Przejdź do głównej zawartości

Dzisiaj krótko...

... bo jak nie napiszę teraz, to znowu zapomnę :P
Przez imprezą urodzinową Juniora wczytałam się dokładnie w przepis na tort. Tort składa się 6 placków, każdy w innym kolorze. No i tak się zastanawiałam w czym ja tyle tych placków upiekę. Mam jedną tortownicę i nie uśmiechało mi się wstawiać jej 6 razy do piekarnika, za każdym razem na 20 minut plus czas na wyjęcie gorącego placka i wlanie kolejnej porcji ciasta, bo nie skończyłabym chyba do północy. W przepisie była opcja użycia takich jednorazowych aluminiowych foremek. Myślę sobie czad, porozkładam wszystko osobno i będę wkładać kilka na raz do piekarnika. Jak dla mnie bomba. Tylko pojawił się problem - gdzie ja to cholerstwo kupię. Zaczęłam od dwóch małych sklepików - nie ma. Objechałam dwa tesca, polo market i dwie biedronki - nie ma. Został mi tylko kaufland - dzięki Bogu były. Wzięłam tyle, ile było mi trzeba, zapłaciłam - jedziemy do domu. Zatrzymaliśmy się na światłach. Czekamy, czekamy... aż tu nagle rzucił mi się w oczy napis nad wejściem do jednego ze sklepów. Oczom nie wierzyłam, więc mówię do Męża, żeby mi to przeczytał, bo nie wiem czy mam zwidy czy jak. Przeczytał, nie chce wyjść inaczej. Jaki to napis? "Karp żywy"... 12 października.... Ok, myślę sobie co kto lubi, może ktoś zamierza hodować zwierzątko w wannie przez 2,5 miesiąca. Jedziemy dalej. Następne światła. Reklama w radio - "Zapraszamy na koncert kolęd i pastorałek...".......aha........ Przez kolejnych 10 minut jazdy do domu czekałam tylko kiedy zagrają "Last Christmas" :))) Ale spoko, zacznie się w przyszłym tygodniu po Wszystkich Świętych ;)

Miłego popołudnia!

Komentarze

  1. W Auchan już na maksa świątecznie było w ubiegłą sobotę, Lidl też już ma na półkach pierniki inne smakołyki, choć w mniejszej ilości. Obok Halloween i znicze. Co kto lubi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja od dwóch tygodni nie byłam na większych zakupach, to na szczęscie jeszcze mnie to ominęło

      Usuń
  2. Spoznione Sto Lat dla Juniora!!! :*

    My bylismy w zeszly weekend w supermarkecie w stylu polskiego Obi (nie wiem, jest nadal w Polsce?) i tez malo nie padlam w progu, gdzie zaraz przy wejsciu "chlasnela" mnie po oczach cala ogromna sekcja z dekoracjami bozonarodzeniowymi! A reszta sklepu pelna jeszcze kosciotrupow i czarownic. ;) Po jednej stronie wielki dmuchany, czarno - pomaranczowy smok, a po drugiej takie samo smoczysko, ale w wersji zielonej z czapka Mikolaja na lepetynie! Czad! Potworki dostaly oczoplasu! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dobrze, że już dawno nie byłam w zadnym wiekszym sklepie :P

      Usuń
    2. Aha, i dziękuję w imieniu Juniora :)

      Usuń
    3. Ja tez dawno nie bylam i chyba dlatego stanelam w progu jak wryta! :D Zazwyczaj do tego sklepu wysylam samego M., bo tam tylko deski, gwozdzie i tym podobne "meskie" drobiazgi. Tym razem wybieralismy farbe do tarasu i maz oswiadczyl, ze sam nie wybierze, bo potem bede marudzic. ;) No to pojechalam, co bylo robic...

      Usuń
    4. My kilka lat temu pojechalismy do tesco po wkłady do zniczy, żeby zapalić jak już się wypalą te z Wszystkich świętych. Wchodzimy, idziemy w ciemno w to samo miejsce, w którym dwa dni wcześniej stały znicze, a tam bombki i choinki...

      Usuń
  3. Musze się w takim razie przygotować psychicznie na sobotnie zakupy i świąteczne ozdoby :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W naszym małym osiedlowym tesco widziałam choinki 30.10. :)))

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...