Przejdź do głównej zawartości

Gdzie to lato?

Jakby ktoś nie zauważył, jest czerwiec... Końcówka czerwca nawet. Za tydzień lipiec będzie, a tu
Siąpi... ba! Leje jak jasna cholera i nie zapowiada się na to, żeby kiedykolwiek miało przestać. Już jesienią była lepsza pogoda niż jest teraz. Masakra jakaś. Jak tak dalej pójdzie, to do roboty trzeba będzie kajakiem pływać albo jakimś innym pontonem. Całe szczęście, że w okolicy nie mamy żadnej rzeki. Czerwiec kurde, a Junior na podwórko chodzi w kilku wartwach ubrania wliczając w to bluzkę, bluzę z kapturem, kurtkę, chustkę na szyję i czapkę. Jeszcze trochę i trzeba będzie rajtuzy z powrotem wyciągać z czeluści szuflady. Ja chcę juz lato i ciepełko takie z prawdziwego zdarzenia. I słońce chcę, i na ogródku siedzieć chcę, i na rower chcę iść, a tu dupa. Bo leje. Buuu...

No... wyżaliłam się.

Jak tam u Was po weekendzie? U nas spoko. Na weselu byliśmy i było naprawdę fajnie. Państwo młodzi super. To nasi przyjaciele, którzy są ze sobą odkąd pamiętamy. Już raz mieli ustaloną datę ślubu, ale z powodów rodzinnych byli zmuszeni ten ślub przesunąć. Trochę wtedy przeszli, dlatego tym bardziej teraz ten ślub byl dla nich (dla nas w sumie też) tak bardzo wzruszający. Panna Młoda się spłakała, Pan Młody wypowiadał przysi ęgę bardzo drżącym głosem, a w kościele było słychać co chwilę pociąganie nosem. Ale było pięknie. Póżniej wesele, które było bardzo udane. Super zespół, pyszne jedzenie, fajne towarzystwo i zabawa do samego rana. Junior zabalował prawie do 20, był zachwycony, bo były balony, muzyka i całkiem sporo dzieci w różnym wieku, więc mieł towarzystwo. Niechętnie się ewakuował do dziadków, bo przecież jak to – impreza, a ja do domu? No way. No, ale jakoś go namówili i pojechał. I nawet grzecznie spał w nocy. Wyszalał się w ciągu dnia (bez swojej zwyczajowej południowej drzemki, bo chyba stwierdził, że drzemki są dla mięczaków :P), tak więc wieczorem był tak wypluty, że padł jak betka i spał do rana z jedną tylko pobudką na picie. Bo przecież po weselu człowieka suszy, no nie? ;) A my spokojnie się pobawiliśmy. Oj dawno tak nie pobalowaliśmy J I na każdym kroku wspominaliśmy nasze wesele (czy ja już zawsze tak będę mieć przy tego typu okazjach?). W niedzielę po południu pojechaliśmy po Juniora i do domku, a w poniedziałek znów zadzwonił budzik... Tiaaa... uwielbiam ten dźwięk... Kolejne wesele planujemy na sierpień, tym razem rodzinne, gdzie będę świadkową, więc nie byle jaka rola mi się trafiła J. No ale do tego jeszcze trochę czasu. Na razie czekamy na urlop J

Komentarze

  1. Imprezowe wakacje Was czekaja;) My idziemy w lipcy na wesele i corka zostaje w tym czasie z ciocia w Krakowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no jeszcze rok temu nie zapowiadalo sie zadne wesele na ten rok, a tu jedno juz za nami, a drugie za kilka tygodni

      Usuń
  2. Ale Wam fajnie z tymi weselami, u nas tak dobrze nie ma :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fajnie fajnie, ja lubie wesela :)

      Usuń
  3. Nasz weekend intensywny.
    Oj tak ja też na każdym weselu wspominam nasze ;) Taka chyba natura :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja w sierpniu też zostanę świadkową na ślubie siostry! Na weselu to ja już dobre 10 lat nie byłam więc stres już mnie trzyma :D 15 sierpnia ro ja chyba na trzeźwo ,,do ołtarza,, nie pójdę :P
    Swojego jeszcze nie wspominamy, ale zaczynamy planować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to podwojne przezycie, bo nie dosc, ze wesele siostry to ty jeszcze w takiej roli.
      Ani sie nie obejrzycie jak bedziecie wspominac swoje. A na kiefy planujecie? :-)

      Usuń
    2. Najlepiej by było za 2 lata w lipcu bądź sierpniu, ale mamy wtedy sporo wydatków (komunia chrześniaczki, 2 osiemnastki i wesele) :P wszystko jak na złość w okolicach czerwiec-wrzesień. Dlatego bierzemy też pod uwagę wiosnę 2018 ;) Nigdzie nam się nie spieszy.... to duży wydatek a chcemy, żeby było idealnie :) Oczywiście dla nas, bo dla innych na pewno będzie sporo do wybrzydzania :D

      Usuń
    3. spokojnie, jestescie mlodzi, powoli sobie wszystko zorganizujecie.. To wyjatkowy dzien i wszystko powinno byc tak, jak sobie wymarzycie :)

      Usuń
  5. Ostatnio na weselu bylam 7 lat temu, a szkoda, bo lubie! :)

    U nas tez po upalach przyszedl okres zimna i deszczu, ale na szczescie znow wrocilo goraco. I niech zostanie, bo ja kocham takie prawdziwe lato! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. my od 2005 roku mamy przynajmniej jedno wesele w roku :) takze troche ich juz bylo.
      U nas dzis slonecznie, oby tak zostalo na dluzej

      Usuń
  6. W naszych rodzinach wesele było ostatnio chyba ponad 10 lat temu. Jak nie więcej.
    Za to w tym roku mamy 3 - 2:znajomych i 1 w rodzinie. Aż za dużo jak na jedno lato.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. za duzo to tez niedobrze :) U nas w ciagu 10 lat bylo 21 wesel

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...