Przejdź do głównej zawartości

Melduję na szybko

Dziś bardzo krótko. Melduję się tylko po wizycie u Doktorka.
Najważniejsza wiadomość jest taka, że wszystko jest w porządku. Krwiak zniknął i wszystko w środku jest tak jak być powinno. Infekcja też wyleczona, dzidziuś pięknie rośnie i oby kłopoty na tym się skończyły. Mam nadzieje, że już do końca będzie ok. Oficjalne zakończyłam tez areszt domowy. Hurra!! Miałam nadzieję, że w ramach świątecznego prezentu Pędrak ujawni kim jest, ale tak się ułożył, że nijak nie dało się podejrzec co tam chowa między nóżkami, a młode współpracować nie miało zamiaru. Także nadal tajemnica 😉 choć w sumie z tym to nigdy nie wiadomo- koleżanka wczoraj urodziła, do samego końca miał być syn, a z brzucha wyszła córka 😉

Komentarze

  1. Cieszę się że u Ciebie dobrze :)
    Samych pomyślnych chwil :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super- ta wiadomosc to chyba najlepszy prezent na swieta!!!
    Wesolych swiat dla was!!

    OdpowiedzUsuń
  3. To wspaniale, ze wszystko dobrze i areszt domowy zniesiony! :)

    Wesolych Swiat! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Kfiatushku, ja to w ogóle gratuluje, bo nie miałam sposobności dotąd:)
    Zdrowka i spokoju na kolejne miesiące oczekiwania życzę!

    Nam sie urodzila we wrześniu czwarta córeczka:)))) i jeżeli chodzi o płeć to nie było problemu z rozpoznaniem, natomiast na każdym usg z podgladem 3d miała zakryta buzie rączka (w tym czasie wargi sromowe pięknie na wierzchu;)), wiec pod koniec miałam obawy ze jej ta rączka przyrosła do twarzy... Na szczęście wszystko w porządku!

    Wesołych Świat!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale super! Gratuluję Haniu!! Jak ma na imię najmłodsza corcia? Piszesz jeszcze bloga?

      Usuń
    2. Łucja:) obecnie najczęściej Łucuś-pucuś;)
      Co do bloga chyba się wezmę bo życie tak ucieka, tyle rzeczy zapomniałam a jednocześnie wcześniejsze notatki są dla naszej rodziny bezcenne... Pisanie do zeszytu zupełnie mi nie wychodzi...

      Usuń
    3. Piękne imię �� czekam z niecierpliwością na nowe posty. Możesz mi przysłać link do Twojego bloga? Próbuje będą niego wejść, ale coś nie działa

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...