja tez mam taka nadzieje :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...