Przejdź do głównej zawartości

Że za chwilę święta??

Zauważyłam ostatnio pierwsze podobieństwo tej ciąży do ciąży z Juniorem. Sny... gdybyście tylko wiedziały jakie ja mam sny... w sumie wiedziałam, że tak jest, bo poprzednio też było ciekawie, ale powiem wam, nie nie AZ tak 😉 teraz szczegóły nie nadają się do opowiadania w miejscu publicznym, serio 😜 może to przez przymusowy "post" i emocje  muszą jakoś znaleźć ujście, no to znalazły sobie taki sposób. I w sumie chyba nie będę narzekać z tego powodu. No i nie pamiętam czy ostatnio też tak było, ale wyrażam się jak baba w ciąży 😜 ostatnio poryczalam się na reklamie allegro 😁 także ten... hormony, niedotlenienie mózgu spowodowane przymusowym aresztem domowym czy co tam jeszcze innego - w każdym razie jest jak jest. A i jeszcze powiem Wam, że to 16 tc, a ja coraz częściej i coraz wyraźniej czuje bąbelki od Pędraka. Łaskocze mnie coraz wyraźniej i bardzo mnie to cieszy,  daje nadzieje, że wszystko jest ok. Junior uaktywnil się w 17 tc. Choć może to było wcześniej, ale wtedy nie wiedziałam czego się spodziewać.
Robiłam ostatnio badania i wyniki wyszły mi bardzo dobre, więc może mój areszt niedługo się skończy. Wszystko zależy od tego nieszczesnego krwiaka. Przez to nadupiesiedzenie tak mi trochę głupio, bo święta za pasem a u nas nijak tego nie widać. Jutro muszę zagonic Mężowatego do sprzątania. Niech on się w tym roku wykaże trudno siła wyższa. Jeszcze prezenty trzeba jakoś ogarnąć. Na szczęście wiemy już mniej więcej co komu i uda nam się załatwić temat w jednej niewielkiej galerii niedaleko od nas. Plan jest taki, że załatwimy temat w środę po Doktorku. Tylko Juniora trzeba będzie sprzedać dziadkom na jedno popołudnie. Jeszcze śniegu mogłoby trochę spaść, bo piszesz ta zieleń za oknem w ogóle nie czuć, że za tydzień z małym haczykiem będą święta.
Junior w przyszlym tygodniu ma wigilię w przedszkolu. W sumie to jego pierwsza taka wigilia z kolegami. Rok temu się nie załapał, bo akurat miał ospę i od 7 grudnia do przedszkola nie chodził. Ciekawe jak mu się będzie podobało.
Rozmawiałam dzis z szefem. Powiedział, że im mnie brakuje, ale żebym się nie martwila, bo jakoś dają radę. Maja dwie kandydatki na moje miejsce na zastępstwo, ale zapytał czy mogłabym pogadać z nimi chwilę piszesz telefon i powiedzieć co o nich sądzę, bo w sumie to mogę sobie wybrać, bo to mnie będą zastępować. I dodał jeszcze, żebym wypoczywala ile trzeba, a moje miejsce będzie na mnie czekać. Nie powiem, miło mi się zrobiło i tylko utwierdziło mnie to w przekonaniu z że dobrze trafiłam. Umówiliśmy się, że jeśli wszystko będzie u mnie ok to przeszkole ta nowa osobę, żeby wiedziała co i jak. I wyjdę trochę do ludzi, bo po 2,5 tyg w czterech ścianach kota już dostaję i nawet wypad na pobranie krwi jest dla mnie wydarzeniem tygodnia 😜
Miłego weekendu i udanych porządków świątecznych 🙂

Komentarze

  1. Bedzie dobrze!!!
    Pochwala dla szefa! To dobre miejsce- dbaj o nie ;)
    A swieta- bede wyjatkowe bo pelne oczekiwania!
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam taką nadzieję �� dowiem się już pojutrze.
      Co do pracy to masz rację to bardzo dobre miejsce, tak samo jak szef. Widocznie musiałam przejść przez te poprzednie firmy i nabrać gorzkich doświadczeń , żeby w końcu trafić tutaj.

      Usuń
  2. Trzymam kciuki, żeby wszystko było dobrze :)
    Ciesze się, że masz takiego szefa - u mnie jest podobnie :)
    Udanego przygotowywania Świąt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś się wszystko okaże.
      Teraz ciężko jest trafic na "ludzkiego" szefa, a już zwłaszcza obcokrajowca.

      Usuń
  3. I jak po wizycie?

    Fajna masz te prace, dobrze trafiłaś!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystko ok �� koniec aresztu domowego choć zostaję już na L4

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...