Przejdź do głównej zawartości

Coś mnie łupie w kręgosłupie

Ależ nowość odkryłam normalnie... (to ironiczne było jakby coś). Wstałam dziś rano i jak mnie nie zacznie kręgosłup łupać, masakra. Ostatnio pogoda sprzyja, to duuuuużo spacerujemy po świeżym powietrzu. Myślę sobie dzisiaj idę na chwilę z psem. Pochodziłam trochę - nic, położyłam się... nic. Zaczęłam już marzyć o masażu (i nadal marzę), ale wtedy przypomniało mi się hasło "joga dla ciężarnych". Szybki rzut oka na ćwiczenia dozwolone w 3 trymestrze (tak tak, w poniedziałek wskakujemy w 3 trymestr!!), muzyka relaksacyjna na yt i heja. 15 minut ćwiczeń na dobry początek i... EUREKA. Jak nowonarodzona, serio. Trochę w plecach pochrupało, wszystko wskoczyło na swoje miejsce i odżyłam. Bosko 😁 postanowiłam sobie, że teraz będę tak codziennie. Ostatnio znalazłam też zdjęcia z wycieczki do zoo jak Junior miał 10 miesięcy i jak zobaczyłam siebie na tych zdjęciach to obiecałam sobie, że jak urodzę to powieszę sobie takie zdjęcie na lodówce i MUSZĘ do takiego stanu wrócić. Daję sobie czas do Bożego Narodzenia, o! Plan ambitny, ale jak najbardziej realny. I tego się trzymajmy.

A tak a propos zdrowia to chce mi się warzyw. Ale takich prawdziwych, co to smak mają i kolor, i zapach... ach... slinotoku zaraz dostanę. Ostatnio kupiłam pomidory, bo nawet pachniały mi w sklepie. Błąd, duży błąd. Smaku to to w ogóle nie miało, a zapach jakimś dziwnym sposobem się ulotnił. Czary normalnie. Póki co ratuję się twarożkiem ze szczypiorkiem i marzę dalej. Zastanawiam się nad tym jak rozszerzać dietę Mniejszej jak już przyjdzie na to czas, bo przypadnie to akurat zimą, kiedy jadalnych warzyw brak. Trzeba będzie kombinować i czasem ratować się słoiczkiem. Albo zrobić zapasy mrożonek latem.

P.s. kto może polecić dobry krem do rąk na mega suchą skórę?

Komentarze

  1. W Lidlu są pomidory truskawkowe i one mi smakują nawet zimą. Takie małe podłużne.

    Mediderm kup w aptece :) ja jak mam bardzo suchą skórę już to nim się ratuję. Mam litrowy, do całego ciała, ale jest też w małych tubkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz muszę spróbować jedno i drugie. Dziękuję ��

      Usuń
  2. Ja niestety nigdy nie wyroslam z dzieciecej niecheci do warzyw. Jem bo wiem, ze sa zdrowe, niektore nawet ujda w smaku, ale ogolnie to nie lubie. I niewazne czy sa z supermarketu, czy domowego ogrodka. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też kiedyś nie przepadalam, ale przeszło mi kilka lat temu. I tak brokuły, kalafior, ogórki, pomidory, fasolka, szparagi, różne sałaty sa teraz dla mnie przysmakiem i mogłabym bez problemu zastąpić nimi mięso.

      Usuń
  3. Widzę że mi komentarz uciekł :( No to się już powtarzać nie będę że w pewnym wieku jak się wstaje to dobrze że boli ;))))
    Z sucha skóra na dłoniach walczę właściwie od lat. Zima to dla mnie koszmar. Ręce jak tarka pozdziersne do krwi. Czasem idę do dermatologa po maść ( receptę na zrobienie maści) wiec niestety nie wiem co tam za składniki, ale jak tylko przestaje smarować to wszystko wraca. Jak masz naprawdę kłopoty to żaden drogeryjny preparat nie pomoże. Przetestowałam już chyba wszystko. Jakotaka ulgę przynosi krem MEDIDERM do kupienia tylko w aptece.

    OdpowiedzUsuń
  4. Skoro już druga osoba poleca ten mediderm.To muszę go wypróbować. Ja w zimie zawsze mam takie problemy, a teraz chyba dodatkowo hormony dorzuciły swoje trzy grosze i mam papier ścierny zamiast skóry.

    OdpowiedzUsuń
  5. ja też marzę o dobrych warzywach..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam w klubie. Właśnie byłam w sklepie i jak widziałam sinoblade pomidory to zatesknilam jeszcze bardziej. Niedługo chociaż rzodkiewka się pojawi. Chyba...

      Usuń
  6. Brrrr... Jak ja sobie przypomnę ciążowe dolegliwości... Masakra masakrę masakrom pogania.
    Jak mnie w drugiej ciąży kręgosłup zacząć boleć to bolał jeszcze prawie 3 lata po ciąży. Nic nie pomagało. Aż w końcu okazało się że to za przyczyną endometriozy. I jak zaczęłam przyjmować odpowiednie leki - ból jak ręką odjął.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, czasem różne dolegliwości mają drugie dno, a ciąża ciąży nie jest równa

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...