Przejdź do głównej zawartości

Zmiany ;)

Ostatnio jestem w nastroju do zmian. Mam ochotę zmienić fryzurę - może nie jakoś radykalnie, ale na pewno kolor. Od bardzo długiego czasu mam włosy koloru czekoladowego brązu czyli dość ciemne, ale od jakiegoś czasu chodzi za mną coś takiego.

Znalezione obrazy dla zapytania włosy orzechowy blond
No tak mi się spodobał ten kolor, że muszę go mieć i już. Najbardziej podoba mi się jego odcień w słońcu. Piękny jest. za 3 tygodnie mam fryzjera przed rodzinną imprezką i na pewno pokuszę się o taką zmianę. Przy moim ulubionym bobie raczej zostanę, no chyba, że fryzjerka coś ciekawego mi wymyśli. Zobaczymy.
A jakie inne zmiany chodzą mi po głowie? Hmm... zastanówmy się.
* Zmiany pracy nie planuję, bo dobrze mi tu, gdzie jestem i nigdzie się nie wybieram. Zresztą tego
   typu zmian w ciągu ostatnich dwóch lat miałam zdecydowanie za dużo i nie piszę się na kolejne,
   o nie.
* Zmiana sposobu odżywiania i walka z wagą jest nadal w toku, więc bardzo proszę o wsparcie
   duchowe bo lekko nie jest, ale się nie dam ;)
* A jak waga spadnie to wtedy chyba zaczniemy myśleć o drugim potomku, czyli gdzieś na początku
   przyszłego roku i to byłaby zdecydowanie największa zmiana :P Ale nie ma co planować, bo
   wiadomo jak to jest - plany planami, a życie życiem, także na razie skupiam się na tym na co mam
   wpływ.

No i na pewno zauważyłyście zmianę na blogu. Tutaj zmiana szablonu i ogólnie wyglądu bloga chodziła za mną w zasadzie odkąd w kwietniu wróciłam do wirtualnego świata. Tamten wygląd jakoś przestał do mnie przemawiać i ogólnie wydawał mi się jakiś taki przedpotopowy. Pogrzebałam w ustawieniach i wybrałam ten motyw, bo jakoś tak od początku wołał "wybierz mnie!". No to wybrałam. Mimo wszystko ciężko było mi wcisnąć przycisk "zastosuj do bloga", ale wydaje mi się, że jest ok :) Muszę jeszcze dopracować listę Waszych blogów, bo mi się nie podoba, ale najpierw muszę ogarnąć jak to zrobić, bo informatyk ze mnie żaden :P Dajcie znać czy Wam się podoba ;)

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...