Przejdź do głównej zawartości

Pomysł na posta o braku pomysłów :P

Pisanie bloga jest super. Jeszcze bardziej super jest czytanie Waszych odpowiedzi pod danym postem i to, że mogę na nie odpowiedzieć. Czytanie Waszych blogów jest super i super jest ta ciekawość za każdym razem, gdy loguję się na bloggera - czy ktoś coś do mnie napisał, czy ktoś skomentował, czy ktoś zamieścił nowego posta. Podobało mi się to od samego początku już ładnych parę lat temu i podoba mi się to nadal. Brakowało mi tego w czasie mojej "przerwy". Raz mniej, a raz bardziej, ale brakowało mi przez cały ten czas, dlatego tym bardziej doceniam to, że jesteście, że zaglądacie, że czytacie i komentujecie. To chyba najprzyjemniejsza cześć całej blogowej przygody - świadomość tego, że ktoś jest i że czyta, że pisze się nie tylko dla siebie, ale i dla kogoś. Jedyne co mnie wkurza w blogowaniu jest to, że zawsze, kiedy jestem z dala od komputera przychodzi mi do głowy mnóstwo pomysłów. I cieszę się sama do siebie - o! teraz o tym napiszę, później o tym, a jeszcze następnym razem jeszcze o tym i o tym. I nadchodzi ten moment - laptop w ruch i piszemy. I wtedy pstryk! "Kto wyłączył światło??" Gdzie są te wszystkie pomysły, które już czekały w kolejce na zanotowanie i kłóciły się o to, który ma być pierwszy? No mówię Wam, cholera mnie wtedy bierze. Bo miało być tak pięknie, słowa same miały płynąć spod palców po klawiaturze. No i siadam, i co? I jajco. Wielkie nic i totalna pustka w głowie. Wiatr hula po mojej pamięci od czasu do czasu przewalając jakiś tuman kurzu dla dodania dramatyzmu. A po tych wszystkich pomysłach nie ma najmniejszego śladu. Powiedzcie, że też tak macie. Że to nie tylko ja, bo dojdę do wniosku, że się starzeję i to postępująca skleroza... :P No bo jak to możliwe, że nagle z kilkunastu pomysłów na tasiemcowe notki nie zostaje w głowie kompletnie nic? Pustka? Brak weny? A gdzie tam! Kompletna niemoc twórcza!! Mam nadzieję, że te pomysły do mnie wrócą, bo normalnie zaczyna mnie to przerażać :)

A co u nas? Plan na weekend wypełniliśmy w 100%. Nie wiem jakim cudem, ale daliśmy radę, choć jesteśmy (a w zasadzie byliśmy) w tej dziedzinie całkowicie zieloni (teraz jesteśmy czerwoni, bo przez przypadek spiekło nas słońce :P). Od wczoraj za oknem szaro, buro i ponuro, co chwilę pada, dziś to nawet ciągle pada, jak w piosence. A ja się zastanawiam, gdzie jest lato? Mam nadzieję, że nie przepadło razem z moimi pomysłami na posty :P
Miłego popołudnia, odezwę się niebawem jak przypomnę sobie co to ja chciałam ;)

Komentarze

  1. Ja też bardzo lubię to uczucie "czekania" na nowe wpisy i komentarze ;)

    Co do pomysłów to ja akurat zapisuję je w notatniku na telefonie :p Nigdy to nie gwarantuje, że pisanie pójdzie gładko, ale przynajmniej nie uciekają kompletnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tez tak mam z pomyslami na posty. Najlepsze przychodza mi do glowy pod prysznicem. :) Zanim skoncze toalete, wytre sie, oporzadze i w koncu klapne przed lapkiem, cala inspiracje szlag trafia. ;)

    Lato jest u nas (tfu, tfu, zeby nie zapeszyc...). Mimo ze codziennie straszy burza i troche pada, jest bardzo cieplo. Dzis ma 30-stka stuknac! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o to to, zazwyczaj te pomysły wpadają do głowy kiedy człowiek nijak nie ma mozliwosci przelac ich na klawiature.
      U nas lato jakies takie niemrawe. Najpierw przez caly kwiecien i polowe maja padalo i bylo cholernie zimno, czerwiec byl spoko, a teraz znowu kaszana. Niby od poniedziałku ma byc lepiej. We'll see...

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...