Przejdź do głównej zawartości

Przeczytane i jeszcze nie

Nie raz już wspominałam, że jestem zagorzałym molem książkowym i zakupy w empiku czy innym książkowym przybytku są dla mnie tak samo jarające jak zakupy w Ikei :) Serio. Zakupy ubraniowe mogą się schować. Gdyby ktoś wpadł na pomysł podarowania mi bonu na zakupy w jakiejkolwiek księgarni może być pewien, że przepuszczę tam wszyściuteńko co do grosza. Mężowa siostra jest pod tym względem niezawodna. Ona jedyna wie co tygryski lubią najbardziej i ZAWSZE na każde urodziny czy święta oprócz jakiegoś drobiazgu dostaję od Niej książkę i ZAWSZE z dedykacją na pierwszej stronie :) Uwielbiam ją ;) A zapach nowych książek to dla mnie najpiękniejszy zapach na świecie hłe hłe hłe... ;) Mężu zawsze się ze mnie śmieje, że zdecydowanie zawyżam krajowy poziom czytelnictwa, bo w ciągu miesiąca łykam po kilka książek. Cóż... niech będzie moja strata, tym razem muszę przyznać mu rację :P Choć latem ilość przeczytanych przeze mnie książek spada u mnie dramatycznie, bo jakoś tak nie ma czasu. Latem zazwyczaj plączę się po ogrodzie dopóki jest jasno, a jak Junior idzie spać, to po przeczytaniu mu bajek na dobranoc jakoś nie chce mi się zasiadać z książką. Nie mówię, że nie czytam wcale, co to to nie. ALE... jesienią i zimą to już zupełnie inna historia :) Dni krótkie, wieczory długie, w ogrodzie nie da się za długo posiedzieć, więc czymś trzeba wypełnić wolny czas. I wtedy na scenę z przytupem wkraczają książki. Odkąd pamiętam marzyło mi się mieć w salonie albo gdziekolwiek w domu taki regał od góry do dołu wypełniony książkami. Kiedy zaczynaliśmy szukać mebli do domu priorytetem był dla mnie regał w salonie i nie było zmiłuj. Regał musiał być i jest. Przy przeprowadzce przywiozłam dwa spore kartony moich ówczesnych zdobyczy i okazało się, że zajęły ledwie połowę regału. A że głupio byłoby mieć pusty regał w salonie, więc sukcesywnie zapełniam kolejne półki. Została mi już tylko jedna. Mężu ostatnio zapytał co zrobię jak zapełnię już cały regał. "No jak to co - kupimy drugi" :))))
Jakiś czas temu wspominałam Wam, że zafascynowały mnie książki Charlotte Link. I tak jest do tej pory. Naprawdę wciągająca fabuła thrillera psychologicznego i w zasadzie tylko raz udało mi się rozwiązać zagadkę w 100%. Zawsze jednak był jakiś element zaskoczenia, także naprawdę polecam. Jeśli chodzi o Charlotte Link, to do tej pory przeczytałam takie pozycje:

Znalezione obrazy dla zapytania charlotte link  Znalezione obrazy dla zapytania charlotte link książki  Znalezione obrazy dla zapytania charlotte link książki  Znalezione obrazy dla zapytania charlotte link książki

W sumie nie wiem która z nich podobała mi się najbardziej. W zasadzie każda miała w sobie to "coś" co lubię w książkach. Coś, co sprawia, że MUSZĘ przeczytać kolejną stronę, żeby sprawdzić co będzie dalej.
Oprócz tych książek przeczytałam jeszcze kilka, które śmiało mogę polecić. Niektóre z nich to typowe romansidła, inne to lekka lektura, przy której można się trochę pośmiać. W każdym razie każdą czytałam w wielką przyjemnością.

Znalezione obrazy dla zapytania zapisane w wodzie
"Zapisane w wodzie" i "Dziewczyna z pociągu" - obie początkowo ciężko mi wchodziły, ale po pierwszych 50 stronach szło już gładko. Szczególnie w tej pierwszej zakończenie jest zaskakujące. Nie wpadłam na to :)

Znalezione obrazy dla zapytania szóste okno

To książka zdecydowanie z tych, przy których nie mogłam się doczekać kolejnego rozdziału. I znów nie przewidziałam zakończenia. W sumie wszystko wyjaśnia się w jednym z ostatnich zdań ;) (tylko nie zaglądajcie na koniec :P)
Oprócz tego wróciłam do kilku książek, które przeczytałam już kilka lat temu, a lubię od czasu do czasu przeczytać coś drugi raz. Np.  Jodi Picoult "W naszym domu" i "Dziewiętnaście minut", cała seria książek Dana Browna (przeczytałam wszystkie), no i mój ukochany Nicholas Sparks - tutaj tytułów wymieniać nie będę, bo było ich tyle, że lista zrobiłaby się bardzo długa ;)
Na najbliższe tygodnie na półce czekają na mnie takie książki:

Znalezione obrazy dla zapytania światło między oceanami  Znalezione obrazy dla zapytania zanim się pojawiłeś  Znalezione obrazy dla zapytania charlotte link książki  Znalezione obrazy dla zapytania detektywi z private

A 3 października światowa premiera nowej książki Dana Browna - "Początek" już nie mogę się doczekać!! :)) Jak wszystko przeczytam, na pewno podzielę się wrażeniami.
Tymczasem miłego weekendu ;)

P.S. A ja na razie wracam do korzeni jeśli chodzi o szablon. Nad nowym muszę jeszcze chwilę popracować, żeby był taki jaki chcę :)

Komentarze

  1. Ja nie kupuję aż tyle bo nie ma miejsca na przechowywanie częściej wybieram się do biblioteki

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja na brak miejsca na książki na szczęście nie narzekam a taki regał zawsze był moim marzeniem. Kiedyś też często chodziłam do biblioteki i bardzo typ lubiłam zwłaszcza, że była tuż obok mojego domu, ale teraz mam średnio po drodze, wiec raczej tam nie zaglądam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedys tez bylam takim molem ksiazkowym... Ale po urodzeniu dzieci cos sie zmienilo. Nie popoludniami czasu na czytanie, a wieczorem to zezuje juz ze zmeczenia. ;) Mam nadzieje, ze wroce do "pozerania" ksiazek w miare, jak Potworki rosna. Poki co, najbardziej wyczekuje kolejnej czesci "Piesni Lodu i Ognia" Martina, ale kiedy on sie sprezy... Niewiadomo... :/

    A regal na ksiazki tez mam, ale ze dom niewielki, to i regalek nieduzy. Kiedy poukladalam na nim te ksiazki, ktore juz posiadalam, zapelnilam go od razu w polowie. A potem systematycznie ksiazki dodawalam, az kilka miesiecy pozniej M. skomentowal, zebym sie troche wstrzymala, bo za chwile zapelnie caly. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja przez chwilę miałam przerwę jak Junior był malutki, a teraz pochłaniam książki prawie tak samo jak dawniej :)
      Nieważne jak duży czy mały regał - ważne, że JEST! ;)

      Usuń
  4. Czytam sporo, z biblioteki, swoje. Jednak nadal patrzę ze zdziwieniem na ludzi, którzy w tym roku przeczytali z 200 i więcej książek. Kiedy, ja się pytam? Ja mam na koncie 40, są dni, kiedy nie czytam wcale, są dni, kiedy pochłonę jedną. Ale kurczę, jest też inne życie. Chyba napiszę o tym posta.

    OdpowiedzUsuń
  5. No powiem Ci, że też mnie to zastanawia. Ja w tym roku na razie dobijam gdzies myslę do 20, a tych 200 to jakas abstrakcja. No bo gdzie to czas, zeby Juniora ogarnąć, żeby obiad/pranie/prasowanie zrobić, chałupę ogranąć, o ogródku już nie wspomną, czy po prostu usiasć i sie totalnie wyłączyć i odmóżdżyć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siedzisz i czytasz, albo bezmyślnie odwracasz kartki, byle szybciej. Wiem, że sporo, to ludzie z liceum, czy innej szkoły, ale właśnie, do szkoły też trzeba iść

      Usuń
    2. oj tak, pamiętam z czasów liceum to niby-czytanie. Tu niby słowa przemykały przed oczami, ale myślami byłam gdzieś daleeeeeko.

      Usuń
  6. O wiedze, ze mamy wiele wspolnego :) Ksiagarnie i biblioteki uwielbiam :) A Link to tradycyjny prezent od Mlodego na kazde moje swieto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mężu zawsze sie smieje, że ja to mogłabym zamieszkać w księgarni :)))

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...