Przejdź do głównej zawartości

Czasem słońce, czasem... śnieg

Nosz w dupę jeża, że tak powiem. Po kiego czorta ta zima wróciła? Jeden wiosenny weekend tak mnie nakręcił, że teraz ciężko mi się pogodzić z tym, że nas totalnie zasypało. Przez całą zimę nie było ani płatka, a tu nagle niespodzianka na koniec sezonu. W ciągu jednej doby spadło tyle śniegu, że sięga mi do połowy łydki. Wiedziałam, że ma być biało, ale nie sądziłam, że aż tak. Jak zaczęło u nas sypać wczoraj koło 13, tak skończyło dziś koło 15. Zanim przed południem odśnieżyłam auto miałam pełno śniegu w butach 😜 ale wszystkie negatywne emocje poszły w zapomnienie jak zobaczyłam jaką Junior miał z tego radość. W zasadzie nie widział jeszcze takiej ilości śniegu. Odkąd się urodził nie było prawdziwej zimy, a jak już pojawiał się śnieg to raczej symbolicznie. Więc jak dziś wypuściłam się z Pierworodnym na podwórko, tak nie mogłam go zagonić do domu. Wytarzał się w śniegu od stóp do głów. Policzki miał czerwone jak dojrzałe pomidory i tak się cieszył jak tylko tylko dzieci potrafią. Aż samej mi się udzieliło 😜 ciekawe jak długo ten śnieg poleży.

W poniedziałek odbieramy Męża z lotniska.  W końcu, bo już zatęskniliśmy. My za nim, a on za nami. Mam nadzieję, że do tej pory drogi będą doprowadzone jako tako do porządku. Na lotnisko mamy 40km, niby niewiele, ale przy takiej pogodzie to jednak trochę. Oby się poprawiło, to jakoś dotrzemy 😉

Ok, Junior już śpi, a ja zabieram się za nową książkę, bo mruga do mnie z regału 😜 tym razem biblioteczka serwuje książkę "Cudowny chłopak". Podzielę się wrażeniami jak skończę.

Miłej niedzieli 🙂

Komentarze

  1. Ja także nie jestem pocie żona z powodu powrotu zimy.
    Dzieciaki uwielbiają śnieg - u nas co roku sanki idą w ruch.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nas też zasypało ;( mam nadzieje że do Wielkanocy stopnieje.... brr kiery ta wiosna przyjdzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze jest to, że było już tak fajnie ciepło i dupa... u nas zaczyna powoli topniec. Zanim śnieg zniknie będzie jedna wielka breja, ale co zrobić.

      Usuń
  3. U nas zapowiadaja sniezyce na srode, ale jeszcze wszystko pod znakiem zapytania.

    Potworki niezmiennie uwielbiaja snieg. Ja zreszta tez. Tylko prowadzic samochod przy takiej pogodzie to mordega. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Wy chociaż mieliście ten śnieg częściej i dłużej. Ja też go lubię, ale nie wtedy kiedy człowiek już poczuł wiosnę. W jeden weekend +20 stopni, a w następny -10 i śniegu prawie po kolana

      Usuń
  4. I nas zasypało :( kiedy ta wiosna wreszcie przyjdzie?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas dziś było całkiem fajnie +5 stopni, zakres najpierw musi stopniec to co napadalo przez weekend

      Usuń
  5. Na szczęście już chyba zima odchodzi na dobre i wreszcie wiosna do nas przyszła :) Mam nadzieję, że w tym roku ta będzie taka prawdziwa ciepła, bez deszczu, pluchy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam taka nadzieję, bo zakładanie zimowych butów mam już mocno utrudnione ��

      Usuń
  6. A ja nie lubię zapachu tych świat... ani kiełbasy nie jem, ani żurku, za jajkami nie przepadam. Kiedyś lubiłam mazurka, teraz dla mnie za słodki. Wielkanoc to nie moje smaki. Boże narodzenie to co innego ;))) a pogoda bardziej przypomina właśnie te święta :( czekam na wiosnę i się doczekać nie mogę. Jak wszyscy chyba ;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkanoc to zupełnie inne święta niż Boże Narodzenie i smaki całkiem inne. A że ile ludzi tyle opinii, to nie każdy musi lubić 😉
      Oj ja też niecierpliwie czekam na wiosnę i ciepelko... 🙂

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witajcie w 2012 roku :)

Po długiej przerwie w końcu jestem :) Dużo się działo przez ostatnie dni i nawet nie miałam czasu zaglądać na bloga. Ba! Od świąt nawet nie dotykałam komputera, co uważam za wielki sukces. Taka przerwa dobrze mi zrobiła. Nadrobiłam już zaległości na Waszych blogach, choć niestety nie zdołałam dostać się na wszystkie ze względu na wprowadzone blokady :((( Naprawdę wielka szkoda, bo naprawdę lubiłam zaglądać w te blogowe światy, ale cóż... tak bywa. Co u mnie? Hmm... może zaczniemy od początku. Święta... Jak co roku minęły zdecydowanie za szybko. Było naprawdę miło i przyjemnie. Wigilię ostatecznie spędziliśmy trochę u moich Rodziców, a trochę u Teściowej i było naprawdę bardzo miło. A za 2 lata urządzimy ją u siebie. W tym roku w kilku względów nie będzie to jeszcze możliwe, ale za 2 lata obowiązkowo będzie w naszym domu :) Najedliśmy się za wszystkie czasy, jak zwykle obejrzeliśmy Kevina :P i przed północą ruszyliśmy na Pasterkę. Było całkiem fajnie, choć nie jest już tak pięknie jak b...

Dołek

 Mam ostatnio jakiś kiepski czas. Sytuacja na świecie jaka jest każdy wie i to też nie ułatwia sprawy. Gdyby spojrzeć z boku każdy powiedziałby "czego babo chcesz? Masz rodzinę, zdrowe dzieci, pracę, własne cztery kąty... czego się doszukujesz na siłę?". No właśnie jak to mówią pozory często mylą. Moja IO często wpędza mnie w dołki, kiedy nie mam ani sił ani ochoty kompletnie na nic. Waga ani drgnie mimo diety, a to dołuje jeszcze bardziej. Dwa tygodnie temu miałam mały wypadek. Kiedy wracałam z pracy facet we mnie wjechał. W moje drzwi. Tirem. Na szczęście skończyło się na rozbitym boku samochodu. Czekamy na naprawę w serwisie. Auto się naprawi, ważne, ze jechałam sama, bo byłam dopiero w drodze po dzieci i że nikomu nic się nie stało. Facet przepraszał milion razy, słońce go oślepiło i mnie nie widział. Zdarza się, trudno. Ale szczerze mówiąc najbardziej dołuje mnie to, że ze starym mamy ostatnio jakoś pod górkę. Tak związkowo, między nami. Jest wiele powodów, mniejszych i ...

Jestem

Jesteśmy i mamy się dobrze. Ostatnio tyle się dzieje, że momentami nie nadążamy, tak nam dni uciekają. A lada dzień będzie jeszcze gorzej jak przystąpimy do projektu "nasze gniazdko - pozimowa reaktywacja", ale to dobrze, bo bardzo długo na to czekaliśmy. Swoją drogą musimy teraz spiąć poślady i sprężać się z robotą mając Maluszka w drodze :) Nie chcę mówić na pewno, ale wiosna chyba powoli zaczyna się i u nas. Jest pięknie - słońce, ciepełko (no z tym to może przesadzam, ale to już nie -5 jak to było jeszcze w tamtym tygodniu, wiec jest git) i mam nadzieję, że już tak zostanie, bo w tym roku zima ciągnie mi się niemiłosiernie. Ale to chyba tak zawsze jest jak człowiek na coś czeka. A co u nas? (jak to fajnie brzmi :) ) Wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą z mdłościami. Nie latam już jak poparzona w wiadomym celu do toalety, owszem ciągle jeszcze mnie mdli, ale już naprawdę bardzo delikatnie. Choć dalej uparcie trzymam się wersji, że kawa mielona mogłaby dla mnie znikną...